książki

Przeczywistość – Gorzki morał wesołej bajki, czyli dzieciństwo okiem dorosłego fantasty [recenzja]

Szeherezada opowiadała sułtanowi baśnie przez tysiąc i jedną noc. Ocaliła w ten sposób życie. Sułtan, jej mąż, zakochany w kobiecie i opowiadanych historiach postanowił jej nie zabijać. Wyobraźnia rozświetli każdy mrok – takiego zdania jest Marek Zychla, to samo powiedziałaby Szeherezada. I choć nad Markiem nie stał sułtan, gdy pisał opowiadania składające się na zbiór „Przeczywistości”, przyświecał mu ten sam cel – przegonić strach.

Choć to nie konieczność, atutem zbiorów jest element spajający wszystkie teksty. Pamiętam świetnie napisaną „Księgę jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza, gdzie fabuła tworzyła poczucie odkrywania większej całości, co było zamierzone przez autora a przyjemne dla czytelnika. „Przeczywistość”, choć jest zbiorem bardzo różnych tekstów, nierzadko konkursowych, autorowi udało się je „skleić” tak, by czytelnik miał poczucie głębi, a nie pojedynczych skoków. Tym klejem są narracyjne wstawki, które pojawiają się przed każdym opowiadaniem i są jego zapowiedzią. Sprytne, a na tym nie koniec; elementem powtarzających się w tekstach jest miejsce akcji, mianowicie Żary, do którego Marek Zychla nawiązuje w niemal każdym opowiadaniu. Drugim elementem spajającym jest Irlandia, jeśli nie geograficznie, to kulturowo, poprzez jej baśniowych mieszkańców. Wiedząc co nieco na temat autora, rozumiemy, że poruszamy się po jego życiowej mapie.

Więc… jakie są Żary? Cóż, za ten zbiór Marek nie zostanie odznaczony honorowym obywatelstwem miasta, zresztą, zobaczcie sami: Żary, nie chcę tu umierać, a muszę żyć. Żary na mapach pozostają kropką, jakby mucha srujnęła, jakby chwaliły się najtańszym tatuażem – tak rozpoczyna się opowiadanie „T’estimo, Senior Garcia”, gdzie dwaj pijaczkowie omamieni perspektywą bogactwa, otwierają skup dusz. Nie płacą wiele, jednak chętnych nie brakuje, co pozwala rozwinąć interes na wielką skalę. W opowiadaniu tym autor wytyka ludziom naiwność i głupotę, które są najczęstszą przyczyną zapadania się w bagnie kłopotów i porażek, rzuca jednak swoim bohaterom koło ratunkowe w postaci dziecięcej wyobraźni.

„Wi@rus” to kolejny tekst, w którym autor rozprawia się z blokowiskiem i jego mieszkańcami, wśród których przyszło mu dorastać. Najcięższym grzechem jest tutaj odosobnienie, a bohaterowie, którzy dźwigają krzyż, to Grzegorz z dobermanem Atosem, Żaneta z kotem Mruczkiem, Marian z papugą Nimfą, Zenon akwarysta oraz Alicja nudna jak niedzielna msza. Pozamykani w czterech ścianach, skazują sami siebie na dziwactwa zarezerwowane dla samotnych. Niby nic odkrywczego, ale na tym nie koniec, bo okazuje się, że od świata nie da się wyizolować, o czym świadczą rozterki Grzegorza, skłonność do plotkowania Lesiewskiej, obserwacje świata „zza okna” ujaranej Żanety… Bo motto tej historii brzmi: Musimy trzymać się razem! I oto sąsiedzi z obcych stają się sobie bliźnimi (choć i to bez przesady), jednoczą się, by… pokonać zombie. Autor stawia tu ciekawe pytanie, o to, co właściwie musi się wydarzyć, by człowiek wreszcie przestał być dla drugiego wilkiem.

„Farfadety i Nibywróżka” dają odetchnąć od gęstego powietrza na blokowisku, tym razem przenosimy się do Irlandii. To zabawny tekst, którego motto mogłoby brzmieć: zanim zdecydujesz się na emigrację, dobrze jest sprawdzić coś więcej niż kursy walut. Opowiadanie jest ciekawą wariacją rozpadającego się na kawałki świata, ale nie z powodu nadciągających zombie – katastrofą jest tu zniknięcie rodzeństwa, które musi odnaleźć ojciec nim mama wróci z pracy… W opowiadaniu pojawia się kilka ciekawych postaci prosto z irlandzkiego bestiariusza, a także Morrigan, celtycka bogini wojny oraz zniszczenia i nie jest to jedyny tekst w zbiorze, w którym robi zamieszanie.

Czytając tytułową „Przeczywistość” miałam wrażenie, że autor wypuścił z rąk lejce wyobraźni. W efekcie dostajemy opowiadanie, w którym nie wiadomo, gdzie sufit a gdzie podłoga. Historia jest jak z filmu Ciekawy przypadek Benjamina Buttona, o wstecz-życiu. Opowiadanie ujawnia, że autor lubi, gdy czytelnik może bawić się na kilku płaszczyznach. Mrugnięcia okiem, gry słowne, nawiązania do literatury, wreszcie do rzeczywistości, tej, którą znamy, przedstawiają Zychlę jako niezwykle błyskotliwego obserwatora świata.

W opowiadaniach „Katharsis” oraz „Chomcio Paluch” Zychla kreuje wizje końca świata na globalną skalę. Bawi się tu motywem ewentualnego finiszu, sugerując, zarówno w jednym i drugim, że sami sobie jesteśmy winni. Jednak najbardziej ponure uniwersum prezentuje w Symbiozie będącej kontynuacją Protokooperacji, opowiadania publikowanego w antologii z uniwersum Metro 2033 Echo zgasłego świata. Protokooperacja została odebrana bardzo pozytywnie przez czytelników jako tekst wybitny i zupełnie niepasujący do świata wykreowanego przez Glukhovskiego. Symbioza to potwierdza, bo przypomina stare dobre sf, choć to tekst postapo całą gębą. Wykreowany przez Marka świat leży w gruzach i nie ma w nim cienia nadziei na lepsze jutro. Zychla postąpił okrutnie, wycinając z rzeczywistości boga, zabierając ostatnią myśl, w której człowiek od zawsze mógł odnaleźć ukojenie. Pozostawia tylko strach. Tekst ten jest trudny w odbiorze, gdyż autor niesłychanie podlewa formę (wcale nie zaniedbując przy tym treści), doganiając w dziwactwie twórców pokroju Wiktora Żwikiewicza. Nie jest tu również tak wesoło jak chociażby w „Chomcio Paluchu”, „Przeczywistość” to prawdopodobnie najbardziej ponury tekst z całego zbioru.

Bardzo podobało mi się opowiadanie bonusowe „Czarna kawka”, gdzie bohater skazany jest na walkę z buntującym się umysłem. Temat ten pojawił się już w twórczości Zychli, w tekście „Ambisentencja”, który można przeczytać w antologii neo noir „Hardboiled„. Jeśli uciąć motyw choroby, oczywisty przecież, to czy nie możemy potraktować opowiadań jako przestrogi, by nie uciekać za mocno w świat fantazji? By stawiać czoła rzeczywistości, obojętnie jaka by nie była? Bo jeśli nie, to na zawsze pozostaniemy więźniami żarskiego blokowiska…

Pomimo ogromnej dawki humoru (na miarę Pratchetta) i bajkowego płaszczyka „Przeczywistość” to gorzki zbiór opowiadań. W jego centrum jest człowiek w dużej mierze składający się już tylko z nawyków, bez wyobraźni, szary jak otaczające go bloki. Skłonny do zła. To surowe spojrzenie, jednak nie beznadziejne.

W słynnej powieści „Władca Much” Golding udowadniał, że dokładnie takie samo zło mieszka zarówno w dzieciach jak i w dorosłych. U Zychli w „Przeczywistości” promykiem nadziei na lepsze jutro są właśnie dzieci. Odważniejsze od dorosłych poplątanych w swoich niewesołych życiorysach. Bohaterskie jak Seba z „Farfadety i Nibywróżki”, z wyobraźnią jak Maciej z „T’estimo, Senior Garcia”. „Przeczywistość” możemy więc uznać za swego rodzaju przestrogę, by dbać o dziecięcą wyobraźnię, lub jak kto woli wewnętrzne dziecko, które chroni nie tylko od zła naciskającego z zewnątrz, ale również od tego drzemiącego w nas samych. Dbajmy więc. Może kiedyś uratuje nas jak Szeherezadę.

Przeczywistość. Marek Zychla. Gmork 2017
8
Przeczywistość. Marek Zychla. Gmork 2017
  • 8
Kategorie
książki
Marta Sobiecka

Marta Sobiecka, rocznik 1990, absolwentka dziennikarstwa, studentka filozofii na UKW w Bydgoszczy. Na co dzień pracuje jako grafik, po godzinach redaktor kwartalnika „Okolica Strachu”, pisarz, publicysta. Publikowała na łamach „Nowej Fantastyki”, „Nieznanego Świata”, „Bydgoskiego Informatora Kulturalnego”. Współpracuje z redakcją portalu: efantastyka.pl, a od niedawna również z dzikabanda.pl. Z redakcją lubiegroze.pl współorganizuje konkurs na antologię „Jakie czasy taki diabeł”.

Komentarz
  • add_rian
    12 listopada 2017 at 00:51
    Skomentuj

    „…na miarę Pratchetta” – nie, jeszcze nie.

  • Dodaj komentarz

    REKLAMA
    Instagram
    • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
    • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
    • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero