książki

Harry Potter i Przeklęte Dziecko – dramat w uniwersum Pottera [recenzja]

Oto czas cudów – nie tylko w naszym rządzie. Szumnie powracają „Gwiezdne Wojny” z lordem Vaderem na pokładzie, Polacy zaczynają kręcić kilka dobrych filmów rocznie, a Metallica nagrywa dobrą płytę, której nie tylko da się słuchać, ale może się nawet podobać. To dobry czas, by powrócił też najsłynniejszy czarodziej młodego pokolenia – Harry Potter. Pytanie tylko, czy o taki powrót nam chodziło?

Od razu należy zaznaczyć dwie najważniejsze rzeczy, które momentalnie ustawią oczekiwania odbiorcy od omawianej lektury. „Harry Potter i Przeklęte Dziecko” to sztuka teatralna, napisana na podstawie opowiadania J.K. Rowling przez Jacka Thorne’a. Jeśli więc komuś włączyły się w tym momencie dzwoneczki alarmowe dotyczące skoku na kasę, jest to niewątpliwie słuszny wniosek. Autorka bestsellerowego cyklu o młodym czarodzieju najpierw przez lata zarzekała się, że nie będzie kontynuować tej historii, potem w 2013 zapowiedziała ową sztukę, jednocześnie trzykrotnie zmieniając koncepcję tego o czym właściwie będzie opowiadać. Niby nie ma w tym nic złego, ale już rozbijanie sztuki na dwa przedstawienia grane przez dwa kolejne wieczory to ewidentny zamach na portfele oddanych fanów. Nie wypada również komentować faktu, że oto otrzymujemy scenariusz podstawowy, na bazie którego odbywały się próby, a wersja ostateczna jeszcze nie doczekała się publikacji (zapewne dlatego, że sztuka wciąż jest wystawiana). Kontrowersji związanych z doborem obsady i faktem, że Rowling sama już nie pamięta jak niektóre postacie opisała, nie warto nawet wspominać. Liczy się zysk. To fakt i trzeba się z tym pogodzić.

[quote align=’right’] Sztuka fabularnie prezentuje się o wiele mniej naiwnie niż połowa klasycznego cyklu, cierpi jedynie na tym, że większość społeczeństwa i niemal wszyscy fani Harry’ego Pottera nie zwykli obcować z dramatem.

A kiedy już to nastąpi, kiedy już opadną wszelkie emocje, okaże się, że mamy do czynienia z opowieścią osadzoną w kanonie i w interesujący sposób rozwijającej uniwersum Pottera. Sam Harry jest już dorosłym mężczyzną, poważanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, ojcem trójki dzieci, z których najmłodsze – Albus Severus – przysporzy mu wkrótce niemałych kłopotów. Okazuje się bowiem, że śmiertelne walki z najpotężniejszym czarnoksiężnikiem, morderczym Voldemortem, toczone przez siedem lat w czasie dzieciństwa nie są nawet w połowie tak trudne, jak wychowanie dziecka przytłoczonego faktem, że ma tak sławnego ojca. Biedny Albus nie ma łatwego życia, notorycznie porównywany do Harry’ego, cierpi dodatkowo, gdy trafia do Slytherinu, a przy okazji odkrywa, że wcale nie jest tak utalentowany magicznie, jak wszyscy by tego oczekiwali. Przyjaźń ze Scorpiusem Malfoyem, synem Draco zaostrza tylko konflikt ojca z synem. Kolejne kłótnie doprowadzają do tego, że chłopak postanawia przeciwstawić się losowi, zrobić coś wbrew swemu krystalicznie wspaniałemu ojcu. Wraz z przyjacielem postanawiają cofnąć się w czasie i ocalić Cedrika, który zginął podczas Turnieju Trójmagicznego. Dlaczego? Jak? Dowiecie się ze sztuki, dość powiedzieć, że chłopcy szybko odkryją, jakie konsekwencje ma mieszanie w kręgach czasu.

Nie będę ukrywał, że bardzo lubię historie, w których następstwa decyzji podejmowanych w przeszłości odbijają się na przyszłości i zmieniają ją całkowicie. Swoisty efekt motyla tak świetnie przedstawiony choćby w „Powrocie do przeszłości” tutaj tchnie nowe życie w uniwersum Pottera. Powracają postacie, których spotkać się już nie spodziewałem, wypływają wątki, których echa rezonują w fascynujących formach… Oczywiście, brak typowej beletrystyki powoduje, że w formie literackiej całość jest bardzo uboga, ale przecież jest to scenariusz pozostawiający bardzo dużo wyobraźni czytelnika. Przede wszystkim zaś doskonale odziera on schemat samej Rowling, ukazując jak wyglądałyby jej powieści bez spektakularnie efekciarskich opisów. Nie krytykuję ich, ale staję w obronie sztuki, która fabularnie prezentuje się o wiele mniej naiwnie niż połowa klasycznego cyklu, cierpi jedynie na tym, że większość społeczeństwa i niemal wszyscy fani Harry’ego Pottera nie zwykli obcować z dramatem. A przecież siłą okularnika z blizną na czole było to, że dorastał i zmieniał się z biegiem czasu. Trudno wymagać, by teraz, jako niemal czterdziestoletni mężczyzna był równie zabawny i nostalgiczny jak kiedyś. Magia czasów minionych nie wróci nigdy. Podkreśla to nie tylko wymowa utworu, ale także jego forma.

 

Kategorie
książki
Łukasz Radecki

Pisarz, nauczyciel, muzyk, redaktor, publicysta. Autor i współautor ponad dziesięciu zbiorów opowiadań m.in. „Kraina bez powrotu: Opowieści Niesamowite” (2009), „Lek na lęk” (2011), cyklu „Bóg Horror Ojczyzna” (2013), „Pradawne zło” (2014), „Horror klasy B” (2015), „Królestwo gore” (2017) oraz powieści „Miasteczko” (2015), „Zombie.pl” (2016), cykl „Nienasycony” (2017). Muzyk zespołów Acrybia, Damage Case i Wilcy. Pisał i recenzował w sieci i prasie. Szczęśliwy mąż, ojciec trójki dzieci.

Dodaj komentarz