Wyd. Dolnośląskie
książki

Opowiedzcie jak tam żyjecie [recenzja]

Dawno nie czytałam tak uroczej, sympatycznej i rozkosznej książki. Serio. Wiem niestety, że te określenia obecnie mocno się zdewaluowały i na wielu podziałają jako skuteczny odstraszacz. Dziś nazywanie książki uroczą automatycznie lokuje ją w dziale z babskimi czytadłami. Książki powinny być raczej bezkompromisowe i odważne albo mroczne i wstrząsające albo ostre i kontrowersyjne, ewentualnie  nowatorskie i przełomowe. No i koniecznie powinny być grube. Pięćset stron to absolutne minimum, aby ciężar (i cena!) cały czas upewniał czytelnika, że to nie byle pocket a poważne dzieło.

O „Opowiedzcie jak tam żyjecie” nie można powiedzieć żadnej z tych rzeczy. To przyjemna, lekka i objętościowo niewielka lektura, którą w dodatku kupiłam na allegro, więc kosztowała jakieś śmieszne grosze. Zainteresuje pewnie jedynie najzagorzalszych miłośników królowej kryminału. A ci najprawdopodobniej mają tę lekturę za sobą. Spróbuję jednak zachęcić i zaciekawić tą pozycją pozostałych.

Christie znowu zaprasza nas do świata, który dawno przeminął. Jednak tym razem skupia się na własnych przygodach i opowiada o wycinku swojego życia, o którym zaledwie wspomniała w autobiografii. „Opowiedzcie jak tam żyjecie” poświęciła wyprawom archeologicznym, które odbywała ze swoim drugim mężem, archeologiem Maxem Mallowanem. Towarzyszymy jej w tym od momentu robienia zakupów na wyjazd i pakowania. I są to prześmieszne sceny, w których autorka robi sobie niewybredne żarty ze swojej tuszy a także ze swojego męża i jego typowych dla nierozgarniętego naukowca zachowań. Następnie zabiera nas w podróż Orient Expressem. Opisuje rekrutowanie ekipy i wszystkich członków ekspedycji. Potem wielotygodniową wyprawę w poszukiwaniu odpowiedniego terenu wykopalisk. Rozbijanie obozowiska, noce pod namiotami, w samochodzie i w najpodlejszych hotelach. W końcu idealne miejsce zostaje odnalezione i Christie opowiada o budowie domu, który stanie się przystanią, do której będą wracać przez lata. Autorka przybliża czytelnikowi świat archeologii lat trzydziestych, ale że jest to rzecz pisana przez laika dla laików, to nie napotykamy tu wiele fachowej terminologii, znacznie więcej miejsca pisarka poświęca samemu życiu w takim miejscu.

Wszystko to opisuje niesamowicie barwnie i z humorem. Porównania, metafory, skojarzenia autorki świadczą o jej wielkiej wyobraźni. Ekspedycja przemierza kraje i napotyka ludy, które obecnie kojarzą się z konfliktami zbrojnymi, wojnami, zagrożeniem, terroryzmem, okupacją, rasizmem, nietolerancją. Na wykopaliskach Agathy pracują ludzie różnych ras, narodowości, z różnych plemion. Christie jest niepoprawna politycznie, ale równocześnie szczera i sprawiedliwa, bo każdego potrafi docenić, ale też  kpi i żartuje na równi ze wszystkich – własnych rodaków, Arabów, Kurdów, Ormian, Jezydów, Turków, Amerykanów, Francuzów. Śmieje się równie serdecznie i wytyka przywary równie dosadnie leniwemu robotnikowi, fatalnemu kierowcy, poczmistrzowi biurokracie, własnemu mężowi i przede wszystkim sobie. Jak ktoś jest idiotą to tak go nazywa, nie próbując ubrać tego w ładne słowa.

Zdumiewające jest to jak ta kobieta w średnim wieku, sławna pisarka, przywykła od dziecka do wygody i luksusu potrafi z łatwością przestawić się na skromny a czasami skrajnie niewygodny i trudny tryb życia. Opis brudu w miejscach, w których zdarza im się nocować może sprawić że czytelnik zrezygnuje z umilania sobie posiłku tą lekturą. Pchły, pluskwy i biegające po człowieku w nocy myszy to standard. Gdy są już zupełnie nie do wytrzymania Agatha każe sobie po prostu wystawić łóżko na pole. Zachwyca ją spokój ludzi wschodu. Momentami zazdrości, że wszystko oddają w ręce Allacha.

Książka zawiera masę ciekawostek nie tylko związanych z archeologią ale też kulturami wschodu, ówczesną biurokracją, modą, motoryzacją, zwyczajami, kuchnią, religiami. Są refleksje na temat świata, ludzi, różnic między narodowościami. A co najbardziej ujmujące i znamienne to to, że do wszystkiego co nowe, obce czy inne autorka podchodzi z szacunkiem, zainteresowaniem a równocześnie humorem. Wszystkiego jest ciekawa i we wszystkim widzi potencjał albo komediowy, jak opowieść jednego z robotników o zaparciach, albo refleksyjny, jak wizyta w świątyni czcicieli Szejtana.

Zawsze czułam do Christie sympatię, w końcu to ona sprawiła, że tak pokochałam gatunek kryminalny, ale po tej lekturze lubię ją jeszcze bardziej. Jawi mi się teraz jako niezwykle interesująca postać, zabawna, nieco nieśmiała, pełna dystansu do własnej osoby a zarazem twarda. Z całego serca polecam. Nie tylko miłośnikom Christie.

Kategorie
książki
Gaja Grzegorzewska

Autorka kryminałów z Krakowa.
Twórczość:
Cykl o prywatnej detektyw, Julii Dobrowolskiej: Żniwiarz, Noc z czwartku na niedzielę, Orchidea (wspólnie z Marcinem Świetlickim i Irkiem Grinem), Topielica (Nagroda Wielkiego Kalibru w 2011 roku), Grób.

Cykl o Profesorze: Betonowy Pałac.

Absolwentka VIII Liceum Ogólnokształcącego w Krakowie i filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim

Oceniaj na: http://lubimyczytac.pl/autor/19720/gaja-grzegorzewska

Dodaj komentarz