książki

Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka

 

Kobieta, która przez rok nie wstawała z łóżka, Sue Townsend, W.A.B. 2014.

 

To podobno pożegnalna powieść zmarłej w tym roku autorki sagi o Adrianie Mole’u – zresztą równie wciągająca i zabawna jak najlepsze książki z tego popularnego cyklu.

 

Tytułowa bohaterka, Eva Beaver, faktycznie postanawia pewnego dnia zniknąć pod pierzyną i nie wychodzić spod niej przez najbliższy rok. Początkowo nie bardzo wierzymy, że jej się uda – ma przecież dwójkę dorastających dzieci, a mąż-naukowiec wyraźnie daje jej do zrozumienia, że nie poradzi sobie z przejęciem obowiązków pani domu – ale Eva uparcie trwa przy swoim postanowieniu i nie jest jej w stanie wyciągnąć z łóżka ani narzekanie któregokolwiek członka rodziny, ani nawet kusząca wizja zbliżającej się imprezy sylwestrowej. A co w ogóle spowodowało, że bohaterka postanowiła schronić się przed światem w pościeli? W zasadzie nic konkretnego – po prostu nagle poczuła taką potrzebę. Czy może raczej: uznała, że nie jest już światu na tyle przydatna, aby kłopotać się wychodzeniem z łóżka.

 

Książkom o Adrianie Mole’u udawało się niezwykle sprawnie i zabawnie odbijać w krzywym zwierciadle przeróżne męskie lęki, potrzeby oraz pragnienia i w „Kobiecie, która przez rok nie wstawała z łóżka” Townsend jakby stara się wynagrodzić paniom fakt, że podbiła świat pisząc z perspektywy mężczyzny, tworząc żeński odpowiednik swojego najpopularniejszego bohatera. Na szczęście i tym razem udaje się autorce dokonać niemal niemożliwej sztuki stworzenia postaci, która jest co prawda karykaturalna, ale też na tyle „ludzka”, aby móc się z nią identyfikować. Choć więc Eva podejmuje z pozoru szaloną decyzję o nie wychodzeniu z łóżka, a potem m.in. przymyka oko to, że skołowany ostatnimi wydarzeniami mąż praktycznie pod jej nosem wypróbowuje moc Viagry z młodszą (i oczywiście głupszą) kobietą, to przecież niejednokrotnie wypowiada też na głos nasze własne myśli. No i w pewnym sensie realizuje też nasze marzenia – bo kto w dzisiejszym, wiecznie zagonionym świecie nie zamarzył sobie w pewnym momencie żeby odciąć się od wszystkich idiotycznych obowiązków i po prostu poleżeć sobie w łóżku? I to nie przez godzinę czy dwie, ale najlepiej przez nieograniczoną ilość czasu.

 

Townsend nie tylko barwnie i dowcipnie opowiada tu o ludzkich potrzebach i marzeniach zgniatanych przez szarą rzeczywistość, ale doprowadza też do perfekcji satyrę na brytyjskie społeczeństwo. Bo przecież gdzie jak gdzie, ale akurat w wielbiącej tradycję Wielkiej Brytanii wizja pogruchotania reguł społecznych poprzez dwunastomiesięczne wylegiwanie się w łóżku wydaje się szczególnie zabawna – i szczególnie odważna. To właśnie dlatego gdy tylko w okolicy zamieszkiwanej przez główną bohaterkę rozchodzą się wieści o kobiecie, która z własnej woli nie opuszcza sypialni, ludzie zaczynają ją traktować niczym miejscową wersję Dalajlamy – i coraz częściej zgłaszają się do niej z prośbą o pomoc w rozwiązaniu najpoważniejszych życiowych problemów. Bo przecież ktoś, kto tak bezczelnie wypina się na wszystkie obowiązujące dotychczas normy musi wiedzieć o życiu COŚ WIĘCEJ, prawda?

 

I na koniec jeszcze drobny osobisty wtręt: pamiętam, że zaraz po przeczytaniu tej książki (która w oryginale ukazała się dwa lata temu), poczułem ogromną ochotę porozmawiania o niej z autorką i szybko skontaktowałem się z jej agentką żeby ustalić datę ewentualnego wywiadu. Niestety ostatecznie do niego nie doszło, choć wbrew temu, czego się spodziewałem, wcale nie ze względu na problemy zdrowotne pisarki (od wielu lat zmagającej się z mnóstwem poważnych dolegliwości – m.in. z artretyzmem, cukrzycą i niedowidzeniem), tylko dlatego, że ciężko pracowała już wtedy nad swoją kolejną książką: nową powieścią o Adrianie Mole’u. Półtora roku później zmarła i za jej pożegnalną powieść oficjalnie uznano „Kobietę, która nie wstawała z łóżka”. Ale kto wie – być może jest jeszcze nadzieja, że rozpoczęty w 2012 r. dziesiąty tom przygód naszego ulubionego brytyjskiego „wiecznego nastolatka” został w wystarczającej mierze ukończony i ujrzy niedługo światło dzienne? Po lekturze „Kobiety…” wierzę, że nie ustępowałby on wcześniejszym książkom z cyklu – Townsend najwyraźniej do samego końca zachowała typową dla siebie lekkość wymyślania zwariowanych sytuacji i znajdowania w nich niewyczerpanych pokładów humoru.

 

Kategorie
książki
Bartek Paszylk

Bartłomiej Paszylk jest autorem przekrojowej książki na temat kina grozy pt. „Leksykon filmowego horroru”, a także anglojęzycznej pozycji dotyczącej horrorów kultowych pt. „The Pleasure and Pain of Cult Horror Films”. Zajmował się również redagowaniem takich antologii grozy, jak: „City 1″, „City 2″ oraz „Najlepsze horrory A.D. 2012″.

Jego artykuły, recenzje i wywiady publikowano w popularnych czasopismach oraz portalach internetowych zarówno w Polsce, jak i zagranicą. Obecnie pełni funkcję redaktora magazynu Grabarz Polski i pisze teksty oraz recenzje dla Dzikiej Bandy, Nowej Fantastyki i Drivera.

Dodaj komentarz