SQN
komiks

Z Archiwum X #1: Wyznawcy [recenzja]

Po jedenastu latach pozbywania się niesmaku z mało satysfakcjonującego finału jakim uraczono widzów w dziewiątym sezonie „Z Archiwum X”, pojawiła się kontynuacja losów Muldera i Scully, która ma szansę godnie zakończyć ich zmagania z kosmicznym spiskiem.

„Wyznawcy”, będący oficjalnie początkiem sezonu dziesiątego, nie są komiksem przeznaczonym dla osób, które serial znają pobieżnie albo wcale. By czerpać przyjemność z jego lektury trzeba być zaznajomionym z kilkoma ważnymi faktami, bo scenarzysta nie cacka się w retrospekcje i udogodnienia dla nowych czytelników, a wrzuca ich wprost na głęboką wodę. Mullder i Scully gdzieś na odludziu ukrywają się pod zmienionymi nazwiskami, ale ktoś, lub coś, nie zamierza zostawić ich w spokoju. Celem tajemniczych Akolitów, prawdopodobnie kolejnej hybrydy ludzi i obcych, jest ich syn, William. Akcja szybko się rozwija i z każdym kolejnym rozdziałem nabiera tempa aż do całkiem przyjemnego finału.

Ogromną zaletą „Wyznawców” jest fakt, że twórcom w pełni udało się przenieść nastrój serialu do komiksu. Począwszy od drobnostki czyli pojawiających się tu i ówdzie informacji o tym gdzie i kiedy rozgrywa się akcja, poprzez zachowanie atmosfery niepokoju i napięcia, po specyficzną narrację, której nie da się pomylić z żadna inną. Joe Harris, który przyznaje, że jest wielkim fanem „X-Files” doskonale porusza się po tym uniwersum i bezbłędnie potrafi ciąć i montować fabułę w taki sposób, aby jej struktura pasowała do tej znanej z telewizji. Dzięki temu starzy wyjadacze poczują się jak w domu i nie będą zagubieni po przejściu na nowe medium.

Podobnie sprawa ma się z warstwą wizualną. Choć po pierwszym, pobieżnym przekartkowaniu całości może wydawać się, że grafika to jakiś żart – jest mocno uproszczona i może sprawiać wrażenie robionej na odwal – ale nic bardziej mylnego. Po wgryzieniu się w fabułę zaczynamy dostrzegać zalety tej prostoty. Michael Walsh kilkoma zgrabnymi kreskami jest w stanie oddać rysy oraz pełnię mimiki aktorów grających główne postacie, a braki w warsztacie uzupełnia już podświadomość czytelnika. Czytając „Wyznawców” automatycznie włącza się wyobraźnia, która kadry i panele przetwarza  na ciąg serialowych scen z żywymi aktorami i środowiskiem. Tak więc nie ma tego złego.

Pierwszy album z zaplanowanego na pięć części dziesiątego sezonu „Z Archiwum X” to świetny start na drodze do bardzo solidnej opowieści zamykającej cały serial. I nawet jeśli plotki się potwierdzą i wystartuje telewizyjna kontynuacja losów Muldera i Scully, nic nie stoi na przeszkodzie, aby historia Joe Harrisa, tworzona zresztą pod nadzorem Chrisa Cartera, pozostała kanoniczna i rozgrywała się pomiędzy poszczególnymi epizodami. I want to believe.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz