W.A.B.
książki

Piąty Beatles

 

Mariusz Czubaj dokonał cudu. W zalewie wymyślonych, koncepcyjnie dopieszczonych polskich kryminałów, które próbują być wszystkim tylko nie kryminałem, on postawił na gatunkową czystość. I wygrał. „Piąty Beatles” to najlepsze polskie policyjne noir, jakie dane mi było czytać od dawna.

Przyznaję się od razu. Nie przepadam za Rudolfem  Heinzem. Powieściowy profiler wymyślony przez Czubaja nie uwiódł mnie w poprzednich powieściach pisarza. Teraz, gdy o tym myślę, wydaje mi się, że chyba wiem, dlaczego. Otóż paradoksalnie wcześniejsze książki z serii pozbawione były (moim zdaniem) energii napędzającej fabułę i postaci. Piszę paradoksalnie, bo takie rzeczy seriom kryminalnym przydarzają się zazwyczaj gdzieś w okolicach trzeciego/czwartego tomu. A u Czubaja jest odwrotnie.  Wcześniej czułem znużenie, a „Piąty Beatles” to… energetyczna petarda, która chwyta za gardło od pierwszej strony i trzyma w napięciu już do końca. Spory wpływ miał zapewne na to fakt iż, że Czubaj napisał tę powieść w pisarskim zrywie w niespełna dwa miesiące. I tę radość tworzenia czuć tu wyraźnie.

Po rutynowych szkoleniach w Pile, Rudolf Heinz oddaje się swoim ulubionym zajęciom. Siedzi w barze z kolegami policjantami, pije piwo i dyskutuje. W telewizji leci transmisja meczu Polska – Rosja, a świat wydaje się stosunkowo dobrym i przyjaznym miejscem. Pech chce, że właśnie wtedy policjanci dostają pilne wezwanie. Na opuszczonym lotnisku ktoś odkrył zwłoki. Obok nich zabójca położył okładkę płyty „Abbey Road”. Heinz, prywatnie wielki fan muzyki,  zostaje przydzielony do śledztwa, które zajmie mu dwa lata życia, przeciągnie jego niemłode już ciało przez pół Polski i być może doprowadzi do końca kariery.

W „Piątym Beatlesie” jest wszystko, co powinno być w rasowym czarnym kryminale. Mamy, zatem znudzonego życiem, ale nie do końca wypalonego, bohatera, zmiany strukturalne w policji i nowych kolegów (w tym jednego bardzo, ale to bardzo irytującego), ładnie nakreślone tło obyczajowe i wreszcie dobrze wprowadzone odniesienia do współczesności. Znalazło się tu też miejsce dla kilku żarcików (postacie policjantek Nogaś i Rusinek), które zapewne ubawią tych, którzy z czułością przyglądają się naszemu rodzimemu kółku wzajemnej literackiej adoracji. Ale żeby nie było – żarty nie zaciemniają tu fabuły, a ta zaś pędzi przed siebie w bezlitosnym tempie. Czubaj bowiem w przeciwieństwie do innych polskich autorów kryminałów nie gubi się w zabawach z Polską, żarcikach i opisach rzeczywistości. W „Piątym Beatlesie” najważniejsza jest intryga i to, co w puencie uczyni ona z psychiką naszego bohatera. A Rudolf Heinz ze spotkania z „Piątym Beatlesem” wyjdzie poobijany o wiele bardziej niż dotychczas. Ale to nie dziwi – mocna, męska powieść, musi po męsku obejść się ze swoim bohaterem.

Kategorie
książki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz