książki

Niezła jazda – kapitalna obsceniczna komedia Irvine’a Welsha [recenzja]

Seks. Seks. Kokaina. Seks. Seks. Kokaina. Seks. Seks. Plus poczucie humoru. Tak w skrócie można streścić „Niezłą jazdę” Irvine’a Welsha. I nie będzie to streszczenie krzywdzące.

Od swojego debiutu Irvine Welsh uprawia prozę opartą na skrajnościach. Rynsztokowy język, miesza się tu z uliczną poezją. Slang z językiem sterylnym i szkolnym. Brzydota z pięknem. Obrzydliwość z czułością. Takie było „Trainspotting”, taka była wyśmienita „Ohyda” czy „Porno” (które po części posłużyło za scenariusz do filmu „Trainspotting 2”). Przez to, że Welsh nigdy nie brał jeńców, jego prozę albo się kocha, albo nienawidzi. Innej opcji nie ma. A to najlepiej widać w recenzjach. Oczywiście nie tych, gdzie niedouczeni krytycy, próbują przyszyć mu łatkę kopisty Bukowskiego (którym nigdy nie był). Mam na myśli teksty, w których dziennikarze stają przed powieściami Welsha i jedyne co mają do powiedzenia, można zawęzić do stwierdzenia: nic z tego nie rozumiem.

Wydana w Polsce „Niezła jazda” na świecie zebrała właśnie takie recenzje. Dziennikarze, albo nie potrafili jej zrozumieć, albo uznali ją za apoteozę maczyzmu i hymn pochwalny na cześć penisa i kokainy. Poniekąd to racja. To jest powieść o pewnym facecie, który nie potrafi utrzymać penisa w spodniach i nosa z daleka od koksu. Ale też nie jest tak obrazoburcza jak wielu by chciało. A już na pewno nie bardziej niż „Trainspotting” czy „Ohyda”.

W „Niezłej jeździe” bohaterem jest znany z „Porno” Terry Lawson – rasowy jebaka, ale i człowiek poczciwy i w gruncie rzeczy dobry. A że przyszło mu żyć w świecie, który dobry nie jest – no cóż, Terry radzi sobie w nim po swojemu. A tym razem będzie musiał się nieźle nagimnastykować. Po pierwsze  zostaje wynajęty przez amerykańskiego miliardera Ronalda Checkera. Po drugie – dostanie leki, przez które straci potencję. Po trzecie wreszcie,  w Edynburgu zaginie pewna miła dziewczyna, z którą Terry miał możliwość i współżyć i pracować (w burdelu).    

Podobnie jak we wcześniejszych powieściach Welsha, fabuła „Niezłej jazdy” jest pretekstowa i tak naprawdę mało istotna. Dla Welsha bowiem bardziej od zwrotów akcji, liczą się bohaterowie, ich środowisko i to jak z rozdziału na rozdział coraz mocniej się w nie zagłębiamy. A że jest to środowisko sutenerów, dziwkarzy i ćpunów. No cóż – trudno liczyć tu na gładki język i ciepłe słowa. Welsh zatem nie oszczędza naszych oczu (a co za tym idzie innych zmysłów) roztaczając przed czytelnikami wachlarz ulicznego języka, w jego najbardziej ekstremalnej odmianie.  Z tym, że co warto dodać – robi to z niezwykłym poczuciem humoru. I nie jest to ten rodzaj humoru, jaki prezentuje w swoich filmach Patryk Vega, siląc się na pseudo gangsta język. Nie. To potoczysty slang, który bawi swoimi absurdalnymi kalkami, składnią i konstrukcją metafor (tygrysica w wieku tartacznym), napędzany doskonałą kokainową, paranoiczną narracją.

To co można i należy zarzucić tej powieści, to fakt, że w wirze dziwacznych scen i przekleństw, z „Niezłej jazdy” ulatuje to coś, co czyniło taką „Ohydę” powieścią wyjątkową. Welsh tym razem tak mocno skoncentrował się na zabawach z językiem i literackim odzwierciedleniu kokainowego speeda, że zgubił po drodze powieściowe drugie dno. „Trainspotting” mimo swojej obrazoburczości było powieścią o ucieczce przed odpowiedzialnością i niedojrzałości. „Ohyda” – studium alkoholizmu i alkoholowej paranoi. „Porno” – opowieścią o trudach powrotu do przeszłości. „Niezła jazda” zaś, mimo kpiny z Donalda Trumpa, nawiązań do polityki i zmian jakie zaszły w Szkocji (ach te polskie prostytutki), to tylko obsceniczna komedia. Kapitalna. Napisana z biglem i szaleństwem. Ale pozbawiona tego czegoś, co inne powieści Welsha czyniło wielkimi. Szkoda. Ale mimo wszystko warto – wszak to naprawdę niezła jazda.  

Niezła jazda, Irvine Welsh. Burda 2017. Ocena: 70%

Kategorie
książki
Robert Ziębiński

Dziennikarz, pisarz. Studiował dziennikarstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez ostatnie osiemnaście lat pracował i publikował w takich tytułach jak „Tygodnik Powszechny”, „Gazeta wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Przekrój”, „Newsweek”, „Nowa Fantastyka”. Wydał powieść „Dżentelmen” (2010), krytyczne„13 po 13” (wspólnie z Lechem Kurpiewskim, 2012), pierwszą polską książkę o Stephenie Kingu „Sprzedawca strachu” (2014) „Londyn. Przewodnik Popkulturowy” (2015) i „Wspaniałe życie” (2016) (WAB). Drukował opowiadania m.in. w „Nowej Fantastyce”, w antologiach „17 Szram” (2013), „City 2” (2011).

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Lektura jeszcze przed nami, ale jak ślicznie to wygląda. A i sama fabuła zapowiada się pysznie. Koniecznie sprawdźcie.

#komiks #czytam #czytambolubie #comics #comicbook #instacomics #instaread #comicstagram #comicsaddict #fanboy #ilovereading #comicnerd #design #favele #Mandioca
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry