komiks

Torpedo 1936 – kryminał czarniejszy niż smoła [recenzja]

“Torpedo” do scenariusza Enrique Sancheza Abulí i z rysunkami Jordiego Berneta uznawany jest za najlepsze komiksowe dzieło noir. Teraz, dzięki wydawnictwu Non Stop Comics, które wydało wszystkie opowieści z serii w jednym opasłym albumie, można w pełni rozsmakować się jego zawartością.

Akcja rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych w latach 30. XX w., w czasach wielkiego kryzysu i złotej ery zorganizowanej przestępczości. Głównym bohaterem jest cyniczny i bezwzględny gangster – włoski emigrant, Luca Torelli, zwany Torpedo. To płatny zabójca bez skrupułów, dla którego liczy się wyłącznie kasa – ani miłość, ani przyjaźń czy lojalność nie mają znaczenia w obliczu zielonych banknotów. Czasem tę pogoń za mamoną przystopuje jakiś ponętny cyc, ale raczej są to wyjątki potwierdzające regułę, bo ostatecznie zawsze wygrywają biznesy. W serii krótszych i dłuższych nowelek śledzimy losy Torpedo i poznajemy jego metody zarabiania na życie, a nie zawsze chodzi o zabijanie. Ten bezduszny i sadystyczny cyngiel ma niezwykle barwne życie, w którym przewijają się przeróżne osobistości przestępczego światka, prostytutki, umoczeni gliniarze, kapusie, szeregowi i wysoko postawieni mafiozi. Zatem sposobów na zbicie kasy jest ogrom.

Abuli w “Torpedo” tworzy niezwykle mroczny i gęstu obraz Nowego Jorku, w którym zbrodnia i występek to codzienność. Umiejętnie i precyzyjnie kreśli tło historyczne, na którym umieszcza ogrom równie dobrze nakreślonych fikcyjnych postaci. A zatem wszystko tutaj idealnie współgra w najdrobniejszym szczególe: od dekoracji po pełne przewrotności, czarnego humoru i zwierzęcej brutalności fabuły. Dorzucając do tego jeszcze łyżkę dzikiego i ostrego seksu otrzymujemy faktycznie jeden z najczarniejszych kryminałów, który można przyrównać do powieści Mickey Spillane’a z Mikem Hammerem, a duchowo też nawiązuje do Chandlera i Hammeta, którzy w przedstawianiu zła byli jednak dużo łagodniejsi.

Obrazu dopełniają fenomenalne rysunki Jordiego Berneta. Lekka kreska, dbałość o szczegóły, świetne operowanie czernią, talent do wyciągania z męskich bohaterów najgorszych cech (a w przypadku kobiet, najlepszych) i swoboda poruszania się między realizmem a parodią, sprawiają, że “Torpedo” wchłania się niczym najlepszą whiskey.

Obowiązkowa pozycja dla miłośników czarnego kryminału i drapieżnych hardboilowych bohaterów, która zdobyła w 1986 r. nagrodę za najlepszy album zagraniczny w Angouleme.

Torpedo 1936. Scenariusz: Enrique Sanchez Abuli. Rysunki: Jordi Bernet. Non Stop Comics 2017
8.5
Torpedo 1936. Scenariusz: Enrique Sanchez Abuli. Rysunki: Jordi Bernet. Non Stop Comics 2017
Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz