książki

Przez Stany POPświadomości – szał rozentuzjazmowanego geeka [recenzja]

Wyprawa „Przez Stany PopŚwiadomości” pokłuła zazdrością niejednego, kto o niej słyszał jeszcze zanim ostatecznie doszła do skutku. Przecież w każdym z nas tkwi ten marzyciel, który choć raz chciałby zobaczyć te wszystkie miejsca do tej pory znane z filmów. Wbiec po schodach Rocky’ego, stanąć na tych z „Egzorcysty”, albo posiedzieć na tych z „Banshee”. Kuba Ćwiek z ekipą tego dokonał. I jeszcze ośmielił się o tym z radością opowiedzieć.

W tym też tkwi podstawowy problem, jaki miałem z odbiorem tej książki. Nie, nie ma on związku z zazdrością. Jestem typem domatora, którego żona musi raz w roku wyciągać na jakiekolwiek wakacje, a karierę muzyka zakończyłem zirytowany koniecznością wyjeżdżania w trasy. Pojedyncze koncerty owszem, ale też nie za daleko. Jak więc miałbym wyruszyć na Wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych? Niemożliwe. Więc i zazdrościć nie ma czego, bo Kuba już kilka razy udowodnił, że marzenia są na wyciągnięcie ręki. Pod jednym warunkiem – że się po nie sięgnie. Że się chce. Kłopot tkwi w tym, że swoje podróżnicze zapędy duszę w zarodku rozmaitymi książkami podróżniczymi, a w tym wypadku nie otrzymałem książki podróżniczej. Nie dostałem nawet popkulturowego przewodnika na miarę „Londyn. Przewodnik popkulturowy” Roberta Ziębińskiego. Dostałem opowieść podekscytowanego faceta, który opowiada z pasją o swojej niezwykłej wyprawie, ale ponieważ czyni to z odległej perspektywy czasowej, często tonie w dygresjach i anegdotach, które z jednej strony rozbijają porządek, a z drugiej… intrygują. Przeciwstawione rozentuzjazmowanym opowieściom Ćwieka są umieszczone w drugiej połowie książki „Relacje z podróży na żywo, czyli dziennik pokładowy Radka” (Teklaka), bardziej zwięzłe, czasem też bardziej konkretne (podstawa to garść impresji), choć trzeba przyznać – wcale nie mniej entuzjastyczne. Nie wiem też, czy nie lepszym zabiegiem wydawniczym nie byłoby spięcie obu opowieści w całość na zasadzie przeciwieństwa – konfrontacji, zamiast obecnego rozbicia na dwie odrębne niejako części.

[quote align=’right’] To opowieść nawet nie tyle co o tych samych Stanach Zjednoczonych, niezwykłych miejscach znanych z małego ekranu, ale po prostu o spełnianiu marzeń, o realizacji pragnień geeka, o sięganiu dalej niż marzył Sheldon Cooper idąc na spotkanie z Jamesem Earlem Jonesem.

Wróćmy jednak do treści. Jest to zapis trzytygodniowej wyprawy kamperem przez wspomniane Wschodnie Wybrzeże, tropem filmowych i popkulturowych śladów. Kubie towarzyszył między innymi wspomniany bloger Radek Teklak, reżyser Patryk Jurek, fotofgrafka Agata „kreska_” Krajewska, dziennikarz Bartek Czartoryski, oraz, a może przede wszystkim własny ojciec… I chociaż Patryk z „kreską_” dołożyli tutaj naprawdę znakomite zdjęcia, a Radek Teklak z Bartkiem dołożyli kilka słów od siebie, to jednak całość to opowieść Kuby, nawet nie tyle co o tych samych Stanach Zjednoczonych, niezwykłych miejscach znanych z małego ekranu, ale po prostu o spełnianiu marzeń, o realizacji pragnień geeka, o sięganiu dalej niż marzył Sheldon Cooper idąc na spotkanie z Jamesem Earlem Jonesem. I warto o tym pamiętać biorąc do ręki tę książkę. Że jest to w gruncie rzeczy radosny, gawędziarski, czasem wręcz przaśny reportaż z wyprawy tropem złotych snów, które czasem okazały się zwyczajnie szare. To zderzenie filmowej ułudy, młodzieńczych marzeń z ery VHS ze współczesnością (znamienne, że właśnie nowe filmy i seriale cieszą się dalej ogromną popularnością sięgającą wręcz kultu – przypadek „The Walking Dead”; podczas gdy o starszych już się zapomina – motyw „Angel Heart”; a z książkami i pisarzami jest już naprawdę słabo) i amerykańskiej normalności, wciąż tak niezwykłej dla mieszkańców naszego szarego kraju. Sprowadza się to w praktyce do wielkiej opowieści o popkulturze, skrzącej się od ciekawostek i dygresji, ujętej oczywiście bardzo subiektywnie, z anegdotami z podróży w tle. Przede wszystkim jednak będącej zaledwie elementem składowym całości jaką stanowią wszystkie materiały dokumentujące ten wyjazd. I dopiero wówczas będziemy mogli docenić pełen obraz tej opowieści. Póki co, tytuł książki należy odczytać bardzo dosłownie.

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz