Zysk i S-ka
książki

Mroczna materia – najlepsze książkowe science fiction roku [recenzja]

Blake’a Croucha część rodzimych czytelników zapewne kojarzy z niezbyt szczęśliwie promowaną na następczynię „Twin Peaks” serią o miasteczku Wayward Pines. Tak jak sympatyczną trylogię można było polubić, przełomową nazwać jej nie sposób. Kolejna pozycja spod pióra Amerykanina jaka ukazała się na naszym rynku, to już jednak sierpowy na szczękę bez pudła. I nokaut. A raczej nieskończenie wiele nokautów.

Zacznę nietypowo bo od pochwał w kierunku jakości wydania. Mamy twardą okładkę z chyba najlepiej zaprojektowaną szatą graficzną w tym roku, która z miejsca przykuwa wzrok, obiecując wielką przygodę w realiach science fiction. Z oryginałem nawet nie ma jej co porównywać – wygrywamy w cuglach. Dodatkowo rzecz cholernie istotna z punktu widzenia kolekcjonera – pod obwolutą nie znajdziemy czarnej niczym śmierć okładki, tylko tytułem odróżniającym książkę od dziesiątek innych – a ten sam design graficzny. Strzał w dziesiątkę i remedium na ból głowy, kiedy z delikatną przecież obwolutą trzeba obchodzić się jak z jajkiem, by po kilku latach nadal ładnie prezentowała się na półce. Ukłon w pas dla wydawcy.

Wygląd to jedno, truizmem byłoby jednak pisać, że tak naprawdę wszystkim nam chodzi o treść. A ta, zbytnio się nie rozwodząc, jest równie przebojowa. Crouch pomysł na fabułę oparł na teoriach związanych z fizyką kwantową, pokroju słynnego eksperymentu myślowego z Kotem Schrödingera, czy koncepcją alternatywnych wszechświatów, sprowadzając je do niezwykle emocjonalnych w swej sile uderzeniowej rozważań nad pytaniem które zadawał sobie niejeden, jeśli nie każdy z nas: „Jak wyglądałoby moje życie, gdybym podjął [wtedy] inną decyzję?”

Punkt wyjścia dla nich stanowi pewien październikowy wieczór, w który prowadzący spokojne, niczym nie wyróżniające się życie wykładowcy fizyki Jason Dessen zostaje uprowadzony.„Czy jesteś w swoim życiu szczęśliwy?” – takie pytanie słyszy z ust napastnika, na chwilę przed tym, zanim zostaje pozbawiony przytomności. Kiedy się obudzi, przyjdzie mu stanąć przed faktem, że rzeczywistość w której wylądował, jest nieco inna niż ta którą zapamiętał. Próbując dociec prawdy i odzyskać utracone życie, wsiądzie na prawdziwy rollercoaster, po przejażdżce którym nic już nigdy nie będzie takie samo.

Początek „Mrocznej Materii” może wywoływać pewne skojarzenia ze wspomnianym na wstępie „Wayward Pines”. Podobne uczucie paranoi i zagubienia bohatera w świecie w którym nic nie jest tym czym się wydaje, z wolna ustępuje jednak miejsca temu, co w książce Amerykanina jest kluczowe – uczuciach. „Mroczna materia” to w istocie książka o emocjach, w której wielkie naukowe idee mieszają się z kameralną w swej istocie historią o tym, co naprawdę uważamy za najcenniejsze w życiu. Trzeba przy tym przyznać, że potencjał tkwiący w elemencie „science” Crouch wycisnął do maksimum i kiedy wydawać by się mogło, że mamy już pod nogami stały grunt, książka z właściwą sobie siłą tsunami wprowadza kolejne elementy kontrolowanego chaosu. Słowem, po prostu nie da się przewidzieć dokąd nas cała ta historia zaprowadzi, a ilość możliwych zakończeń w pewnym momencie rzeczywiście wydaje się nieskończona.

Mimo nagromadzenia sporej ilości naukowej terminologii, autor dba o to, by czytelnik się w nich nie pogubił, z pomocą przychodzą też przypisy pojawiające się przy okazji bardziej skomplikowanych rozważań. Dzięki temu powieść nigdy nie traci rozkręconego już na początku, nieco szalonego momentami tempa i kartki dosłownie przewracają się same.

Nie będę ukrywał – „Mroczna materia” zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Jest dynamiczna, napisana z niezwykłym rozmachem, a przy tym tak dojmująco ludzka, że nie sądzę by cokolwiek wydanego u nas z podobnej tematyki w tym roku mogło się z nią równać. Wad nie zauważono, końcowy werdykt może być więc tylko jeden.

Dark Matter. Mroczna Materia. Autor: Blake Crouch. Tłumaczenie: Paweł Wieczorek. Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016. Ocena końcowa: 95%

Kategorie
książki
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

5 komentarzy
  • kanis
    27 listopada 2016 at 19:57
    Skomentuj

    Co to znaczy, cytuję: „książka numer dwa na polskim rynku?” Drugi tom? Jakaś inna jeszcze świetna pozycja czytelnicza była stojąca wyżej? Irytują mnie osobiście w artykułach takie niedopowiedzenia. Jak się mówi A, to należałoby powiedzieć i B. Poproszę o wyjaśnienie, jeżeli to nie sprawi problemu. Dziękuję.

  • Maciej Bachorski
    Maciej Bachorski
    27 listopada 2016 at 20:38
    Skomentuj

    Jasne, już wyjaśniam :). Generalnie mój błąd i niejasno skonstruowałem całe zdanie – miało być nie tyle o klasyfikacji książki jako lepszej bądź gorszej od innych podobnych, a bardziej o porównaniu względem trylogii Wayward Pines. Error poprawiony, myślę że teraz jest bardziej klarownie. I dzięki za celną uwagę!

    • kanis
      27 listopada 2016 at 23:56
      Skomentuj

      Teraz już rozumiem co miał pan na myśli. Serialu jeszcze nie widziałem ale na pewno go obejrzę. Po książkę również sięgnę. Generalnie nie przepadam za fantastyką, bo ciężko czasami mi pewne rzeczy zrozumieć ale jeżeli jest to powieść w miarę przystępna to może nie będzie tak źle.

      • kanis
        28 listopada 2016 at 00:01
        Skomentuj

        To znaczy fantastykę jako fantasy uwielbiam, jednak sci-fi już trochę ciężej mi się czyta. No ale przypisy to świetna sprawa, bardzo dobry pomysł.

  • Dziadek Do Orzechów
    19 lutego 2017 at 00:06
    Skomentuj

    Właśnie kończę powieść i chciałem bardzo podziękować za zwrócenie mojej uwagi na tę książkę. Fantastyczna lektura, wciągnęła mnie praktycznie już od pierwszego zdania i trzymała w nieustającym napięciu przez wszystkie kolejne strony. To jest majstersztyk – napisać powieść, która nawet na moment nie zwalnia, napięcie jest non stop, a akcja zmienia się jak w kalejdoskopie. Wspaniała lektura. Niezwykle filmowa w odbiorze, bardzo wymowna.

  • Dodaj komentarz

    REKLAMA
    Instagram
    • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
    • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry
    • Jak tam u Was? Mikołaj już był? 😉🎅✨ #dredd #judgedredd #actionfigure #threea #2000AD #toys #prezenty #mikołajki #popkultura #komiksy #dystryktzero