książki

Ponura drużyna #2: Miecz północy – syndrom drugiego tomu [recenzja]

Prawa serii głoszą, że w filmowych trylogiach najlepszym jest zazwyczaj część druga, w odniesieniu do literatury jest wręcz odwrotnie – to drugie tomy są zawsze tymi najbardziej wymęczonymi, przegadanymi, przeciągniętymi. Jak to wygląda w przypadku cyklu Ponura drużyna?

Pierwszy tom serii to klasyczna fantasy, napisana według najlepszych wzorców, oparta na schematach i rozwiązaniach, które w osłupienie wprawiłyby tylko kogoś, kto całe życie spędził w jaskini. Nie znaczy to jednak, że była to literatura nudna, wręcz przeciwnie – Luke Scull dobrze odrobił lekcje i sumiennie złożył hołd wszystkim swoim idolom, poczynając zapewne od Roberta E.Howarda przez J.R.R. Tolkiena, na George’u R.R. Martinie kończąc. Dzięki lekkości i delikatnemu poczuciu humoru wykreował świat bardzo przypominający mi krainy Forgotten Realms, a przede wszystkim Dragon’s Lance. Nie tyle co konstrukcją, a klimatem, tym nie dającym się uchwycić przeczuciem, że to wszystko jest w gruncie rzeczy zabawą, opowieścią służącą rozrywce, wariacją na temat gry fabularnej, przy której autor niegdyś bardzo dobrze bawił się z przyjaciółmi. Z tym zastrzeżeniem, że gracze byli nieco starsi od przeciętnych nerdów i nie wahali obrzucić się wyzwiskami, tudzież zagalopować się w kwestii tortur i morderstw. I ten klimat niewątpliwie udało się Scull’owi przenieść i do drugiego tomu swojego autorskiego cyklu.

[quote align=’right’] Mimo znacznego skomplikowanie fabuły i wątków, wciąż mamy do czynienia z typowym fantasy pozbawionym oryginalności i zaskoczeń. Może i pozbawionym potknięć poprzednika, pełniejszym konstrukcyjnie i opisowo, a jednak bardziej przegadanym i rozciągniętym.

Trzeba przyznać, że autor dobrze panuje nad przedstawionym światem oraz opowiadaną historią. I choć znów nie da się mówić o jakichkolwiek zaskoczeniach i wątki wyjaśniają się zgodnie z konwencją, to trzeba przyznać, że ta przewidywalność ma swój urok – ot, choćby w motywie służek Białej Pani. Liczę jednak, że w kolejnym tomie Scull wreszcie odważy się wyjść poza bezpieczne ramy, w których porusza się do tej pory. Narastająca sieć spisków i poszczególnych powiązań obiecuje wiele, szczególnie, że autor powoli odkrywa poszczególne karty i jak potrafi przyłożyć się do ujawniania przyczyn zastanej sytuacji poprzez zdradzenie zdarzeń, które doprowadziły do obecnego porządku. Może czasem za dużo w tym zbiegów okoliczności, może nie zawsze układa się to w logiczną całość, niemniej – widać, że ktoś ma tutaj wizję, a ja bardzo chcę zobaczyć jej pełen obraz.

Niestety, jak wspomniałem we wstępie – drugie tomy poszczególnych cykli cierpią na chorobę przegadania i sztucznego wydłużania, a klasyczny do bólu Scull nie omieszkał zagłębić się i w te rejony. Miłośnicy fantasy muszą więc spodziewać się nie tylko licznych retrospekcji, ale i wprowadzenia nowych postaci, których znaczenie dla fabuły nie jest zawsze tak oczywiste jak ona sama. Tu więc pojawia się problem – jak ocenić ową powieść. Przyznam, że kłopot ów wynika z faktu, że jest ona ewidentnie skierowana do miłośników pierwszego tomu i tylko oni znajdą tutaj przednią zabawę i z pewnością sięgną po odsłonę trzecią. Ci zaś, którzy po „Ponurej drużynie” dali autorowi kredyt zaufania, ale byli dalecy od większego optymizmu mogą poczuć się rozczarowani. Mimo znacznego skomplikowanie fabuły i wątków, wciąż mamy do czynienia z przeciętnym fantasy pozbawionym oryginalności i zaskoczeń. Może i pozbawionym potknięć poprzednika, pełniejszym konstrukcyjnie i opisowo, a jednak bardziej przegadanym i rozciągniętym. A mimo to, na tyle intrygującym, że po trzeci tom sięgnę z wielką ochotą. Ciekawe tylko, czy wówczas odwołam połowę tutejszych zarzutów i nazwę Sculla mistrzem, czy też uznam ostateczny upadek cyklu. Czas pokaże.

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz