książki

Goodbye Days – czas pożegnań [recenzja]

Literatura młodzieżowa zdecydowanie nie należy do moich ulubionych – infantylność ogromnej większość dzieł z gatunku zwyczajnie mnie przerasta. Ale od czasu do czasu i tu trafia się perełka, od której nie potrafię się oderwać. Tak się właśnie stało w przypadku „Goodbye Days”.

Autorem „Goodbye Days” jest Jeff Zentner – gość który o którym coraz śmielej można pisać, że jest człowiekiem wszechstronnie utalentowanym. Do tej pory spełniał się jako muzyk, nagrywając razem z Iggym Popem, Warrenem Ellisem czy Nickiem Cave’em – osiągnięcia ma zatem w tej dziedzinie niemałe. Jego literackie portfolio z kolei aż tak bogate nie jest, zawierając tylko napisanego w 2016 „Króla węży” – i o ile już ta książka jest znakomita (nasza recenzja tutaj), to jego druga, najnowsza powieść rozwiewa resztki wątpliwości, że mógł to być jednorazowy sukces.

„Goodbye Days” to zapis kilku tygodni z życia nastoletniego Carvera Briggsa, które rozsypuje się jak domek z kart. W jednej chwili beztrosko spędzający czas pozostały do końca letnich wakacji ostatniego roku szkoły u boku trójki najlepszych przyjaciół, w następnej – zupełnie sam, tłamszony żrącym niczym kwas poczuciem winy za ich śmierć i przyszłością rysującą się odcieniach czerni. Carver wysłał tylko jeden sms. Jedną wiadomość, która w ciągu ułamków sekund, życie jego i ich najbliższych zmieniła w piekło. A teraz, mając przed sobą trzy pogrzeby, początek roku szkolnego i niekończące się konfrontacje bez dróg ucieczki, chłopak musi dokonać rzeczy najtrudniejszej – w pierwszej kolejności wybaczyć samemu sobie.

Już od pierwszych stron „Goodbye Days” jasnym staje się, jak wielki talent Zentner ma do zaglądania w najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy. Wykreowane przezeń postaci żyją, oddychają, ale przede wszystkim wraz z nami uczą się tego, że życie jest czymś więcej, niż tylko sumą podjętych przezeń decyzji – i jest to proces który następuje naturalnie, na kolejnych kartach powieści.

I nie, „Goodbye Days” żadną miarą lekturą łatwą nie jest. Nie może taką być, bo opowiada w końcu o rzeczach, z którymi żaden z nas zmierzyć się nie potrafi. Zamiast jednak uderzać w grobowe tony, Zentner snuje swoją opowieść niczym najlepszy gawędziarz, niejednokrotnie ze zniewalającym wręcz humorem trzymając całość z dala od wyświechtanych prawd i taniego sentymentalizmu, prowadząc nas tym dobitniej do prawdziwej erupcji skrywanych głęboko emocji. Bo czasem tak po prostu w życiu bywa, zdaje się mówić. Czasem jedyne co możemy zrobić, to przetrwać.

Zentner drugi raz napisał powieść wybitną. Zupełnie niż „Król węży” inną, a zarazem niezwykle podobną, bo opowiadającą przede wszystkim o nas samych. Klasa sama w sobie.

Goodbye Days. Autor: Jeff Zentner. Tłumaczenie:  Grzegorz Konerski. Wydawnictwo Jaguar, 2017.
8.5
Goodbye Days. Autor: Jeff Zentner. Tłumaczenie: Grzegorz Konerski. Wydawnictwo Jaguar, 2017.
Kategorie
książki
Maciej Bachorski

Rocznik '87. Z usposobienia choleryk-melancholik. Pasjonat staroszkolnych horrorów science fiction w stylu "Obcego", "Cosia" czy "Ukrytego Wymiaru", rockowej/metalowej muzyki i miodowego Jacka Danielsa. Pisze od 2011 roku, głównie opowiadania z szeroko pojętego nurtu fantastyki i publicystykę. Publikował w "Nowej Fantastyce", a także w serwisach "Horror Online", "Szortal" (audiobook "Reguła Rothmana"), "Niedobre Literki" i "film.org.pl". Z "Dziką Bandą" związany od października 2015 roku.

Dodaj komentarz