książki

Ołtarz kości

Ołtarz kości, Philip Carter, Albatros

Zaczyna się od sceny, która dla mnie była jasnym sygnałem: to nie jest klimat jaki lubisz. Oto w San Francisco, do grupy bezdomnych, wśród których jest niejaka Rosie, dołącza nieznajomy i wyraźnie coś z nim jest nie tak. Poza tym Rosie od pierwszej chwili wie, że on przyszedł ją zabić. Potem jest rozdział drugi i cofnięcie w czasie o kilkadziesiąt lat, i tarammm, tym razem jesteśmy w radzieckim łagrze niedaleko Norylska. Wśród śnieżnej zamieci towarzyszymy uciekającej z gułagu kobiecie. Potem znów skok do współczesności, z zahaczeniem o Hollywood lat 50. Niezły kołowrót i zawiązanie akcji sensacyjnej historii o globalnym spisku.

Nie wiem, w którym dokładnie miejscu mój sceptycyzm zamienił się w zaciekawienie, i choć zdecydowanie nie lubię opowieści z rodzaju „jak to naprawdę było z Jezusem,
Maryją i kto rządzi światem”, tę czyta się bardzo dobrze. Myślę, że równie dobrze przełożyłaby się na język filmu. Dużo wyrazistych postaci – ha! kobiecych. Kobiety są tu kluczowymi bohaterami zarówno po stronie dobra jak i zła. Nawet szefem rosyjskiej mafii w Stanach jest babka, zimna, bezlitosna i trzymająca za mordy swoich bulterierów. A asystentką miliardera stojącego na czele wielomiliardowego konsorcjum jest przeszkolona w Izraelu zawodowa zabójczyni. Lepiej uważajcie w biurowych kuluarach z kim zadzieracie…
I na koniec jeszcze zagadka – autor. Philip Carter to pseudonim, ponoć kryje się za nim znany pisarz dużego formatu. Różne nazwiska padają, (nieobecny już pośród nas) Robert Ludlum, Dan Brown, Harlan Coben, Stephen King. A jak jest naprawdę…

 

Kategorie
książki

Dodaj komentarz