książki

Czarny Charakter – autor jeszcze nie szemrany [recenzja]

Sprawnie napisana powieść. O tamtych czasach nie pisze się już w ten sposób. Wyprawa do przedwojennej, okupowanej i powojennej Warszawy jest zawsze podróżą sentymentalną, którą wszyscy lubiący gatunek chcą odbywać wielokrotnie. Czarny Charakter to właśnie taki ckliwy powrót do wspomnień Grzesiuka i powieści Tyrmanda; do Warszawy zaklętej w piosenkach ulicznych orkiestr, serialach o dyzmach, wywiadach z Edelmanem. Nie ma w tej powieści nic nowego. Jest za to opisany bandycki model kariery, rozgrywki autentycznych szemranych panów i pań dziejące się na ulicach uchodzących za legendarne – żelaznej, chłodnej, srebrnej, twardej i krochmalnej. Są okrucieństwa wojny, jakie znamy z reportaży, obrazy wstrząsające opisane prostym językiem, dzięki któremu można tych okrucieństw „dotknąć”, doświadczyć razem z bohaterem.

Łukasz Stachniak przybrał ciekawy model narracji. Opowiada w pierwszej osobie, jakby wspominał. Ciężko oprzeć się wrażeniu odnosząc się do całości, że jego warsztat pisarski rozwijał się razem z ilością napisanego tekstu. Początkowo dialogi praktycznie nie występują, im więcej fabuły upływa tym co raz częściej poznajemy bohaterów poprzez to co mówią. Ich obraz staje się pełniejszy, zaczynamy mieć o nich zdanie, czego pozbawieni jesteśmy początkowo przez osobisty punkt widzenia narratora.

Czarny Charakter to książka, w której autor używa specyficznych określeń, znanych w języku warszawskiej ulicy, w szemranym towarzystwie. Mimo tego książka nie jest napisana gwarą, w ten sposób unikając pretensjonalności.

Opowieść o warszawskiej ulicy nie unika pokazywania bliskich związków bandytów ze światem polityki, korumpowania policji, donoszenia i praktyk tzw. niehonorowych we współczesnym świecie nowego pokolenia patriotów, które chce wszelkimi możliwymi sposobami szukać korzeni w warszawskim bruku.

Na uwagę zasługuje fabularny rozmach sugerujący erudycję autora i solidne źródłowe przygotowanie. Tak, autor musi kochać Warszawę – tego można być pewnym. Świat przez niego przedstawiony, świat burdeli, szulerni i bazarów jest światem bardzo żywym i działającym na wyobraźnię. Jak każdy ekosystem, ten zawiera wszystkie szczeble łańcucha pokarmowego; od ofiary do drapieżnika. Opisy codziennych rytuałów; mycia się, gotowania, picia, palenia, używania przedmiotów codziennego użytku ubogacają tę książkę. Jednocześnie gdzieś w środku można odnieść wrażenie czytając ją, że miała to być (chyba) powieść kryminalna, tymczasem wyszła obyczajowa pełną gębą.

Ciekawą rzeczą, której można się dowiedzieć z książki, to fakt iż bandyterkę często się dziedziczyło. Dziadek zbierał haracze z burdeli, to wnuczek został złodziejem. Niegdysiejsze różnice społeczne często przypominały podział kastowy w Indiach; nie dosłownie, ale ze względu na trudność, bądź niechęć do zmiany statusu – jestem bandytą, bo bandytą był mój ojciec, mój dziad, moja matka – taki wybrałem model kariery. Trzeba przyznać również, że autor świetnie uchwycił kreatywność ludzi ulicy w czasie okupacji Warszawy. Szemrani znacznie lepiej radzili sobie w owych realiach niż ludność cywilna, czy zwykli urzędnicy. Również po wojnie szybko odbudowywali swoje małe imperia po prostu „biorąc się do roboty”.

Prostota, to główny walor języka jakim posługuje się autor. Radość, gniew, smutek, zbrodnie, trupy na ulicach Warszawy, czy przywiązanie za nogę bawiącego się dziecka sznurem do ciężkiego mebla by nie wypadło przez ścianę, której nie ma po bombardowaniu – to wszystko jest napisane prosto, zwięźle, z dużym zmysłem obserwatorskim. Ta prostota pozbawia fabułę napięcia.

Mocnym atutem jest świat przedstawiony i jego rozległość oraz szczegółowość.

Trochę mniej uwodząca jest akcja. W tej książce, choć fabuła przesuwa się do przodu, to jednak jest odrobinę monotonna i schematyczna. Nie ma naprawdę mocnych zwrotów akcji, a jeśli są, to łatwo je przewidzieć. Ciężko to przyznać, ale również po bohaterach wiemy czego się spodziewać, są raczej „papierowi”, tj. honorowi (na swój uliczny sposób), twardzi, bezwzględni – posiadają większość, jeśli nie wszystkie cechy szablonowych ulicznych bohaterów. Może tak miało być?

Powieść Łukasza Stachniaka „Czarny Charakter” warto przeczytać. Zakończenie nie jest dramatyczne ale jest nieco zaskakujące, do tego autor nie „zamknął” wątku głównego, co sugeruje kontynuację.

Książka godna polecenia każdemu Warszawiakowi. Również wielbiciele opasłych powieści obyczajowych opowiadających o szemranym towarzystwie żyjącym w Polsce na przełomie II Wojny Światowej powinni po nią sięgnąć.

Czarny charakter. Łukasz Stachniak. Znak 2017 | 70%

Kategorie
książki

Dodaj komentarz