książki

Rekin z parku Yoyogi

Rekin z parku Yoyogi, Joanna Bator, W.A.B. 2014

Egocentryczna książka o Japonii polskiej autorki. Jak to możliwe? To po prostu bardzo subiektywny i bardzo osobisty zapis tego, jak na Japonię reaguje Joanna Bator.

Opisy miejsc, zjawisk kulturowych przeplatają się więc z tymi, które osadzone są w polskich realiach. Od pędzącej nowoczesnej kolejki w Tokio i Lolitek w Shibuyi (za Lolitę przebierają się również mężczyźni, czego można nie zauważyć) autorka przeskakuje do brzuchatego pana jadącego na składaku do Powsina. Śledzi się tę pełną skoków w bok narrację z przyjemnością, ale potrzebowałam kilku rozdziałów by zaakceptować konwencję i przestać marszczyć brwi z irytacją.

Przeszkadzały mi tylko najbardziej rozbudowane dygresje, które zmieniały się w mini-rozprawki na różne tematy, np. o pisarstwie Murakamiego i zjadliwych opiniach japońskich krytyków literackich, uważających jego twórczość za pulpę popkulturową. Postać Murakamiego wraca zresztą jak refren w tej książce. Jak i jego hobby, które podziela spora część Polaków oraz autorka, czyli bieganie.

Chwytliwe i intrygujące tytuły rozdziałów przyciągają wzrok i w efekcie, obiecując sobie, że jeszcze tylko jeden i idę spać, przeczytałam od razu całość. Dał mi do myślenia rozdział o lesie samobójców, do którego podeszłam z niezdrowym poczuciem ekscytacji, a zakończyłam w zupełnie innym nastroju. To las, do którego udają się ci, którzy nie chcą już żyć, na skraju którego stoją tabliczki z napisami: zastanów się, życie to wartość itp. i skąd raz na rok służby porządkowe wynoszą znalezione ciała – dwadzieścia, trzydzieści. Tylko te z bliższych partii lasu, bo nikt nie chce zapuszczać się w gęstwinę. Po zbutwiałych torebkach, butach i inne śladach, ktoś może rozpozna swojego bliskiego. Takie miejsca i takie historie są czymś, od czego czujemy na kręgosłupie dreszcz i czego nie rozumiemy. Ta niesamowitość to według Joanny Bator charakterystyczna cecha Japonii, na pół realna atmosfera jest tu na wyciągnięcie ręki, zapomniane studnie, na których ktoś postawił dom, zarośnięte ścieżki do miejsc, których nie ma.

Tak jak autorka w japońskiej kulturze znajduje niezliczone punkty wyjścia do dywagacji na ważne dla niej tematy, tak czytelnika każdy rozdział prowokuje do zastanowienia się. Nad tym, czy Godzilla jest symptomem japońskiej traumy po II wojnie światowej; czy teza popularnego w Japonii nurtu neopop, że podział na kulturę popularną i wysoką nie istnieje, jest prawdziwa; i czy Japończycy są popieprzeni, skoro oprócz automatów z naleśnikami, żywymi krabami (tak!), mają też automaty z używanymi majtkami dziewcząt (tak! tak!).

Dla mnie to totalnie wciągająca książka, wybaczam rozprawki akademickie, dziękuję za wizję zmutowanych kotów z Fukushimy opanowujących Tokio, i za nawiązania do pierwszej książki Murakamiego, którą właśnie czytam.

Kategorie
książki

Dodaj komentarz