książki

Królestwo gore – diament zła, zepsucia i krwi [recenzja]

Jeszcze zanim zabrałem się za lekturę zbioru opowiadań jednego z najciekawszych twórców polskiej literatury grozy, a przy okazji redakcyjnego kolegi , Łukasza Radeckiego, nie byłem pewien jak ugryźć temat przy okazji nieuniknionej recenzji – no bo jak tu nie urazić osoby którą darzę olbrzymim szacunkiem jeśli uznam, że to rzecz słaba, a z drugiej strony, jak wypaść wiarygodnie przelewając na wirtualny papier superlatywy, biorąc pod uwagę przynależność do tego samego, bandowego teamu? Na szczęście wątpliwości przestały mieć jakiekolwiek znaczenie po przewróceniu ostatniej kartki – bez najmniejszego choćby lukrowania rzeczywistości mogę napisać, że „Królestwo gore” jest dokładnie tym, co tygrysy lubią najbardziej.

Zacznijmy od kwestii technicznych – opowiadań jest w zbiorku łącznie czternaście. Stron mamy do dyspozycji niemal trzysta. Wszystko to okraszone ładną, niepozostawiającą wątpliwości z czym będziemy mieć do czynienia grafiką na okładce. Całość otwiera kilka słów od autora odnośnie gore samego w sobie i jego osobistej historii związanej z gatunkiem. Chwilę później hamulce puszczają i zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.

Już otwierający zbiór, choć wcale nie najbrutalniejszy z całości „Robaczywek” daje pojęcie o tym ,że patyczkowania się z czytelnikiem nie będzie, podobnie jak i drugie w kolejności „Imperium robali”, w którym sama scena skórowania kota jest po prostu wybitnie ciężka do przebrnięcia, zwłaszcza, jeśli kątem oka ma się możliwość podpatrywania własnego sierściucha. To też wskazówka co do jakości scen gore w kolejnych tekstach – w każdym z przypadków jest bezlitośnie, boleśnie wręcz plastycznie i szczegółowo. Żadnych złudzeń nie pozostawia również nihilistyczny wydźwięk dwóch początkowych opowiadań, przygotowując czytelnika na kolejne – w zgodzie ze słowami Łukasza ze wstępu – nie mniej depresyjne teksty.

Nie znaczy to jednak, że za każdym razem dostajemy po twarzy grupką zwyrodnialców którzy otrzymują (bądź nie) zasłużoną, krwistą nauczkę według podobnego schematu. Każde z opowiadań to unikalna historia – część z nich, jak „Wazon”, silnie osadzona w rzeczywistości, podczas gdy w innych autor funduje nam wyprawę do iście Barkerowej wersji piekła, przygodę z gore w realiach heroic fantasy, czy (będącą jednym z moich ulubionych tekstów ze zbioru) wariację na temat klasycznych opowieści o wilkołakach. Rozpiętość gatunkowa poszczególnych tekstów to kolejny wielki plus całości, w dodatku ich kolejność jest ułożona tak sprytnie, że nie ma miejsca na choćby śladowe uczucie znużenia.

Całość zbioru kończą, niczym podbródkowe wytrawnego boksera, dwa teksty kładące na łopatki nawet najbardziej zagorzałych miłośników tryskających  na ściany ekskrementów i posoki. „Wyrzygać duszę” miażdży sceną z twórczym wykorzystaniem odkurzacza, która to jest bez ogródek, najobrzydliwszą rzeczą, jaką do tej pory miałem okazję sobie zwizualizować. „Fundacja Hackenholta” z kolei powinna być stawiana jako ni mniej, ni więcej, tylko opus magnum gatunku. Wrażenia w trakcie lektury są wręcz wgniatające w podłogę, tym bardziej, że dotyczą niebywale bolesnego okresu naszej historii. Złożyło się akurat tak, że całkiem niedawno miałem okazję czytać artykuł na temat wydarzeń które w swym tekście przedstawił Łukasz i niech mnie diabli, jeśli wrażenia z „Fundacji…” nie były podobnie naturalistyczne, a przy tym podkręcone przez bezpardonową przemoc. Ciężko się po czymś takim otrząsnąć, dlatego dobrze, że „Królestwo gore” finiszuje arcyciekawym i zabawnym posłowiem, w którym Łukasz przedstawia czytelnikom kulisy powstawania każdego z opowiadań, dając czytelnikowi tym samym nieco przestrzeni do oddychania.

  „Królestwo gore” to rzecz wyjątkowo mocna. Łukasz Radecki wyprowadza pierwsze uderzenia od początku i nie odpuszcza do samego końca, jedynie podkręcając przy tym tempo do wartości granicznych – i wierzcie mi, mówi wam to facet, który zjadł zęby na wszelakich „Mackach”, „Fungusach” i cyklach „Krabów” za czasów licealnych, a po lekturze „Golema” Edwarda Lee i „Poza sezonem” Ketchuma machnął ze znużeniem ręką. Jasna sprawa, że nie jest to typ literatury, który do gustu przypadnie każdemu – jeśli jednak nie boicie się własnej wyobraźni i natura wyposażyła was w odpowiednio wytrzymałe żołądki, lećcie czym prędzej do księgarń. Zwłaszcza, że całość autorskiego honorarium, Łukasz zdecydował się przeznaczyć na akcję „Horror w walce z chorobą„, wspierającą leczenie chorych dzieci. 

Od siebie dodam tylko na zakończenie, że po prostu warto. Diabelnie.

Królestwo gore. Autor: Łukasz Radecki. Wydawnictwo Videograf, 2017. Ocena końcowa: 90%

Kategorie
książki
Maciej Bachorski

Rocznik ’87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu „Obcego”, „Cosia” czy „Ukrytego Wymiaru”, rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w „Nowej Fantastyce”, a także w serwisach „Horror Online”, „Szortal” (audiobook „Reguła Rothmana”), „Niedobre Literki” i „film.org.pl”. Z „Dziką Bandą” związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Lektura jeszcze przed nami, ale jak ślicznie to wygląda. A i sama fabuła zapowiada się pysznie. Koniecznie sprawdźcie.

#komiks #czytam #czytambolubie #comics #comicbook #instacomics #instaread #comicstagram #comicsaddict #fanboy #ilovereading #comicnerd #design #favele #Mandioca
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry