Wydawnictwo Filia
książki

Kokony – kręta ścieżka przez umysł psychopaty [recenzja]

Kryminałów na polskim rynku czytelniczym ukazuje się sporo, więc tym trudniej wyłowić najbardziej warte uwagi. Wydane niedawno przez poznańską Filię „Kokony” może i świata nie podbiją, ale pośród bliźniaczo podobnych dzieł z gatunku, jawią się jako powieść nad wyraz rzetelna.

Berlin. Na rusztowaniu jednego z będących w wiecznym remoncie budynków znalezione zostają trzy owinięte taśmą pancerną ciała. Sprawa szybko nabiera rozgłosu, a brak wyraźnego motywu i materiału dowodowego sprawia, że policyjne śledztwo zdaje się prowadzić donikąd. Dla prowadzącej sprawę Emmy Carow rozwiązanie tajemnicy to gra o wszystko, być może stanowiąca przepustkę do dalszej kariery i osobistego rozliczenia z przeszłością. Bo może i Emma nie potrafi zrozumieć ludzi którzy ją otaczają, ale na psychopatach zna się jak nikt inny…

„Kokony” to debiutancki thriller kryjących się pod pseudonimem duetu niemieckiej pisarki  i redaktorki Astrid Ule i amerykańskiego dziennikarza Erica T. Hansena. Dwójka autorów ma już co prawda doświadczenie w postaci kilku scenariuszy i książek non-fiction, jednak tematyka thrillera do dla nich całkowite novum. Efekt końcowy to powieść dobra, choć niepozbawiona wad.

Zacznijmy od plusów: najlepiej w „Kokonach” wypada kreacja głównej bohaterki. Jeśli pamiętacie Sandrę Bullock z filmowej „Morderczej wyliczanki”, już wiecie z kim mamy do czynienia – Emma z początku książki jawi się czytelnikowi jako zimna sucz i osobowość wybitnie antypatyczna (której nie tłumaczy nawet trauma z dzieciństwa – co znajduje odzwierciedlenie w jej dość napiętych relacjach z kolegami), jednak w miarę poznawania opowieści, odbiór tej postaci zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Nie to, żeby można zapałać do niej nie wiadomo znów jak wielką sympatią, ale już samo umotywowanie czy nieustępliwość w dążeniu do celu i wola walki sprawiają, że z uznaniem kiwa się głową. To duży plus, zwłaszcza, że reszta postaci egzystuje na innych orbitach, stanowiąc niezbędne, ale jednak tylko tło. W ogólnym rozrachunku nieco zawodzi również sprawca całego zamieszania, który mimo niestandardowych metod działania niczym szczególnym w swych motywacjach nas raczej nie zaskoczy.

Całkiem nieźle prezentuje się za to sam proces rozgryzania zagadkowej sprawy i podróż po nitce do kłębka, która jest szczegółowa na tyle, że całość momentami przypomina wręcz fabularyzowany dokument. Choć wydawać by się mogło, że dla wielu odbiorców będzie to zwiastun nudy, nic takiego w „Kokonach” nie ma miejsca – styl dwójki autorów pozostaje płynny i przejrzysty, a tempo akcji choć nie zaskakuje nie wiadomo jak wielkimi amplitudami, pozostaje na zadowalającym poziomie. Na tle całości świetnie prezentuje się zakończenie, które jest dokładnie tak podane, że ciężko nie uśmiechnąć się z satysfakcją.

„Kokony” nie są powieścią rewolucyjną. Nie znaczy to jednak, że należy skazywać je z miejsca na zapomnienie, gdzieś pomiędzy dziesiątkami pozostałych pozycji w gatunku. Znakomita, interesująca kreacja głównej bohaterki, nietuzinkowa sprawa do rozwiązania i nieco napięcia – jeśli szukacie więc porządnego thrillera na kilka wieczorów, dziełem amerykańsko-niemieckiej fuzji talentów warto się zainteresować.

Kokony. Autor: Ule Hansen (pseudonim), Wydawnictwo Filia, 2017. 

Ocena końcowa: 65%

Kategorie
książki

Urodzony w 1987 roku w Środzie Wielkopolskiej. Z wykształcenia magister Administracji, choć zawodowo związany z branżą logistyczną. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Kilkukrotnie wyróżniony w konkursach na opowiadania organizowanych przez portal "Nowej Fantastyki". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz