Dark Horse Comics
komiks

Toshiro [recenzja]

Postać Toshiro – mechanicznego samuraja żyjącego w XIX-wiecznej, steampunkowej epoce wiktoriańskiej – po raz pierwszy pojawiła się w 2004 roku na łamach magazynu „Produkt’ w postaci 22-stronicowej, czarnobiałej opowieści. W kolejnych latach ukazywały się następne epizody, jeden jako dodatek w albumie „Jospehine: Tchnienie czarnego lądu” i dwa w czasopismach „Tfur” oraz „Pirat”. Po tych krótkich acz intensywnych występach nastała długa cisza. Ale Toshiro, choć już nie przeżywał przygód na papierze, nieustannie rozwijał się i ewoluował w wyobraźni Janusza Pawlaka, wcześniej znanego pod pseudonimem Clarence Weatherspoon, który w nielicznych wywiadach powtarzał, że wciąż pracuje nad kolejną opowieścią. Trwało to jednak na tyle długo, że już nikt nie dawał temu wiary. Aż wreszcie, na początku 2014 roku, gruchnęła informacja, że Toshiro powróci na papierze. I to nie byle jak, bo w pełnym metrażu, w kolorze i pod banderą amerykańskiego wydawcy, Dark Horse Comics.

We wstępie do albumu Jai NItz wyjaśnia, że to on jako pierwszy zaproponował współpracę Pawlakowi przy swoim komiksie, a ten natychmiast wykorzystał okazję, by zaprezentować mu swoje plansze do „Toshiro”, nad którymi pracował w ostatnich latach. Było to 144 strony gotowego materiału, które Nitz podszlifował i wygładził fabularnie, co ostatecznie wydłużyło całość do 156 stron, które złożyły się na niniejszy tom. Na jego kartach Toshiro wraz z towarzyszem, Quicksilverem Bobem, przybywają do Manchesteru, aby odkryć przyczynę masowych zgonów jego mieszkańców. Na miejscu okazuje się, że za pomorem stoją Meduzy – eteryczne, bezkształtne istoty z innego wymiaru oraz pewien tajemniczy osobnik, który za pomocą ich mocy tworzy posłuszną armię żywych trupów. W wydarzenia o charakterze lokalnym angażuje się sceptyczny dziennikarz oraz królewska armia wyposażona w parowe machiny, która stanie się uczestnikiem niezwykłej bitwy stoczonej na ulicach miasta.

Pawlak i Nitz serwują bardzo udaną, solidną opowieść – gęstą, chwilami brutalną, przepełnioną atmosferą grozy i niepokoju, gdzieniegdzie poprzetykaną świetnymi i bardzo dynamicznymi scenami akcji. Twórcy wpletli tu nawiązania do prozy Lovecrafta, kilka niezłych naukowych patentów, odrobinę samurajskich zasad, czarnej magii (czarnej nauki?) i wymieszali to wszystko w genialnym steampunkowym sosie. Jednak najbardziej zachwycają rysunki Pawlaka. Precyzyjna, charakterystyczna kreska, świetnie skomponowane kadry po brzegi wypełnione drobnymi szczegółami, niezwykle umiejętna gra cieniem, a do tego fantastycznie dobrane kolory wykonane akwarelami, podkreślające grozę wydarzeń i czerwień rozcinanych mieczem ciał, robią wrażenie już od pierwszych stron. Wykonane z niezwykłym pietyzmem rysunki przykuwają uwagę, uwodzą i fascynują. Sceny, w których Toshiro walczy kataną i siecze, dekapituje, czy tnie, autentycznie zapierają dech w piersi, a retrospekcje z seansów spirytystycznych czy niezwykłych eksperymentów urzekają statycznością. Autora trzeba też pochwalić za to, że wiernie oddał realia epoki (w jej części historycznej); niska, zwarta zabudowa miasta skażona industrializmem, wystrój wnętrz, elementy garderoby czy broń zdają się żywcem wyjęte z wiktoriańskich fotografii, a design parowych czołgów, transportowców i innych pojazdów z powodzeniem mógłby posłużyć jako materiał wzorcowy na zajęciach plastycznych z kreatywności. No i oczywiście są też zeppeliny.

„Toshiro” to cholernie udany debiut Janusza Pawlaka na amerykańskim rynku. Album świetnie wpisuje się w kierunek, w jakim od lat podąża Dark Horse Comics, a wykreowany przez autora bohater z powodzeniem mógłby stać się równie rozpoznawalną marką jak „Hellboy” Mignoli czy „Zbir” Powella, prezentującą dojrzałą i sprecyzowaną wizję świata i zamieszkujących go postaci. To świetny materiał na długą serię (zeszytową bądź albumową) i masę kapitalnych przygód rozgrywających się w wielu zakątkach tego uniwersum. Potencjał drzemie w nim ogromny, a niniejszy album to, mam nadzieję, jedynie przedsmak tego, co wydarzy się w przyszłości. Koniecznie sprawdźcie sami. UWAGA – „Toshiro” ukaże się w Polsce nakładem Kultury Gniewu jesienią tego roku.

[amazon template=add to cart&asin=1616555297]

Toshiro na AtomComics.pl

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz