komiks

Uniwersum DC: Odrodzenie – bardzo porządny i emocjonujący komiks [recenzja]

Historia Uniwersum DC zatacza koło. Żegnamy wersję Nowego DC Comics, gdyż wydawnictwo niezadowolone z wyników sprzedaży i odbioru czytelników postanowiło sięgnąć po radykalne środki i zastosować miękki reset. Decydenci z Geoffem Johnsem na czele przywracają urok oraz wiele elementów, za którymi ich odbiorcy tęsknili. A wszystko zaczyna się w tym punkcie. W jednym krótkim, ale bardzo intensywnym albumie.

Świat Batmana i Supermana tonął w mroku już od dawna, przytłaczające problemy każdego z bohaterów DC zahaczały o granice absurdu i stawały się ciężkostrawne, ostatecznie niewielka ilość serii była w stanie się obronić. No cóż, za tę wszechobecną ciemność trzeba podziękować filmom i komiksom, które wytyczały trendy przez ostatnie lata – mowa oczywiście o trylogii Christophera Nolana oraz pracach takich jak Strażnicy Alana Moore’a czy Powrót Mrocznego Rycerza Franka Millera. Ich dzieła były wiekopomne i rewolucyjne, rzucały długi cień na historie super-bohaterów. Według wielu-za długi. I zbyt mroczny, ostry.

Między innymi dlatego pojawiła się idea Odrodzenia. To zapowiedź powolnego zrywania ze spuścizną tych zasłużonych kamieni milowych, a omawiany album jest punktem zwrotnym. Warto jednak rozpatrywać go także jako samodzielną historię.

Tym razem śledzimy losy jednego z ludzi, którzy na przestrzeni ostatnich lat nosili miano Flasha – Wally’ego Westa. Bohater jest uwięziony w strumieniu Mocy Prędkości i próbuje się z niego wydostać poprzez kontakt z bliskimi. Problem w tym, że żadne z nich nie pamięta Wally’ego. Ktoś wymazał z pamięci nie tylko jego, ale też dziesięć lat życia całej planety. Wszystkie relacje, które wtedy powstały. Flash podejmuje więc desperacką walkę, wyścig z żywiołem, który go pochłania.

Pomijając dwie czy trzy drewniane kwestie, Geoff Johns zaserwował czytelnikom bardzo dobry i przejmujący scenariusz. Genialny w swojej prostocie, nadający się nawet do samodzielnego czytania. To historia o trudnym i bolesnym powrocie do domu, mimo czasu, jaki upłynął. I na tym poziomie działa bezbłędnie.

Zespół rysowników wykreował odpowiednio skrojone, mocne kadry, często bawił się układem plansz na stronie tak, by nawiązania do słynnej pracy Alana Moore’a – z którą Odrodzenie mocno koresponduje – były czytelne i dobrze rozegrane.

Odrodzenie to coś więcej niż zapowiedź wydawniczej wolty i zmiany tonacji, w jaką uderzać będą następne historie DC. To przede wszystkim bardzo porządny i emocjonujący – choć krótki – komiks. Można się zżymać, że pogrywa z dziedzictwem „Strażników”, a więc narusza świętość, ale jedno pozostaje faktem. Wydawnictwo tego potrzebowało. Czytelnicy też.

Uniwersum DC: Odrodzenie, scen. Geoff Johns, rys. Gary Frank, Ethan ven Sciver, Ivan Reis, Phil Jimenez, Egmont 2017. Ocena: 80%

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Rocznik 1991, zodiakalny bliźniak, który potrafi płynnie przejść od słodkiego lenistwa do nadaktywności - i z powrotem. Z tego tytułu znajduje czas zarówno, na wycieczki w świat filmów, książek, komiksów, gier, larpów i muzyki, rozmaitych hobby, a czasem nawet w otchłań studiów. Publikował, w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz