książki

Orzeł Biały 2 – Orki górą! [recenzja]

Pewnie wielu czytelników zastanawia się, dlaczego postapo musi być mroczne? Istnieje kilka odpowiedzi, z którymi można dyskutować. Marcin Przybyłek w Orle Białym 2 pokazuje, dlaczego nie musi.

Kontynuacja jajcarskiego postapo to solidna cegłówka, zabierająca nas z powrotem do świata, gdzie naszą poczciwą Rzeczpospolitą przemianowano na Twierdzę Polska, ostatni bastion ludzkości. Świat naokoło zzieleniał ze złości po przyjęciu N-Genu, leku zapewniającego młodość, długowieczność i skutki uboczne, których nie zawarto w ulotce. Należy pamiętać o specyficznych warunkach, w jakich powstawała powieść. Autor zaprosił czytelników, by zgłaszali swoje pomysły na bohaterów. Jak się domyślacie, także w kontynuacji pojawia się mrowie ochotników, co jest zarazem błogosławieństwem, jak i przekleństwem tej powieści.

Historia rozpoczyna się zaraz po doniosłych wydarzeniach z części pierwszej. Batalion Orzeł Biały, jak i kraj, którego bronią, liże rany po brutalnym desancie powietrznym przeprowadzonym przez niemieckie orki. Te ostatnie leżą zmasakrowane w laboratoriach Twierdzy i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że jeden się wydostaje. Zbieg okoliczności i interwencja dzielnego wojaka sprawia, że niejaki Szmidt, potężny zielony klasy Uberwunder rusza na wschód, poznać cuda Matuszki Rosji. A to nie jedyne problemy naszych dzielnych żołnierzy…

Powieść jest lepiej skonstruowana. Ma porządną, zróżnicowaną ekspozycję, w której odświeżamy znajomość z bohaterami poprzedniczki i płynnie poznajemy szwadron nowych. To wszystko płynie dużo sensowniejszym strumieniem. Stronę polską opisano z humorem i łechcącym ego przerysowaniem, jednocześnie Przybyłek pozwolił sobie na więcej odcieni szarości niż ostatnio. W tym pięknym biało-czerwonym koszu wylądowało kilka dokuczliwych zgniłych jaj.

Bohaterowie, zarówno pozytywni, jak i ci odrobinę mniej stanowią całkiem sympatyczną, barwną i zróżnicowaną zgraję. problem w tym, że powieść się od postaci zwyczajnie ugina.

Pewnie kojarzycie tę scenę z trzeciego Shreka, gdzie w ostatnim akcie na scenę po kolei wpadają szwadrony postaci. Któreś trzecie epickie wejście było tam oznaką przesady, czwarte świadczyło, że to już satyra. Tutaj możecie doliczyć jeszcze z dwieście takich sekwencji.

Historia i narracja bywają przeciążone nadmiarem nazwisk i obiecanych występów gościnnych, które w mniejszym stężeniu byłyby całkiem sympatyczną odskocznią, ale tutaj chwilami stanowią kulę u nogi. Ostatecznie te wady skupiają się na dwóch-trzech dużych scenach zbiorowych, ale niestety te panoramy chwilę trwają. Fragment ćwiczeń może zmęczyć tych, których aż tak bardzo nie obchodzą militarne detale (choć z drugiej strony widać tu, jak starannie autor odrobił pracę domową ze światotwórstwa i wojskowości).

I wiecie co?

Zdecydowanie warto przebrnąć te fragmenty. Gdy Przybyłek kadruje poszczególnych bohaterów i opowiada o wątkach osobistych postaci, akcja i fabuła znów nabierają rumieńców. W dodatku większość zarzutów tyczy się przede wszystkim fragmentów poświęconych polskim wojom. Byłyby dużo lepsze, gdyby wyciąć z nich wyliczankę postaci, co oczywiście jest niewykonalne w obliczu przyjętego modelu twórczego i najwyraźniej trzeba się z tym pogodzić.

Gdy przeskakujemy na bardziej zieloną stronę barykady, wady te w ogóle bledną. Owszem, dalej jest tłoczno, ale to tutaj bije serce książki i drzemią wszystkie szalone pomysły, na które szarpnęli się czytelnicy i sam autor. Uroczy, koszarowy humor staje ramię w ramię z odjechanymi wizjami, koncepcjami. Przybyłek swobodnie i ze swadą żongluje tu popkulturą, stereotypami, archetypami i własną fantazją, zamykając wszystko w nawiasie post-apokaliptycznego, barbarzyńskiego zgrywu.

Czytanie o rosyjskiej flocie (nie pytajcie, przeczytajcie) to jak obserwowanie naćpanego gimnazjum w trakcie pożaru. Jest coś perwersyjnie przyjemnego w tym widoku. Bo orki Przybyłka to takie trochę wielkie dzieciaki, które od nowa uczą się świata i przyspieszona ewolucja sprawiła, że na szczycie ich jadłospisu wylądował człowiek. Pomijając ten detal, to w gruncie rzeczy równe dziewczyny i chłopaki, podtrzymujące klimat dzikich imprez w akademikach.

I pamiętajcie. Rosyjski ork może być najbardziej krwiożerczą, chaotyczną bestią pod słońcem, ale gdy spirytus zapłonie w żyłach, a muzyka doleci do uszu – wtedy budzi się w nim rzewny romantyk.

Orzeł Biały 2 nie każe traktować siebie zbyt poważnie, podkreśla to prześmiewczym, kronikarskim tonem opowieści. Dlatego kiedy przebrniemy przez fragmenty inspirowane książką telefoniczną, docieramy do ociekającej zajebistością grzesznej przyjemności polskiej fantastyki. Wtedy dostajemy świadomy siebie zgryw z ciekawymi pomysłami i po prostu wciągającą książkę, której akcję chce się śledzić aż do końca. Nagle zdajemy sobie sprawę, że mimo kilku dłużyzn, jesteśmy ciekawi ciągu dalszego.

Orzeł Biały 2, Marcin Sergiusz Przybyłek, wyd. Rebis 2017. Ocena: 70%

Kategorie
książki
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności – i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w „Science Fiction Fantasy i Horror”, „LiteRacjach” oraz w portalach internetowych – GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
  • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero