książki

Plac zabaw – do piekła i z powrotem [recenzja]

Ile kultur w historii naszej cywilizacji, tyle wyobrażeń w temacie życia pozagrobowego. Na ekranach kin możemy od niedawna zobaczyć zbierający koszmarne recenzje remake „Linii życia”, a swoje pięć groszy dokłada również „Plac zabaw” – i to właśnie weń zdecydowanie lepiej zainwestować swój czas.

Za pseudonimem Lars Kepler kryje się w rzeczywistości dwoje znanych głównie za sprawą powieści kryminalnych szwedzkich pisarzy – Alexander Ahndoril i Alexandra Coelho Ahndoril – którzy we dwójkę zdołali popełnić już recenzowanego przez nas wcześniej „Stalkera„. „Plac zabaw” jednak, to zdecydowanie inna para kaloszy i jak się zdaje, pierwsza powieść małżeństwa tak silnie zasadzająca się na wątku fantastycznym. I to całkiem udana, dodam, nieco uprzedzając fakty.

Główną bohaterką „Placu zabaw” jest oficer szwedzkiej armii, Jasmin Pascal-Anderson która po nie do końca udanej akcji zbrojnej w Kosowie zostaje postrzelona i… przeżywa śmierć kliniczną. Zamiast świetlistego tunelu ukazuje się jej jednak niepokojąco rzeczywista wizja chińskiego, wypełnionego tysiącami oczekują=aspektach wcale nie tak różna od „naszej” rzeczywistości, z wszelkimi spiskami i osobistymi urazami na czele. Obok świata przedstawionego, w miarę rozwoju fabuły kolorów zaczynają nabierać poszczególne postaci, pojawia się również kilka pobocznych wątków – jak choćby handel przepustkami do świata żywych – a „Plac zabaw” nie tylko nie wytraca przy tym tempa, ale wręcz jeszcze podkręca dramaturgię wydarzeń. W przeciwieństwie jednak do przeładowanego informacjami początku, dynamika historii nie stoi na bakier ze zdrowym rozsądkiem.

Fabuła „Placu Zabaw” może zakrawać na istne kuriozum – w szczególności w pierwszych partiach książki. Nie dość, że już sam pomysł wymaga od odbiorcy zawieszenia niewiary na sporej wysokości, to jeszcze dostajemy pędzący przed siebie w szalonym galopie, narracyjny chaos. Odniosłem wrażenie, że twórcy usiłowali streścić niezbędne dla budowania postaci tło wydarzeń na jak najmniejszej ilości stron, byleby przejść jak najszybciej do tych właściwych  –  i szczerze mówiąc, efekt końcowy takiego zabiegu raczej średnio mnie przekonał. Tyle dobrego, że kiedy przez ten informacyjny szum uda nam się przebrnąć, a Jasmin wreszcie powróci do portowego miasta by uratować potomka, wszystko zaczyna składać się na coraz bardziej spójną – i wciągającą – całość.

Na pierwszy plan wysuwa się tu przede wszystkim nietuzinkowa wizja życia pozagrobowego – szkoda zdradzać szczegółów, wystarczy napisać jednak, że w wielu aspektach wcale nie tak różna od „naszej” rzeczywistości, z wszelkimi spiskami i osobistymi urazami na czele. Obok świata przedstawionego, w miarę rozwoju fabuły kolorów zaczynają nabierać poszczególne postaci, pojawia się również kilka pobocznych wątków – jak choćby handel przepustkami do świata żywych – a „Plac zabaw” nie tylko nie wytraca przy tym tempa, ale wręcz jeszcze podkręca dramaturgię wydarzeń. W przeciwieństwie jednak do przeładowanego informacjami początku, dynamika historii nie stoi na bakier ze zdrowym rozsądkiem.

Mimo okładki i blurba sugerujących powieść w klimatach grozy, „Plac zabaw” horrorem nie jest ani trochę. Żaden to zarzut, bo jak na dobry, przygodowy thriller z domieszką fantastyki przystało, powieść trzyma w napięciu, intryguje, a czasem potrafi i wzruszyć. Znaczy, jest dobrze. A nawet bardzo.

Plac zabaw (Playground). Autor: Lars Kepler. Tłumaczenie: Marta Rey-Radlińska. Wydawnictwo Czarne, 2017. Ocena: 75%

Kategorie
książki
Maciej Bachorski

Rocznik '87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz