SQN
książki

Richard Matheson – człowiek legenda [recenzja]

Ta książka leżała na moim biurku dwa lata. Ilekroć próbowałem przekonać kogoś do napisania o niej i postaci, której jest dedykowana, zawsze słyszałem to samo. „A kto to jest ten Matheson? Jakby to była antologia dedykowana Kingowi…” I tym sposobem książka leżała i leżała, a ja traciłem zapał do pisania o niej. W końcu stała się czymś w rodzaju symbolicznego wyrzutu sumienia. Oto zabrał książkę od wydawcy i nigdy o niej nie napisał… Ale naprawdę się starałem. Nieważne.

Kiedy powołaliśmy do życia Dziką Bandę, „Jest legendą” dalej czekało. Trochę nie wiedziałem, co z tą antologią zrobić. Nie jest to rzecz na tyle wybitna, aby ją polecić do czytania w naszym „Niezbędniku”, a była już zbyt stara, aby wrzucać ją w recenzje. Zawsze mogła posłużyć za pretekst do pisania o Mathesonie, ale co to za dwuletni pretekst?

Ale w końcu stało się. Pierwszą informacją jaką przeczytałem tego ranka, był nekrolog Richarda Mathesona. To nie była zaskakująca śmierć. Pisarz miał 87 lat. Ale w historii popkultury niezwykle znacząca. Wraz z odejściem twórcy „Jestem legendą” kończy się pewna epoka. Matheson był bowiem ostatnim z wielkich. Autorem, który nie tylko zrewolucjonizował fantastykę i literaturę grozy, ale przede wszystkim dzięki niemu stała się ona rozrywką masową.

To on wraz z kilkoma przyjaciółmi (m.in. Rayem Bradburym) sprawił, że groza i fantastyka z literackiego getta przedostała się na salony. To on promował fantastykę i grozę w wielkich stacjach telewizyjnych i to on był tym kimś, kto nigdy nie wstydził się tego, że wywodzi się z pulpowego pisania. Więcej, on uczynił z własnego pochodzenia argument, udowadniając krzykaczom i populistom, że opowieści o obcych, zabójcach i wampirach to nie tylko karma pryszczatych chłopców, ale studnia masowej rozrywki.

Może i Roger Corman był reżyserem, który sprawił, że Edgar Allan Poe stał się ikoną popkultury, ale nie udałoby mu się to bez scenariuszy Mathesona. Tak, to Matheson sprawił, że dziś wszyscy mniej więcej wiedzą, o czym była „Zagłada domu Usherów”, czy „Studnia i wahadło”. To Matheson pisał najlepsze odcinki serialu „Star Trek” i to Matheson pomagał Rodowi Serlingowi tworzyć legendę „Strefy mroku”.

Dziś trudno sobie wyobrazić współczesną telewizję bez pomysłów Mathesona, podobnie jak współczesną fantastykę i horror. Tak literacki jak filmowy. Bo przecież „Noc żywych trupów” nie powstałaby, gdyby nie powieść Mathesona „Jestem legendą”. Steven Spielberg nie zacząłby swojej kariery gdyby nie „Pojedynek na szosie”. J.J. Abrams całą swoją karierę spłaca zaciągnięty u Mathesona dług. Zresztą jak wielu innych. Dean Koontz, Stephen King, Harlan Coben – każdy z nich to nieślubne dziecko wyobraźni autora „Hell House”. Dodam, że nie przypadkiem w „Z archiwum X” pojawił się senator Matheson. No  nasz „King Size”… To też Matheson.

Odejście Mathesona to koniec ery pisarzy, których nie ograniczały ani gatunki, ani medium. Potrafił pisać wszystko i doskonale odnajdywał się tak w kinie, jak w telewizji. Dziś takich autorów już nie ma.

Nie wierzycie, że Matheson potrafił napisać wszystko? I tu wracamy do antologii „Jest legendą”. Nie wrzuciłem jej do naszego „Niezbędnika” z jednego powodu. Otóż większość opowiadań tu zebranych rozwija wątki i motywy z powieści i opowiadań Mathesona. W przypadku tych flagowych aluzje są czytelne („Pojedynek na szosie”). Ale że polscy wydawcy nigdy poza „Jestem legendą” nie wydawali tak naprawdę Mathesona, wydawało mi się, że ogromna część tej książki będzie nieczytelna dla przeciętnego czytelnika.

Teraz zmieniam zdanie. Teraz wydaje mi się, że po tą książkę powinien sięgnąć każdy, kto chce się przekonać, co tak naprawdę znaczy być kreatywnym. Co znaczy nieograniczona wyobraźnia. „Jest legendą” to także dowód na to, że Mathesona nie da się zastąpić. Nikt nie potrafi pisać jak on. Nie wierzycie to przeczytajcie opowiadanie Kinga. Piękny przykład na to jak bardzo zmieniła się dziś literatura. Kiedyś mniej znaczyło więcej. Dziś wszystko musi być wyjaśnione, żeby przypadkiem czytelnik nie zadawał zbyt wielu pytań. Czytelnik, lub potencjalny producent filmowy.

Matheson takimi pierdołami się nie przejmował. I to dlatego producenci przychodzili do niego błagając o teksty, a nie na odwrót.

Robert Ziębiński

Kategorie
książki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz