książki

Nazwy

Nazwy,  Don DeLillo. Wydawnictwo Noir sur Blanc.

Zanim znakomity amerykański pisarz Don DeLillo opublikował słynny „Biały szum”, czy niemal równie znaną „Librę”, i stał się naprawdę sławny, wydał kilka innych powieści zasługujących na uwagę. Jedną z najciekawszych są właśnie „Nazwy”. To gęsta, duszna i mocno paranoiczna książka. W zasadzie o każdym dziele, które wyszło spod ręki DeLillo, można napisać, że autor skupia się w nim na obsesyjnym tropieniu ukrytych mechanizmów cywilizacji, albo, co równie prawdopodobne, zajmuje się obnażaniem spiskowej natury ludzkiego umysłu, który wszędzie doszukuje się zakodowanych sensów i powiązań.

Taka dwuznaczność wpisana jest w całą jego twórczość, również w „Nazwy”, ale jest to jedyna powieść DeLillo, która niemal w całości została poświęcona zagadnieniom języka, a mówiąc dokładniej: tajemnicom skrywanym przez skomplikowane systemy symboli służące do komunikacji międzyludzkiej. Bohaterem książki jest James Axton, Amerykanin, który mieszka w Grecji i pracuje jako analityk ryzyka, czyli zdobywa informacje dla amerykańskich przedsiębiorstw i banków zamierzających inwestować na rynkach europejskich i azjatyckich. Są to również dane wywiadowcze, ale o tym Axton woli już nie myśleć. Głównym jego problemem nie jest jednak praca, lecz charakter. To przenikliwy i skupiony na szczegółach obserwator, urodzony analityk, który dostrzega więcej niż przeciętny człowiek, ale płaci za to wycofaniem, emocjonalnym chłodem, naturalnym dla siebie brakiem zaangażowania w zwykłe, codzienne sprawy. Dlatego nie może się dogadać z żoną i jest z nią w separacji, a jego stosunki z synem również trudno zliczyć do udanych. Jak łatwo się domyśleć długotrwały pobyt w obcym kraju, częste podróże oraz rosnąca fascynacja dziwną sektą zabijającą ludzi, których imiona i nazwiska w jakiś sposób wiążą się z miejscami, gdzie zostają zamordowani, wcale nie poprawiają jego stanu. Przeciwnie. Jeszcze bardziej go alienują, by na koniec odsłonić przed nim głębię budowanych od tysiącleci językowych struktur, które albo są dowodem na to, że ludzki umysł posada niezwykły talent do szyfrowania cywilizacyjnych doświadczeń za pomocą kodów i symboli, albo przekleństwem, symbolicznym parawanem, który nieustannie przesłania nam prawdziwy obraz rzeczywistości. Każdy czytelnik będzie musiał sam zdecydować, ku której interpretacji się skłania. Jak już wspominałem DeLillo uwielbia wciągać w takie intelektualne gierki.

 

Kategorie
książki

Dodaj komentarz