komiks

Valerian: Mieszkańcy nieba – Valerian i Laurelina w skondensowanej dawce [recenzja]

“Mieszkańcy nieba” to już ostatni tom z przygodami Valeriana i Laureliny. Nie jest to jednak typowe zamknięcie cyklu, bo tak naprawdę otrzymujemy 2w1: wspaniale zilustrowany, pełen ciekawostek przewodnik po bogactwach uniwersum oraz zbiór krótkich historyjek rozgrywających się pomiędzy właściwymi albumami.

Fanom serii tej pozycji nie trzeba zatem polecać. Ale powinni po nią sięgnąć przede wszystkim ci, którzy Valeriana poznali poprzez film Luca Bessona, bądź chcą zorientować się czy komiksowa seria ich chwyci.

Podczas seansu “Valeriana i Miasta tysiąca planet” można było zauważyć dysonans objawiający się ogromną przepaścią między warstwą wizualną a fabularną. Zapierające dech w piersiach plenery, pomysłowy design technikaliów i fenomenalne, prawdziwie “obce” fizjonomie kosmitów nijak nie przystawały do szytej grubymi nićmi opowieści. Opinie o pierwowzorze jaką sobie mogli wyrobić kinomani po obejrzeniu filmu, mogą być dlań krzywdzące, a wielka szkoda, aby tak bogate w wyobraźnię dzieło zostało potraktowane protekcjonalnie. A przecież “Valerian” to doskonale napisana i fenomenalnie zilustrowana kopalnia pomysłów i idei, z której garściami czerpali zarówno filmowcy jak i literaci. 

“Mieszkańcy nieba” są takim “Valerianem” w pigułce, gdzie dostajemy go w skondensowanej dawce. Siedem krótkich epizodów to przegląd umiejętności Christina, który udowadnia, że i krótkie formy nie są dla niego wyzwaniem. Opowiastki skrzą się humorem, zadziwiają przewrotnością, dają do myślenia drugim dnem, prezentują ciekawe teorie naukowe i najczęściej kończą się przekonującą puentą. Mezieres również popisuje się swoim talentem, projektując pełne rozmachu scenografie i wymyślnych, bardzo oryginalnych kosmitów. Otrzymujemy zatem wszystko to co w regularnej serii było najlepsze, a przecież to tylko połowa albumu. Druga połowa to atlas prezentujący bogactwo flory i najdziwniejsze gatunki zamieszkujące wszechświat. Ogromnym plusem tej części są fenomenalne ilustracje Mezieresa, który ołówki i tusze porzucił na rzecz farb i pędzli. Efekt jest imponujący i tylko zachęca do wielokrotnego kartkowania kolejnych wysmakowanych plansz.

A zatem przekonanych nie trzeba przekonywać. Sceptyków jednak namawiam do zapoznania się nie tylko z tym połączeniem artbooka z komiksem, ale i całą siedmiotomową sagą, która przecież zainspirowała George’a Lucasa przy “Gwiezdnych Wojnach”, Luca Bessona przy “Piątym Elemencie” czy Rolanda Emmericha przy “Dniu Niepodległości”, a także pośrednio przyczyniła się do powstania kultowego magazynu “Metal Hurlant”. “Valerian” to kawał historii science fiction, którą warto znać.

Valerian: Mieszkańcy nieba. Scenariusz: Pierre Christin. Rysunki: Jean-Claude Mezieres. Taurus Media 2017. Ocena: 80%

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz