książki

Doktor śmierć

Doktor śmierć, Jacek Caba, Albatros

Mam kłopot z tą książką – na okładce napis: pierwszy polski thriller medyczny. Ponieważ thrillerów medycznych nie lubię, zwłaszcza o międzynarodowych spiskach mających na celu wciśnięcie wadliwej partii szczepionek jakiemuś biednemu krajowi, nastawienie miałam letnie. Ale akcja okazała się być osadzona w szpitalu warszawskim i fajnie jest pokazane „zaplecze” służby zdrowia. Nie jakoś odkrywczo, ale z zaciekawieniem się czyta o codziennych obchodach, dyżurach itd. Jednak równocześnie pojawia się coraz więcej alarmujących zaskoczeń – najpierw zdanie wtrącone o pielęgniarce z oddziału laryngologii (drugoplanowej postaci), że jest w porządku, bo zna swoje miejsce i nie odzywa się niepytana. Najzupełniej wprost powiedziane i nie złagodzone żadnym dowcipem (żeby nie było, że z kontekstu wyrywam).

Wtrącenia o koleżankach lekarkach, które wciąż zamieniają dyżury, bo dzieci chore, o tym, że kobiety właściwie nie powinny być lekarzami, a już na pewno nie na oddziałach zabiegowych – z zastrzeżeniem, że nie o szowinizm tu chodzi, lecz o troskę, bo to za ciężka praca dla nich. Jakoś tego nie kupuję. Ale pojawia się też postać cud-kobiety, ideału! Budzi silne emocje w bohaterze. We mnie też. W każdej scenie wygląda stylowo, elegancko i zamożnie. Mimo stonowanej elegancji drzemią w niej namiętności i w chwili uniesień mówi: pieprz mnie! Gdy są w domku na Mazurach chodzi w dresie – i wygląda w nim bosko, a gdy bohater nasz chce od niej odpocząć, ona rozumie, że on musi mieć chwilę na oderwanie się, przemyślenia. Taktownie zostawia go samego i sprząta oraz piecze smakowite bułeczki. Nie zmyśliłam tego, słowo.  A, jeszcze a propos thrillera, to zdecydowanie bardziej powieść obyczajowa z elementami kryminalnymi (i z dylematami natury etycznej w tle) – dla mnie to zaleta, niemniej jeśli ktoś szuka wielkiej sensacji, tu jej nie znajdzie.

 

Kategorie
książki

Dodaj komentarz