Sine Qua Non
komiks

Sons of Anarchy tom 1 [recenzja]

Komiksowi „Synowie Anarchii” korzystają z formuły „samotnego odcinka” i choć nie dopowiadają znaczących treści do fabuły serialu, są jego ciekawym uzupełnieniem.

Stworzony przez Kurta Suttera „Sons of Anarchy” to jeden z najciekawszych seriali ostatnich lat. Ta bezkompromisowa i klimatyczna produkcja pokazuje wielkiego faka wszystkim przyjętym normom w amerykańskiej telewizji i bez ogródek ukazuje brutalne życie członków klubu motocyklowego zajmujących się nielegalnym handlem bronią i legalnie działających w biznesie porno. Rodzinne i biznesowe dramaty, strzelaniny, zatargi z gangami, odsiadki, krwawe odwety i wystawiana na próbę braterska lojalność to chleb powszedni SAMCRO. Sutter z każdym sezonem z wielką pieczołowitością zagęszcza atmosferę i umiejętnie podtrzymuje napięcie, i mimo, że – zresztą jak każda dłuższa seria – zalicza czasem słabsze momenty, wciąż zyskuje grono widzów. Do nich zaliczają się m.in. Stephen King, Danny Trejo czy Marylin Manson, którzy walczyli nawet o najmniejsze cameo w „SoA”, co nawet im się udało.

Komiks Christophera Goldena, speca od nowelizacji znanych franczyz („Hellboy”, „Buffy”), bardzo wierne przekłada nastrój panujący w serialu i charaktery postaci, ale w żaden sposób nie ma wpływu na jego fabułę. Stanowi bowiem typowy „stand alone”, rozgrywający się gdzieś pomiędzy odcinkami, na uboczu. Tutaj poznajemy wycinek z przeszłości Kozika, jednego z drugoplanowych bohaterów, który stanowił dodatkowe wzmocnienie fizyczne dla Klubu w sezonach od dwa do cztery. Jego córka wpada w kłopoty i prosi o pomoc Synów, a kierowany poczuciem obowiązku i solidarnością ze zmarłym przyjacielem Tig, postanawia pomóc dziewczynie za wszelką cenę. Sprowadza to na Klub odrobinę więcej kłopotów niż się spodziewali, ale Jax i Bobby jak zwykle znajdą wyjście z sytuacji, co nie znaczy, że trup nie ścieli się grubo i gęsto.

Taka formuła komiksowej serii bardzo mi odpowiada. Otrzymujemy chwilę wytchnienia od skomplikowanych, bieżących wydarzeń, zgłębiamy charaktery postaci pobocznych i odkrywamy białe plamy w nieznanej historii SoA, łącznie z epizodami z początków działalności Pierwszej Dziewiątki.  A wszystko w znanej z serialu konwencji, przyozdobionej bardzo poprawnymi grafikami Damiana Couceiro (i niestety zgrzytającym, ułagodzonym słownictwem). Liczę, że w kolejnych tomach poznamy nieco bliżej Happy’ego, chyba największego twardziela SAMCRO, któremu do tej pory w serialu nie poświęcono należytej uwagi, a który zdecydowanie na nią zasługuje. Komiksowi „Synowie Anarchii” jako uzupełnienie serialu świetnie spełniają swoją rolę, a dla jego miłośników jest to pozycja obowiązkowa. Pozostali najpierw niech nadrobią telewizyjny pierwowzór.

Kategorie
komiks

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz