Egmont
komiks

Thanos powstaje – Miłościwy rzeźnik [recenzja]

Dzięki Kinowemu Uniwersum Marvela, Thanos jawi się jako jeden z najbardziej enigmatycznych przeciwników filmowych Mścicieli. Fani komiksów bardzo dobrze znają jego pokrętne losy, ale i dla nich “Thanos powstaje”, czyli w zasadzie dość typowa geneza, rzuci nieco interesującego światła na dotychczasowe poczynania Szalonego Tytana i zasieje ziarno zwątpienia co do natury jego motywacji.

Jason Aaron bawi się w psychologa, zagląda do głowy jednego z największych złoczyńców na różnych etapach dojrzewania, testuje go, analizuje, a w swoim wywodzie pozostawia szerokie pole do interpretacji. Miłość i śmierć chodzą parami, a w ujęciu scenarzysty to stwierdzenie nigdy jeszcze nie było tak przewrotne. Aż trudno uwierzyć, że ten kosmiczny zbrodniarz, mający na sumieniu miliardy istot, na początku swojego istnienia był przyjaznym, rządnym wiedzy naukowcem napędzanym jednym z najbardziej podstawowych uczuć. Jego chęć odkrywania nieznanego w połączeniu z niezaspokojoną namiętnością w końcu go wypaczają, ale w odróżnieniu od większości fabuł Marvela, proces ten nie jest tak spektakularny, trwa stopniowo i ma wiele przyczyn, co ma większy sens. W kształtowaniu się ostatecznego wizerunku Thanosa udział bierze jeszcze trzecia siła, stawiająca pod znakiem zapytania jego szaleństwo. To właśnie poprzez ten aspekt Aaron najbardziej ingeruje w mitologię i zadaje interesujące pytania. Obok solidnie skonstruowanej fabuły i niespiesznej narracji, autor, zupełnie przy okazji, kreuje atrakcyjną wizję obcej kultury, skrytej pod powierzchnią Tytana, największego księżyca Saturna, którą równie intrygująco wizualizuje Simone Bianchi. Artysta ten dysponuje unikalnym stylem, który ze względu na czasochłonność, w tym albumie został mocno uproszczony, ale i tak wiele scen potrafi wpaść w oko, co przy braku efektownej akcji, już jest wyczynem.

“Thanos powstaje” sprawdza się jako suplement do Kinowego Uniwersum Marvela, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się premiery “Avengers: Infinity War”, w której Szalony Tytan odegra znaczącą rolę, jako w pełni autonomiczne dzieło oraz wstęp do wielkiego wydarzenia pt. “Nieskończoność”, które ponownie wywróci świat Marvela do góry nogami. Tak czy inaczej, warto więc sięgnąć po ten album.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz