książki

Album

 

 

Album,  Krzysztof Maciejewski, Forma

 

Drugi po „Osiem”, zbiór opowiadań Krzysztofa Maciejewskiego, to udana próba wydestylowania grozy z otaczającej nas szarej rzeczywistości jak i zawarcie znakomitych pomysłów i rozwiązań fabularnych. Nasz rodzimy krzewiciel, poetyckiego Bizarro, w sposób świadomy i klarowny obrał jakiś czas temu program upoetycznienia prozą, tego co makabryczne i groteskowe. Jego „Album” to według mnie zbiór, najlepszych jak dotąd pomysłów.

 

 

Spragnieni wrażeń, miłośnicy malowniczej groteski i strawnego absurdu, poznają  m.in. historie kobiety, ufającej podszeptom anioła, który w rzeczywistości wcale nim nie jest(„Cienie Liści”), seryjnego mordercę i pasjonata dłoni, który spotyka pewnej nocy, kogoś bardziej upiornego od siebie („Bibliotece Rąk”) oraz japońską formę poezji, jako metody przywracania zmarłych do życia ( „Haiku Orfeusza”). Ponad to Maciejewski przekuł na karty swoich opowiadań, motywy ze znanych baśni Andersena, takich jak „Księżniczka Na Ziarnku Grochu” czy „Dziewczynka Z Zapałkami”, reinterpretując je przy tym w całkiem ciekawy sposób. To co osobiście podobało mi się najbardziej w „Albumie” to charakterystyczny sposób w jaki autor puentuje własne historie. To właśnie dzięki tym mocno zaakcentowanym zakończeniom, opowiadania zyskują na niejednoznaczności i w umiejętny sposób wzbudzają u czytelnika niepokój.

W rzeczywistości kreowanej przez Maciejewskiego, nic nie jest takie jakim się wydaje a prawdziwy horror wdziera się w naszą rzeczywistość najczęściej, wtedy kiedy się tego najmniej spodziewamy. Ta maksyma zdaje się być tętnicą główną, odpowiedzialną za pompowanie fantasmagorycznych wizji we wszystkie komórki tych miniatur.  Bizarro-fiction w doskonałej formie.

Kategorie
książki

Dodaj komentarz