Sonia Draga
książki

Rodzinny interes – Historia przemocy [recenzja] [książka] [thriller]

Przemoc potrafi dzielić, zadaje rany. Czasem jednak łączy ludzi. Na różne sposoby. Opowiadały o tym filmy wojenne, opowiadał – między innymi o tym – „Fight Club” Palahniuka. Opowiada o tym wreszcie „Rodzinny interes”.

[quote align=’right’]Przy całej refleksji, jaka wypełnia książkę, „Rodzinny interes” pozostaje rasowym, krwistym thrillerem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej strony

Powieść Andersa i Thunberga to historia trzech braci, których połączyła przeszłość upływająca pod znakiem ojca uznającego jedynie prawo pięści – zarówno w relacjach z rodziną, jak i bliźnimi. Tego też uczył synów. Autorzy wyszli z założenia, że tacy ludzie nie mogą wieść do końca normalnego życia, że są rany, których nie zaleczy nawet czas. Dlatego trójka rodzeństwa wraz z przyjacielem o wyszkoleniu wojskowym przygotowuje napad na bank. Pierwszy milion traktują jednak jako zachętę do następnych skoków. Swoją brutalnością, skutecznością i zdecydowaniem ściągają uwagę policji, w tym Johna Bronksa – człowieka, który być może jest w stanie zrozumieć motywy rabusiów.

Tę historię, jak autorzy zaznaczają na wstępie, podpowiedziało samo życie. To fabuła przekazywana praktycznie z pierwszej ręki, gdyż przestępstw, które posłużyły za inspirację „Rodzinnego interesu” dokonali bracia Thunberga w latach ’90. Może to dzięki temu, a może dzięki talentowi autorów książkę odbiera się jako pełnokrwistą i wiarygodną.

Nie bez wpływu na recepcję pozostaje też dbałość, jaką okazano wszelkim szczegółom. Widać to zwłaszcza w poczynaniach i przemyśleniach głównego bohatera, Leo, który skrupulatnie, krok po kroku planuje kolejne etapy każdego skoku. I choć to on – – jako zimny i najbardziej opanowany – jest mózgiem operacji, pozostali członkowie ekipy też mają swoje do powiedzenia, a ich charaktery zarysowano bardzo wyraźnie. Zupełnie przy okazji można je idealnie wpisać w modele zachowania dzieci z rodzin patologicznych. Mamy tego, który się buntuje, mamy słodkiego pupilka, oczko w głowie wszystkich, mamy wreszcie tego, który zawsze się poświęca i próbuje łagodzić konflikty. W tej kwestii coś do przekazania ma też antagonista głównych bohaterów, Bronks. Wie bardzo wiele o przemocy w rodzinie. Pierwsze refleksje na ten temat padają zresztą w scenach jemu poświęconych.

Bo tutaj wszystko kręci się wokół przemocy. Przemoc stworzyła rabusiów, przemoc odebrała im niewinność i dała siłę. Potrzebowali przemocy, by przetrwać pośród groźniejszych od siebie. Przemoc zniszczyła ich dom rodzinny, a z ojca zrobiła potwora. Autorzy pokazują, co dzieje się z ludźmi wstępującymi na tę ścieżkę – widzimy profity, ale narracja często każe nam też myśleć o kosztach i ofiarach.

Przy całej refleksji, jaka wypełnia książkę, „Rodzinny interes” pozostaje rasowym, krwistym thrillerem, trzymającym w napięciu od pierwszej do ostatniej strony, zbudowanym na charakternych postaciach z przeszłością. Efektownie przedstawionym sekwencjom akcji towarzyszy specyficzna dynamika relacji przestępców. Ich charaktery, traumatyczna przeszłość i wyścig z demonami stamtąd pochodzącymi napędzają całą historię.

Powieść napisano prostym, mocnym językiem, który znakomicie sprawdza się zarówno w kameralnych scenach z codziennego życia, jak i podczas napadów. Wtedy narracja przyspiesza, zaczyna być szarpana i urywana, a jednocześnie precyzyjnie oddaje kolejne punkty planu.

„Rodzinny interes” to intrygująca pozycja, nadzwyczaj emocjonalna, napisana – przynajmniej po części – przez życie. Pod wdzięcznym kostiumem heist story kryje się dużo mięcha, obok którego nie przejdziemy obojętnie.

Kategorie
książki
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz