książki

Lunatyk – urzędowo poprawny thriller polityczny z wyjątkowym bohaterem [recenzja]

Nie sposób zliczyć, ile to już razy we wszelkiego rodzaju zapowiedziach literackich obiecywano bohaterów dotąd niespotykanych, takich o jakich jeszcze nie słyszeliśmy, jakich jeszcze w Polsce nie było, i tak dalej, i tak dalej. Trudno więc się dziwić, że mało kto tego typu rewelacje traktuje poważnie. Tak się jednak składa, że w przypadku nowej powieści Wojciecha Dutki jest to prawda.

Znany ze znakomitych książek historycznych autor postanowił tym razem zabrać czytelników do czasów współczesnych, choć i wycieczek w przeszłość również nie zabraknie. Nie cofamy się jednak o dekady, a zaledwie do drugiej połowy XX-go wieku, do czasów przełomu, gdy poprzednia władza odchodziła, a nowa jeszcze nie do końca się zagospodarowała. To dość mroczne i bardzo niebezpieczne czasy, które choć nie tak odległe, dziś są już przez większość zapomniane, względnie często przekłamane. Dutka wykorzystuje ten moment historyczny, by wprowadzić na scenę bohatera, jakiego polska literatura nie znała, po to, by wkrótce kazać mu odnaleźć się w dzisiejszej, jak się okazuje wcale nie lżejszej rzeczywistości.

[quote align=’right’] Powieść Dutki to świetna książka, ale jej początek obiecuje więcej, niż dostajemy później – czyli urzędowo poprawny thriller.

Cóż takiego niesamowitego jest w Maksie Kwietniewskim, co wyróżnia go na tle tysięcy innych bohaterów przewijających się przez polską literaturę? Otóż Maks jest Amerykaninem polskiego pochodzenia, do tego ciemnoskórym. Fakt, że przy okazji jest byłym wojskowym, umie świetnie walczyć wręcz, czy to, że cieszy się atencją płci przeciwnej jest już sprawą drugorzędną. Kwietniewski staje się pryzmatem, przez który przechodzą wszystkie nasze narodowe lęki i przywary. To trawestacja naszej rzeczywistości jest głównym trzonem tej powieści, nie konkretna intryga, choć i tu, trzeba przyznać, Dutka nie odpuszcza.

Oś fabularna opiera się na tytułowej akcji „Lunatyk”, którą w 1986 roku przygotowuje Związek Radziecki, by zapewnić przetrwanie komunistom. Skupia się ona na oficerze SB, Kazimierzu Wiśniaku, który po tajnym szkoleniu wyjeżdża do Nigerii, by tam rozkręcić pozornie legalny biznes, który w rzeczywistości będzie przykrywką dla zupełnie innej, pozostającej przez lata w uśpieniu organizacji. Na trop całej operacji wpadnie w 2014 roku wspomniany wcześniej Maks, nowojorczyk o polskich korzeniach, który na zlecenie tajemniczego klienta próbuje wyjaśnić śmierć zamordowanego w 1987 roku w Nigerii pewnego Amerykanina. Powrót do Polski jest dla niego szansą na zmierzenie się z własnymi demonami i wyjaśnieniem zagadki śmierci żony i teścia. To, że sprawy się ze sobą wiążą nie jest chyba szczególnym zaskoczeniem.

Wspomniałem, że prezentacja polskiej rzeczywistości zdaje się być głównym celem autora i, niestety, odbija się to czasami na samej powieści. Podobnie jak w przypadku swojej poprzedniej typowo sensacyjnej powieści „Taniec szarańczy”, nie do końca wyszło połączenie wątków historycznych ze współczesnością. Znakomicie autorowi wychodzi kreowanie postaci w ujęciu historycznym, szczególnie, że w całej książce pojawia się sporo nazwisk zarówno znanych ze świata polityki, jak i Kościoła (co ostatnio, niestety, staje się tożsame). Rozdziały poświęcone okresowi 1986-1992 zdecydowanie są najjaśniejszymi punktami utworu, w momencie kiedy przenosimy się do współczesności, jest już różnie, bo choć Kwietniewski jest bohaterem oryginalnym, to już dotyczące go wydarzenia niekoniecznie. Mamy typowy schemat thrillera z cyklu political-fiction, pełno tu teczek, afer, spisków, łapówek i wymuszeń, a na pierwszym planie jest, oczywiście afera podsłuchowa. Nie zabrakło też poharatanych bohaterów, specyficznego romansu i typowego dla niego zakończenia. Proszę mnie źle nie zrozumieć – powieść Dutki to świetna książka, ale jej początek obiecuje więcej, niż dostajemy później – czyli urzędowo poprawny thriller, przy którym w równym stopniu będziemy się dobrze bawić, co odgadywać poszczególne wątki. Po cichu jednak liczę, że w kolejnych odsłonach cyklu autorowi uda się rozwinąć skrzydła na tyle, bym nie musiał żałować, że to Wojciech Dutka już nie pisze powieści historycznych. Zarówno autor, jak i Maks Kwietniewski mają potencjał na dużo więcej.

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz