książki

Bestia Najgorsza – W labiryntach egzystencjalnego koszmaru [recenzja]

„Bestia najgorsza” Michała Cetnarowskiego to filozoficzno-psychologiczny zbiór opowiadań, w którym autor umiejscawia człowieka w dobie upadku kultury, poddając go próbie kryzysu tożsamości, wiary w wyznawane dotąd wartości oraz w istnienie dobra. To różnorodne, barwne opowieści o tym, na jak wiele sposobów może rozpaść się człowiek.

Zbiór rozpoczyna się od sceny, w której zostaje wysadzony Pałac Kultury. Symboliczny upadek Polski wykracza poza ramy opowiadania tytułowego, bo tak naprawdę huk walącego się budynku odbija się echem do ostatniej strony książki. Jest jak pierwszy klocek domina, za którym podążają inne. Ale to właśnie w „Bestii najgorszej” zostaje powołany do życia Jan Korwin Maria Pałuba, postać z każdą kolejną stroną urastająca do rangi bohatera narodowego. Z fantazją rozprawia się ze współczesną Polską, próbując reanimować przygaszonego ducha rodaków. Postać ta jest kolażem narodowych supermanów – niezależny i krnąbrny, niejednoznaczny, skory do awantury Pałuba jest odbiciem polskości z całą jej kaskadą przywar i zalet. Opowiadanie „Bestia najgorsza” nie zapowiada tego, co nadejdzie za chwilę, bo jak to w opowieściach o superbohaterach bywa, dzieją się, ale obok. Jest to przedsmak do „Pustynia rośnie”, drugiego tekstu, gdzie Michał Centarowski przypierdala w kły niczym rasowy bokser.

Historia zarysowana w drugim tekście jest historią przerażającą, bo może zdarzyć się każdemu (tak jak nie każdemu zdarzy się życie z fantazją Pałuby). Fałszywa tożsamość – budowana skrupulatnie latami – pewnego dnia zaczyna pękać. „ A skoro rozkosz okazała się jałowa, próbował dotrzeć do siebie przez ból” – przełamując własne lęki i fobie, bohater uśmierca siebie na różne sposoby, by dostać się na samo dno, zrzuca siebie samego do rynsztoka duszy i mierzy się z tym, co zasiane dawno temu. O ile poprzez tytuł i podtytuły można nabrać podejrzeń, wraz z postępem fabuły czytelnik nabiera pewności, że przez tekst przebija się echo filozofii Nietschego. Bohater ma ostatecznie odnaleźć w cierpieniu rozkosz, by na zgliszczach własnej osoby wykuć siebie na nowo. Jednak tego, czy tak się dzieje, nie dowiadujemy się z treści. I nie jest to jedyny tekst w zbiorze, w którym nie ma postawionej „kropki nad i”.
Problem fałszywej tożsamości, który nie jest jedynie teorią psychologiczną, prowokuje do myślenia. Czy aby wszystko mam uporządkowane? Czy nie dźwigam na plecach czegoś, co zadomowione w dzieciństwie, nie wyjdzie, by się pobawić, rozpieprzając w pył to, co budowane latami? To pokłon w stronę przeszłości, bardzo ważny dla człowieka współczesnego kultywującego albo tu i teraz albo to, co dopiero nadejdzie.

„Pustynia rośnie” jest moim faworytem, choć to w „Kwantowych kochankach” Cetnarowski porusza najwrażliwsze struny duszy. Jest to historia o parze dwojga ludzi idących ramię w ramię przez życie, do momentu, w którym jedno przerywa bańkę i znika. Nie jest to zniknięcie ostateczne, przypieczętowane pogrzebem i kopcem wiązanek. Pewnego dnia Jacek Wójcik rozpływa się w powietrzu. A więc jest wszędzie i nie ma go nigdzie. Pozostawiona sama sobie Ewa próbuje się nie obwiniać, nie oszaleć i zrozumieć. Tekst niesłychanie mi się podoba, bo pokazuje, że nawet najszczelniej zamknięty w świecie własnych rojeń człowiek, nie jest w stanie uniknąć zderzenia ze światem, który rozrywa poczucie spokoju na strzępy.

Interesujący jest również tekst „Strach. Historia rodzinna”, gdzie autor odsłania różne warianty kompulsywności, którą obdarowuje wszystkich członków rodziny. Z całej gamy najbardziej fascynująca i dołująca zarazem wydaje się postać Matki Joanny, która przeżywa swe życie wirtualnie, poruszając się w świecie realnym. Scena, w której siedzi i cieszy się z palonego papierosa, razem z matkami siedzącymi po przeciwległej stronie parku jest przeszywająca. To opowieść o samotności i braku miłości, którą zastępuje strach.

Zbiór opowiadań zamyka „Żadna na ziemi rzecz” i w pewien sposób autor robi pętlę. Bo Zuza ma podobne motywacje, co Pałuba z „Bestii najgorszej”, dziewczyna spuszcza w kiblu łomot koleżance ze szkoły, by ta się otrząsnęła. By przestała być ofiarą, szkolną łajzą, ofermą. Problemy jakie autor piętrzy przed bohaterką, relacja ze światem, relacja z ojcem – przypominają odległe echo problemów jakie Cetnarowski zarysował w „I dusza moja”, udowadniając, że potrafi wedrzeć się w każdą tożsamość, nawet nastolatki, sprawnie kreując możliwe scenariusze jej pragnień, potrzeb oraz poczucia niezrozumienia.

Autor wdziera się w sny, wdziera się w dusze, rozdrapuje rzeczywistość. Sypie przewrotnymi metaforami, którymi brudzi każde piękno, zasiewa wątpliwość, jak choćby we fragmencie: „jeśli zapach roślin to ich reakcja na cierpienie i ból, krzyk trwogi i przerażenia(…) to na żonkilach w apartamencie ktoś musiał dokonać makabrycznej zbrodni (…) w pomieszczeniu pachniało przepięknie.” Sekretarka z oczami kibola, ojciec o wzroku mordercy – autor pokazuje i udowadnia, że świat nie jest miejscem przyjaznym dla człowieka.

Od pierwszej strony, od pierwszego akapitu wrzuca w wir życia. Stadiony, szpitale, akademiki, przedszkola – co wynika z całej tej językowej gimnastyki? Życie to ruch, to stawanie się, to nieustanne przemiany. Ale w tym na pozór chaotycznym świecie, są drobne elementy, które przyklejają się do nas i nagle ustalają kierunek. To możliwości. „Możliwości i kwantowa superpozycja stanów dziś zmieniło się nieodwracalnie” – jak czytamy w „PR productions”, gdzie Paweł wpada w świat filmów porno, by lata później zrobić w branży karierę. To możliwości, które mogą wynieść na wyżyny, a mogą też osadzić w miejscu i zaszczuć jak Annę, bohaterkę opowiadania „Strach. Historia rodzinna”, potrafiąca już tylko się uśmiechać. A ponad możliwościami „promieniowanie powoli szatkuje nici dna”, czym autor przypomina, że nieustannie wędrujemy ku śmierci.

Opowiadania naszpikowane są opowieściami szkatułkowymi, co ma na celu pokazanie, że życie, egzystencja, to labirynty bez końca, w które wchodzimy, z nadzieją, by się wydostać, a tak naprawdę wejść w kolejne. To nieustanny rozpad, rozkład i składanie od nowa. Nie ma wyjścia. Jest życie. I trzeba się pilnować, bo świat, który zatracił cel, okazuje się być już tylko kierunkiem i drogą bez światła. A wtedy zaczyna się koszmar braku egzystencjalnej opoki i poczucia braku absolutu. Czy w takim świecie jest miejsce dla Boga? Cetnarowski nie odcina się od wiary. Bóg pojawia się w fabułach, pod postacią psa, użytkownika forum, programu reklamowego. Jest wszędzie tam, gdzie jego obecność jest potrzebna. Kulawy pies, z opowiadania „Pustynia rośnie”, którego zabijają (nie zabijają) osiedlowi barbarzyńcy, internetowy forumowicz, który milczy, bezradny wobec problemów świata ksiądz, to kolejna kostka domina, która leci przez karty książki.

Czytelnicy, którzy mieli do czynienia z Cetnarowskim poprzez czasopismo „Nowa Fantastyka”, gdzie piastuje stanowisko redaktora prozy polskiej, mają szansę odrobić lekcję pisania. Autor nie głaszcze czytelników, latami podtrzymując na głodzie, rzucając od czasu do czasu opowiadaniem, ale kiedy już się pojawi, to jakby była Wigilia.

A refleksja po przeczytaniu książki niech będzie w duchu filozofii, mianowicie, że człowiek jest trzciną najsłabszą na wietrze, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną myślącą. Michał Cetnarowski w „Bestii najgorszej”, te słabości i wątłości ludzkiej egzystencji naświetla, ale nie pozostawia wiele miejsca na optymizm, że z tej mądrości robimy jakikolwiek użytek. Sugeruje raczej, że człowiek zdominowany przez egzystencjalny koszmar jest przeznaczony do tego, by nurzać się, niekiedy z fantazją, w swoich słabościach.

Michał Cetnarowski „Bestia Najgorsza” Powergraph 2017. Ocena 85%

Kategorie
książki
Marta Sobiecka

Marta Sobiecka, rocznik 1990, absolwentka dziennikarstwa, studentka filozofii na UKW w Bydgoszczy. Na co dzień pracuje jako grafik, po godzinach redaktor kwartalnika „Okolica Strachu”, pisarz, publicysta. Publikowała na łamach „Nowej Fantastyki”, „Nieznanego Świata”, „Bydgoskiego Informatora Kulturalnego”. Współpracuje z redakcją portalu: efantastyka.pl, a od niedawna również z dzikabanda.pl. Z redakcją lubiegroze.pl współorganizuje konkurs na antologię „Jakie czasy taki diabeł”.

Dodaj komentarz