książki

Czerwony parasol – żeński Jason Bourne [recenzja]

„Czerwony parasol” nie powalił mnie na kolana, ale tego nawet nie oczekiwałem.  Dostarczył natomiast lekkiej, niezobowiązującej rozrywki z nastoletnią bohaterką, która wydała mi się skrojona pod gust czytelników znających Marvelowskie komiksy z Czarną Wdową.

Przeszłość i teraźniejszość mieszają się ze sobą w szpiegowskiej aferze, która może zagrozić życiu wielu osób. W roku 1959 dochodzi do sfilmowania pewnego mężczyzny podczas seksu z nieletnią. Jak się można szybko domyślić, film ma posłużyć do szantażu, co jednak chcą osiągnąć osoby za nim stojące?

Czasy współczesne, rok 2012. Wśród wielu wydarzeń dziejących się na różnych arenach, zaczynając od Seulu, a na Stanach Zjednoczonych kończąc, szczególną uwagę zwracają losy siedemnastoletniej Tatiany. Dziewczyna wydaje się być po prostu kolejną nastolatką, jakich wiele w Moskwie. Ma swoje problemy, smutki i radości, rodzinę, przystojnego starszego kolegę, z którym być może połączy ją coś więcej… Nawet ćwiczenia gimnastyczne pod okiem wymagającej nauczycielki, choć wykańczające fizycznie, dają jej pewną satysfakcję. Wszystko zmienia się pewnego jesiennego wieczoru, kiedy Tatiana wraca z treningu do domu. Coś jest jednak nie tak, coś się nie zgadza – kiedy odkrywa, że zamordowano całą jej rodzinę, wie już co, ale nie ma jeszcze pojęcia jak bardzo zmieni to jej życie. Rozpoznaje, że nie był to napad rabunkowy, znajduje pozostawione przez ojca rzeczy, w tym dziwne ampułki i pendrive. Zaczyna działać, nie myśleć. Ucieka do kolegi, ale zdaje sobie sprawę, że to nie najlepszy pomysł, bo sama też może być na celowniku, a co za tym idzie także jemu grozi niebezpieczeństwo. Co jednak ma robić, skoro nie może nawet powiadomić policji?

Marvelowska Czarna Wdowa, Nikita, Jason Bourne… Wiele inspiracji rzuca się w oczy w trakcie lektury powieści. Czasem można odnieść wrażenie, że „Czerwony parasol” to taki popkulturowy koktajl, podlany całkiem swojskim sosem i solidną porcją elementów mających przekonać nas o prawdziwości opisywanych wydarzeń. Całość to jednak dość prosta, klasyczna opowieść szpiegowska z nastolatką, która musi dorosnąć w jednej chwili i poradzić sobie z zagrożeniem, z jakim niejeden dorosły nie dałby sobie rady. Zanim jednak Tatiana wkracza na scenę, mija dobrych kilkadziesiąt stron. Przez ten czas autor stara się zawiązać akcję i zbudować piętrową zagadkę obnażającą działania służb, wielkich firm etc. „Stara się” jest jednak w tym wypadku kluczowe, bo nie do końca mu to wychodzi. Nie jest wprawdzie źle, ale nie oszukujmy się, to wszystko już było, w całość wkrada się na dodatek sporo chaosu, a zanim autor wyjdzie na prostą (mniej więcej wraz z pojawieniem się Tatiany), mija trochę czasu.

Ale potem zaczyna być ciekawej. Lepiej, czasem wręcz w filmowym stylu, i nawet jeśli brakuje tutaj świeżości, schematy gatunkowe zostają dość sprawnie powielone. „Czerwony parasol” z pewnością spodoba się czytelnikom lubiącym szpiegowskie klimaty i, oczywiście, twarde dziewczyny u steru, które mają pokazać innym, kto tu rządzi.

Czerwony parasol. Wiktor Mrok. Wydawnictwo Initium 2018
6
Czerwony parasol. Wiktor Mrok. Wydawnictwo Initium 2018
Kategorie
książki
Michał Lipka

Rocznik ’88. Miłośnik Chucka Palahniuka, Stephena Kinga, Philipa Rotha, Grabaża, kina (w szczególności lat 70. i 80.), komiksów i masy innych rzeczy. Czyta nałogowo, ciągle coś ogląda. Czasem także sam coś tworzy.

Prowadzi blog: Książkarnia.

Dodaj komentarz