Mucha Comics
komiks

Sex #1: Letnie uniesienia [recenzja]

Co by się stało gdyby w kwiecie wieku Batman odwiesił pelerynę i postanowił wieźć życie zwykłego biznesmana? O tym właśnie jest ten komiks.

Ale nie do końca, bo Batmana tu nie ma, a jego substytutem jest Simon Cooke, miliarder i playboy prowadzący międzynarodową firmę, który nocami staje się samozwańczym mścicielem, Świętym w Pancerzu. Chroni on ulice Saturn City przed takimi złoczyńcami jak Starzec (tutejszy Joker) czy Mroczna Kotka (lokalna Catwoman), która jest zdolną włamywaczką, czującą miętę do protagonisty. Gdy umiera Quinn (taki odpowiednik Alfreda) Cooke przyrzeka skończyć z superbohaterską działalnością i odnaleźć szczęście w zwykłym życiu. Problem w tym, że lata spędzone na bijatykach sprawiają, że niełatwo mu przystosować się do normalności, a spanie w nocy, chodzenie do pracy i spędzanie czasu ze znajomymi to wyzwanie przekraczające jego możliwości.

Tak więc zagubiony Cooke snuje się przez cały komiks po mieście, apartamentach, swoim starym centrum dowodzenia, miejscu pracy, próbuje odnaleźć się w nowej roli, ale wyraźnie tęskni do starych czasów. Jego najbliższy przyjaciel i adwokat w jednym, rozumie w czym rzecz i proponuje mu rozładować sie seksualnie, bo nie może być, by trzydziestokilkuletni facet wciąż był prawiczkiem. I tak przez osiem rozdziałów Joe Casey wrzuca głównego bohatera w różne niedwuznaczne sytuacje, ale jakoś nie może dojść do tego ostatecznego spełnienia. Równolegle scenarzysta prowadzi jeszcze dwa wątki. W jednym starzy wrogowie Świętego próbują odbudować swoje wpływy, a w drugim jego czarnoskóry ex-pomocnik (taki Robin) na własną rękę, z bezpiecznej odległości, stara się pokrzyżować im szyki. Problem w tym, że Casey mnożąc sytuacje w żaden sposób nie próbuje przybliżyć się do fabularnego rozwiązania, a z wyświetlanych scen z życia bohaterów nic tak naprawdę nie wynika. Uczestniczymy w ich codziennych obowiązkach i poznajemy nocny tryb życia, gdzie wkracza tytułowy sex w ilościach hurtowych, który w rękach Caseya nie jest narzędziem do budowania czegokolwiek sensownego. Jest go dużo i to w pełnej krasie, ale jest bezcelowy i służy raczej jako zaspokojenie ciekawości i pokazanie miłośnikom Batmana trochę więcej, niż to co dostają w regularnej serii jego przygód. Na przykład co robi Selina Kyle ze swoją seksualną frustracja gdy samotnie wraca do domu, albo jak bardzo rozwiązłe są towarzyszki Bruce’a Wayne’a, z którymi obraca się na przyjęciach, bądź jak często zniewieściały pomocnik Mrocznego Rycerza ma seks? Tego typu zagadnienia zdają się najbardziej interesować Caseya.

Rysownik Piotr Kowalski operuje przejrzystą, lekką kreską, dobrze radzi sobie z perspektywą, kadrowaniem i dynamiką – widać, że jest doświadczonym i precyzyjnym twórcą. Niestety zdecydowana większość łóżkowych scen jest kompletnie aseksualna i nie wzbudza żadnych emocji poza wzruszeniem ramion. Pozostałe jednak mogą zachwycić bogactwem szczegółów. Specyficznego tonu nadają komiksowi bardzo jaskrawe kolory Brada Simpsona, które w odróżnieniu od mrocznej stylistyki Batmana są mocno popowe. Jedynie w rysunkach dopatrywałbym się więc jakichkolwiek plusów w tym komiksie.

„Sex” nie jest kontrowersyjnym tytułem, nie posiada ani ciekawych pomysłów, ani nawet zalążka fabuły, czy też interesujących postaci. Główny bohater bez przerwy przebywa na spotkaniach biznesowych, walczy z frustracją, jest zmęczony, a wszystko co interesujące dzieje się z dala od niego. Pewnie dlatego bardziej wolimy Batmana i jego emocjonujące przygody niż korporacyjne życie Bruce’a Wayne’a – nawet wzbogacone o seksualne uniesienia.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz