książki

Holocaust F

 

 

Holocaust F, Cezary Zbierzchowski,  Powergraph 2013

 

Stwierdzenie, które padnie za chwilę, nie może stanowić prawdy ostatecznej. Tym bardziej, iż na pierwszy rzut oka jest wewnętrznie sprzeczne, jednakże z pewnością jest także adekwatne do dzisiejszej rzeczywistości – w dzisiejszym świecie literatura science fiction jest jak punk rock w muzyce. Otóż – nie żyje, ale jakimś cudem daje sobie radę.

 

 

Przeminęły czasy złotego wieku fantastyki naukowej, burzliwa nowa fala uspokoiła się. W fantastyce szuka się nowych nurtów, panuje ostatnio moda na new weird, która płynnie przejdzie w inny trend za parę chwil. Od twardej SF odchodzi się coraz bardziej, choć oczywiście powstają jeszcze tego typu dzieła. SF umarła, jak sądzę, wraz ze zmierzchem cyberpunku. Kiedy okazało się, jak trafne były przepowiednie pisarzy pokroju Williama Gibsona, spadła potrzeba na czytanie książek w stylu „Neuromancera” i pochodnych. Ciężko jest być prorokiem we własnym kraju – powiedzenie to pasuje jak ulał, choć należy traktować je szerzej, w kontekście cywilizacji jako całości.

 

 

Od tamtego czasu pojawiło się co prawda kilka objawień światka SF, jak chociażby Ted Chiang ze swoimi opowiadaniami, czy w Polsce twórczość Marka Huberatha, Michała Protasiuka (twórca korporacyjnej fantastyki bliskiego zasięgu, co samo w sobie brzmi smacznie) oraz kilku innych. Mimo to czuć schyłek pewnej epoki literackiej. Dzieci betonowej dżungli, wielordzeniowych komputerów, lodówek z Internetem oraz streamingu wideo nie potrzebują przestróg i przepowiedni, jakie niesie ze sobą twarde SF, nawet wymieszane z cyberpunkiem.

 

 

To więc, co pojawia się teraz na rynku w tym nurcie, jest tym ważniejsze. Jeśli jeden na tysiąc ma odwagę i chęć podjąć rękawicę wcześniej trzymaną przez gigantów fantastyki naukowej, to jest jeszcze nadzieja, że SF, choć martwe, to znajduje się jeszcze daleko od stanu rozkładu. Zupełnie jak punk rock w muzyce – już bez ideałów anarchii, ale dalej dynamiczny, energetyzujący.

 

 

Gdy na dodatek pojawia się takie dzieło jak „Holocaust F” Cezarego Zbierzchowskiego, ma się nawet wrażenie, że z grobu twardej fantastyki słychać pukanie.

 

 

Bo powieść ta to właśnie takie „pogrobowiec”. Ma wiele znamion cyberpunku, ale nie jest tylko nim, garściami czerpie ze space opera oraz militarnej fantastyki, ale stanowi coś więcej. Znać w „Holocauście F” także realizm magiczny, nieco new weird właśnie, a tematyką zahacza o teorie Sztucznej Inteligencji, posthumanizm, krytykę korporacyjnego stylu życia oraz quasi-filozoficzne dywagacje na temat istnienia Boga. Obecna jest także swoiście potraktowana teoria strun, mamy implanty, wszczepki, czy nawet diagnozę społeczeństwa postindustrialnego. Brzmi to mądrze, a w tak krótkim przedstawieniu widać ogrom pracy autora. Można wręcz zastanawiać się, czy nie jest tego zbyt dużo.

 

 

Otóż nie – jest w sam raz, bo styl Zbierzchowskiego, choć specyficzny, umożliwia płynne przechodzenie od akcentu do akcentu bez utraty z oczu głównego wątku. To sztuka nawigować przez wzburzone fale tak obszernego oceanu treści, tym bardziej, że „Holocaust F” objętościowo nie bije rekordów. To raczej standardowa wielkościowo powieść, co oznacza, że zmian tempa jest mnóstwo, a autor pruje przez wątki z pełną prędkością. Bez problemu jednak można za nim nadążyć. Więcej – nie sposób się zgubić, Zbierzchowski to doświadczony pisarz (kapitan), nawet pomimo faktu, iż to dopiero jego druga książka, a pierwsza powieść.

 

 

Wydaje się, że podczas pisania przemyślane zostało wszystko, a twórca dokładnie przemyślał to, co wykreował. Taka też jest prawda, bo tekst powstawał długo – nieco ponad trzy lata. Jeśli brać pod uwagę wcześniejszy zbiór opowiadań „Requiem dla lalek”, który wzniowiony został niedawno przez wydawnictwo Powergraph w e-booku (warto zakupić ze względu na dodatkowe teksty względem oryginalnego, papierowego wydania), to powieść powstawała znacznie dłużej. „Requiem…” to protoplasta „Holocaustu F” i znaleźć można w nim teksty, do których Zbierzchowski wprost się odwołuje – „Bezludzie” czy „Innego nie będzie”. Wykreowany bogaty i eklektyczny świat Rammy aż prosił się o brawurową powieść domykającą wszystkie możliwe wątki zaznaczone we wcześniejszej książce, co właśnie się stało.

 

 

Efekt jest piorunujący. To najlepsza polska twarda fantastyka naukowa (bo tak powinna być chyba zakwalifikowana biorąc pod uwagę przeróżne podgatunki, do których odwołuje się w swojej twórczości Zbierzchowski) od wielu lat. Nie wychodzi w dodatku od Lema, inspirowana jest dokonaniami z Zachodu. Jednocześnie autor posiada własną metodę, co widać było już w opowiadaniach, a „Holocaust F” tylko to potwierdza.

 

 

Plastyczny, choć naszpikowany specjalistyczną terminologią język z początku gubi czytelnika, ale po pewnej chwili przyzwyczajania się, kusi i oczarowuje. Fabuła, pozornie tylko skomplikowana, niesie ogromny ładunek emocjonalny, zaś problematyka poruszana przez pisarza okazuje się dalej istotna. Wydawałoby się, że nie sposób niczego więcej dodać w temacie cyberpunku, że zgrana do cna to płyta. I mimo, iż sama diagnoza społeczna jest niezmienna od czasów Gibsona, to ma w sobie jeszcze coś przyciągającego, zaś autor zadbał o walory estetyczne przy zachowaniu zdrowego rozsądku. Nie dał się porwać swojej wizji – kontrolował ją na każdym etapie.

 

 

Prawdziwa perła ten „Holocaust F”. Właściwie dla wszystkich, z nielicznymi wyjątkami. Choć to ewidentnie twarda fantastyka, to z zacięciem humanistycznym, a przekazem z pogranicza socjologii i filozofii człowieka. Jest lekka w lekturze pomimo swojego niezwykłego ciężaru tematycznego.

Kategorie
książki
Emil Strzeszewski

Emil Strzeszewski – rocznik 85. Urodzony w święto niepodległości w Łomży. Obecnie warszawski słoik z duszą olsztyńską i sercem ostrołeckim. Pisarz, redaktor, dziennikarz, social media nędza. Założyciel i były redaktor naczelny e‑zinu „Creatio Fantastica”. Publikował w „Magazynie Fantastycznym”, „Fantastyce – Wydaniu Specjalnym”, „Fantasy & Science Fiction” oraz w antologiach „City 1” i „Rok po końcu świata”. Finalista konkursu Uniwersytetu Jagiellońskiego na tekst literacko-naukowy „Futuronauta”. Debiutował książkowo w wydawnictwie Powergraph steampunkową powieścią „Ektenia”. Kolejna powieść „Ród” ukazała się nakładem wydawnictwa Genius Creations. Jego pasją jest zapisywanie się na boks, od lat bezskuteczne.

Dodaj komentarz