komiks

Superman: Ostatnie dni Supermana – drogi do Odrodzenia ciąg dalszy [recenzja]

Superman umierał już nie raz i pewnie kiedyś jeszcze mu się zdarzy, tak to z mesjanistycznymi figurami bywa. Tym razem żegnamy jednak wydanie rodem z Nowego DC Comics, które nie przekonało do siebie czytelników, jest to więc raczej radosne machanie chusteczką niż pogrzeb bohatera (nie, żeby nie miał swoich momentów).

Wskutek wszystkiego, co przeżył w ostatnich miesiącach i latach – Clark Kent przegrywa walkę z własnym ciałem zatrutym przez Kryptonit. Nic nie da się zrobić, wyrok jest jeden. Superman postanawia więc wykorzystać ten czas, by pomóc komu zdoła i pożegnać się z najbliższymi. Pozostawić po sobie dziedzictwo. Niestety, pojawia się nowe zagrożenie – obłąkany sobowtór super-bohatera, równie potężny i przekonany o tym, że to on jest prawdziwym.

Ostatnie dni Supermana przywodzą na myśl „All-Star Superman” Granta Morrisona doprawione, niestety, domieszkami Sagi Klonów (na szczęście, odpadają wątpliwości, kto jest kim) i innych historii z sobowtórami. Fabuła przeplata naprawdę dobre, pomnikowe kadry z przeciętnością i wtórnością innych partii opowieści. Środek albumu wygląda jak efektowny zapychacz z dodatkowym szwadronem postaci, natomiast początek i koniec się bronią.

Z jakością rysunków jest podobnie – raz lepiej, raz gorzej, choć finałową walkę raczej będziecie wspominać dobrze, wygląda efektownie i zapewnia ładne, emocjonalne rozładowanie, zarówno dzięki wizualiom, jak i rozwiązaniom fabularnym.

To jednak nie jest najważniejsze. Śmierć Supermana z Nowego DC Comics toruje drogę do powrotu Kal-Ela, którego kochały kolejne pokolenia czytelników. Wraca na dobre, dojrzalszy, bogatszy w doświadczenia i odmieniony, ale wciąż przynosi nadzieję. W końcu „Ostatnie dni Supermana” stanowią część linii wydawniczej „Droga do Odrodzenia”. I tam Tomasi pokazuje już scenopisarskie pazury. Ale o tym kiedy indziej.

Superman: Ostatnie dni Supermana, scen. Peter J. Tomasi, rys. Mikel Janin, Doug Mahnke i inni, Egmont 2017. Ocena: 70%

Kategorie
komiks
Hubert Sosnowski

Miłośnik popkultury pod każdą postacią - literacką, muzyczną, filmową, komiksową, grową, serialową. Publikował w "Science Fiction Fantasy i Horror", "LiteRacjach", "Playboyu" oraz w portalach internetowych - GRY-Online, Kawernie, Szortalu, Onecie. Od 2014 regularnie pisuje do Dzikiej Bandy. Człowiek sympatyczny, acz nękają go napady wyjątkowo czarnego humoru.

Dodaj komentarz