Albatros
książki

Stalkerzy – Thriller i noir w jednym [recenzja]

Wydawnictwo Albatros wprowadza na rynek polski nowego autora thrillerów. Wybór jest jak najbardziej udany, bowiem „Stalkerzy” Paula Fincha to rzecz mocna i zapadająca w pamięć.

Powieść skupia się wokół znanego motywu dotyczącego przestępstw seksualnych popełnianych przez grupy zwyrodnialców wynajmowanych w Internecie. „Mili faceci”, bo o nich mowa, to przestępcy, którzy za pomocą stworzonej przez siebie strony oferują gwałty na dowolnie wybranych kobietach. Ich klienci wybierają ofiarę, a oni, po długiej obserwacji i stosownych przygotowaniach porywają ją i dostarczają do zleceniodawcy. Zbrodniczy proceder trwa od dwóch lat i w tym czasie przyczynili się do zaginięcia prawie czterdziestu kobiet. Prowadzący dochodzenie detektyw Mark „Heck” Heckenburg nie może znaleźć punktu zaczepienia i podpada przełożonym. Dopiero gdy porzuca pracę i zaczyna działać bardziej bezwzględnie trafia na trop psychopatów. Wkrótce jego ścieżki krzyżują się z Lauren Wraxford, kobietą, której siostra również znajduje się wśród zaginionych. Wraxford jest jeszcze bardziej zdeterminowana, co w połączeniu z wiedzą i metodami Hecka przynosi zaskakujące efekty. Problem w tym, że „Mili faceci” wcale nie są sympatyczni i zrobią wszystko, by nie wypaść z interesu.

[quote align=’right’]Mimo bardzo współczesnej i drastycznej tematyki, autor zbliża się bardziej do klasycznych kryminałów noir, niż brutalnych thrillerów o podobnej tematyce.

Powieść „Stalkerzy” porusza bardzo mocne i drażliwe tematy, ale wbrew pozorom nie epatuje seksem i okrucieństwem. Autorowi wystarcza sam temat i umiejętne dawkowanie niedopowiedzeń, by resztę zostawić wyobraźni czytelnika. Finch nie musi opisać ze szczegółami gwałtu, w zasadzie w ogóle nie musi go opisać, by było wiadomo co się wydarzyło. W gruncie rzeczy, mimo bardzo współczesnej i drastycznej tematyki, autor zbliża się bardziej do klasycznych kryminałów noir, niż brutalnych thrillerów o podobnej tematyce. Jest to zarówno zaleta, jak i wada powieści, a wszystko tak naprawdę zależy od nastawienia odbiorcy. Osoby nie przywykłe do klasycznych kryminałów (i nie mówię tu o współczesnej Skandynawii, ale arcydziełach gatunku), mogą narzekać na przewidywalność, czy nawet seksizm utworu. Bo oczywiście Heck, zgodnie z wzorcami, to facet ze skomplikowaną przeszłością i niezbyt udanym życiem osobistym. Oczywiście ma powodzenie u kobiet – w zasadzie u wszystkich, nawet przypadkowo poznanych w barze. I obowiązkowo, mimo natłoku problemów, radzi sobie z nimi w mniej lub bardziej brawurowy sposób. Świat, w którym żyje jest mroczny i ponury, a wszystko w gruncie rzeczy sprzysięga się przeciwko niemu. Nieobeznani w tego typu literaturze czytelnicy będą więc kręcić nosem, że sztampa, itp. Ośmielę się jednak stwierdzić, że ludzie z przeciwnym podejściem nie tylko docenią subtelny ukłon w stronę mistrzów wpleciony w intrygującą i mocną fabułę, ale po prostu polubią Hecka i będą wyczekiwali kolejnych jego powieści. Od „Stalkerów” trudno się oderwać, a w przypadku takiej literatury nie trzeba nic więcej.

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz