książki

Lodowisko

Lodowisko, Roberto Bolano. Wyd. Muza SA.

 

 

Plotki mówią, że wydawnictwo Muza SA nie będzie już wydawać kolejnych utworów znakomitego chilijskiego pisarza Roberto Bolano. Jeśli się potwierdzą to wyjdzie na to, że ostatnimi książkami Bolano, które Muza wprowadziła na nasz rynek, są wczesna powieść „Lodowisko” i zbiór dojrzałych opowiadań „Dziwki morderczynie”. No i tak się ciekawie składa, że obie mogą być świetnym wprowadzeniem do twórczości tego pisarza. Zwłaszcza dla kogoś, kto jeszcze nie czytał żadnego jego utworu i kogo grubaśni „Dzicy detektywi” i nie mniejsze „2666” odstraszają swoją objętością.

 

 

Twórczość Roberto Bolano jest bardzo homogeniczna. W zasadzie wszystkie jego utwory zawierają zestaw tych samych, bardzo podobnych do siebie elementów i jeśli ktoś przeczytał kilka jego książek to z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że bez większego trudu rozpoznałby kolejne, nawet jeśli nie wiedziałby czyjego są autorstwa – tak silne jest indywidualne piętno, które Bolano wywiera na prozie. Dobrze to widać na przykładzie tych dwóch książek.

 

 

„Lodowisko” to krótka i zwarta powieść, której akcję, niczym w kryminale, napędza morderstwo, ale jej polifoniczna konstrukcja prowadzi ją w dziwne i bardzo konfudujące rejony, jakże typowe dla Bolano. Trzej mężczyźni opowiadają o wypadkach, do których doszło w miasteczku Z. Każdy z nich mówi ze swojego punktu widzenia i właśnie te punkty widzenia nijak nie chcą się złożyć w jakiś zrozumiały, logiczny wzór. Bardzo podobną technikę narracyjną, choć oczywiście w znacznie większej skali, Bolano zastosował w „Dzikich detektywach”.

 

 

Fabuła „Lodowiska” jest prosta i jednocześnie złożona, gdyż jej proste założenia wywołują nieoczywiste i skomplikowane konsekwencje. Nie oczekujcie więc zaskakujących zwrotów akcji i pasjonujących opisów śledztwa prowadzącego do rozwiązania zagadki morderstwa, ponieważ nie to jest istotą tej powieści. Ogólnie mówiąc chodzi o to, że pewien człowiek, wysoko postawiony w hierarchii władz miasta i bez wzajemności zakochany w pięknej łyżwiarce, nie może się pogodzić z faktem, że została ona wyrzucona z kadry narodowej i postanawia za publiczne pieniądze stworzyć nielegalne, tajne lodowisko, na którym dziewczyna będzie mogła trenować. Wszystko idzie zgodnie z jego planem do momentu, gdy w pałacu, w którym mieści się lodowisko, zostaje popełnione morderstwo.

 

 

Fakty dotyczące tych wydarzeń poznajemy z relacji zamieszanych w nie ludzi, ale dość szybko wychodzi na jaw, że zapoznanie się z konkretnymi informacjami wcale nie musi prowadzić do zrozumienia, jakie tak naprawdę motywy kierowały poszczególnymi postaciami i czemu doszło do morderstwa. A gdy pod koniec zabójca sam przyzna się do zbrodni to jego wyznanie również niczego nam nie rozjaśni. Bo czy można zrozumieć zabójstwo, które popełnił ktoś, kto sam nie ma pojęcia, dlaczego to zrobił?

 

 

W tle opowieści przewijają się charakterystyczne elementy, które powracają w wielu utworach Bolano. Nastawione na turystykę miasteczko Z, przypominające to, w którym toczy się akcja innej jego powieści, zatytułowanej „Trzecia Rzesza”; latynoscy uchodźcy z Ameryki Południowej; poeta odklejony od normalnego życia; intrygująco i bezpruderyjnie opisany seks; dziwaczne postaci, naznaczone jakąś nieokreśloną tragedią i zachowujące się w kompletnie nieprzewidywalny sposób; absurdalne sploty przypadków i niemożność poznania sensów kryjących się za każdym, ludzkim istnieniem. A wszystko to nanizane na gęsty, gawędziarski i niezwykle żywiołowy język Bolano.

 

 

Nie są to jednak wszystkie składniki typowej prozy Bolano i aby poznać ich więcej należy w ramach lektury uzupełniającej sięgnąć po jeden z jego zbiorów opowiadań. Najlepiej po „Dziwki morderczynie”, które moim zdaniem są ciut lepsze niż nieco wcześniej wydane „Rozmowy telefoniczne”.

 

 

Właśnie tam, w trzynastu świetnych tekstach, znajdziemy pozostałe elementy stylu Bolano: wątki autobiograficzne; przygody niejakiego Artura Belano, czyli alter ego autora; literatów i ich obsesje; przewrotne migawki ze świata aktorów i producentów filmów porno oraz zło i przemoc, jako naturalne formy ludzkiej ekspresji. A do tego, w ramach przyjemnego bonusu, mamy tu również mało bolanowskie, ale za to rozkosznie dwuznaczne opowieści – o futbolowej magii i o pewnym duchu, który jest świadkiem dziwacznych perypetii swojego trupa.

 

 

No i jeśli ktoś zasmakuje w sprowadzającym na fabularne manowce „Lodowisku” i w brawurowych opowiadaniach Bolano to może spokojnie inwestować w arcydzielnych „Dzikich detektywów” i w niczym nie gorsze „2666”, bo tam znajdzie to samo, co w tych książkach, tylko rozbudowane do epickich rozmiarów, a do tego więcej, znacznie więcej tego, co uchodzi za magię prozy Bolano.

 

Kategorie
książki

Dodaj komentarz