komiks

Sandman: Noce Nieskończone – wędrówka po krainie snów [recenzja]

„Sandman” to dzieło życia Gaimana, zamykające się w ponad dwóch tysiącach stron. Nic co stworzył do tej pory, i co zapewne stworzy w przyszłości nie osiągnie takiej rozpiętości. Po siedmiu latach wytężonej pracy zdawać by się mogło, że wszystkie tematy, wątki i pomysły dotyczące świata Snu są już wyczerpane. Autor udowodnił nam jednak, że tak nie jest, a jego opus magnum wciąż posiada ogromny potencjał, którego efektem są m.in. „Noce Nieskończone”. Album zawiera siedem opowieści zilustrowanych przez siedmiu wybitnych, światowej sławy grafików, opowiadająca o siedmiu członkach rodziny Nieskończonych.

„Śmierć w Wenecji” do rysunków P. Craig Russela to opowieść o starszej siostrze Morfeusza. Historia rozwija się jednocześnie na dwóch płaszczyznach – historycznej i nam współczesnej, a rysownik oddziela je od siebie umiejętnie stylem i kolorystyką. Graficznie jest jednak całkiem średnio, ot typowy rzemieślniczy styl nie wyróżniający się zbytnio od amerykańskiej masówki. Co prawda nie da się odmówić rysownikowi precyzji w operowaniu kreską, ale z drugiej strony chciałoby się ujrzeć to w nieco bardziej skomplikowanej stylizacji. Gaiman z kolei opowiada nam o tęsknocie oraz o przemijaniu, dając do zrozumienia, że wszystkich i wszystko czeka ten sam koniec.

„Jak poznałam smak pożądania” Milo Manary uwodzi czytelnika realistyczną kreską, choć realizm ten jest mocno przesadzony, zarówno w ukazywaniu piękna kobiecego jak i męskiego. Odnosi się wrażenie obcowania w plastikowym świecie lalek Barbie i momentami może to przeszkadzać, jednak całość prezentuje się bardzo dobrze. Gaiman opowiada nam o miłości, przebiegłości i nieodpartej pokusie, a puenta jest po prostu mistrzowska.

„Serce gwiazdy” hiszpańskiego rysownika Miguelanxo Prado to wysmakowana graficznie podróż do najdalszych dziejów świata Nieskończonych. Plastycznie historia różni się od dwóch poprzednich, nie jest już tak cukierkowa i odpychająca, lecz mroczna, tajemnicza, pełna niesamowitych szczegółów i kolorów. Prado pokazał się ze swej najlepszej strony. Gaiman uchylił tu rąbka kilku swoich koncepcji, których, jak nie raz się zarzekał, woli nie zdradzać.

„15 portretów rozpaczy” narysował Barron Storey a układ zaprojektował Dave McKean stąd też tak bardzo wyróżnia się spośród innych i praktycznie wykracza poza granice formy komiksu. Niesamowicie przygnębiający, bolesny i desperacki kolaż przeróżnych obrazów z życia wielu osób uświadamia nam, że rozpacz kryje się praktycznie wszędzie.

Wciąż nie mogę zrozumieć czemu polski odpowiednik Delirium nazwano Maligna. Jest to dość znaczące spłycenie sensu i nie oddaje w pełni charakteru tej Nieskończonej. Niemniej jednak Bill Sienkiewicz w „Do wewnątrz” stosując swą niezawodną technikę kolażu wyłuskuje nam wszystkie przywary tej postaci. Deliryczna, wprowadzająca w obłęd narracja, często trudny do odszyfrowania obraz to esencja Maligny, która, mimo iż znajduje się w samym centrum opowieści, jest trudna do odszukania. Jest to zdecydowanie najtrudniejszy epizod w „Nocach Nieskończonych”, ale satysfakcja jest równie wielka zwarzywszy na to, że Gaiman to mistrz konkluzji.

W „Na półwyspie” mamy elementy typowego science-fiction i powrót do rzemieślniczych rysunków. Zdziwi się ten, kto po Glennie Fabrym spodziewał się stylistyki porównywalnej do tej znajdującej się na okładkach „Kaznodziei”. Nie ma tu wyrafinowanego malarstwa, a jedynie prosta, ascetyczna kreska i aż żal ściska, kiedy wyobrażamy sobie tą historię namalowaną tak jak nas do tej pory Fabry przyzwyczaił. Scenariuszowo jest chyba najsłabiej w całym zbiorze, choć pomysł z wykopywaniem przyszłości jest bardzo oryginalny.

Frank Quitley wsławił się i w Polsce znakomitymi rysunkami do „WE3” i  „New X-men”, i tym razem wypada wręcz porażająco. Bardzo przemyślane, wysmakowane i pełne spokoju plansze wprawiają czytelnika w trans i zadumę. Fabularnie w „Nocach nieskończonych” nie dzieję się zbyt wiele, ale dzięki temu Gaiman doskonale oddał charakter Losu i ciężar odpowiedzialności jaka na nim spoczywa. Ten zamykający całość epizod wzmaga jedynie apetyt na więcej.

„Noce Nieskończone” to pięknie wydany album, dla fanów Sandmana pozycja obowiązkowa, bez której ich kolekcja byłaby niekompletna. Dla tych z kolei co Sandmana nie znają jest to bardzo dobra okazja aby w esencjonalny sposób zapoznać się ze złożonym światem Oneiromancera i rozpocząć wędrówkę po Krainie Snu. Zaznaczam, że będzie to zachwycająca i bardzo satysfakcjonująca podróż.

Scenariusz: Neil Gaiman. Rysunki: P. Craig Russell, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Barron Storey, Dave McKean, Bill Sienkiewicz, Glenn Fabry, Frank Quitely. Egmont 2017
8
Scenariusz: Neil Gaiman. Rysunki: P. Craig Russell, Milo Manara, Miguelanxo Prado, Barron Storey, Dave McKean, Bill Sienkiewicz, Glenn Fabry, Frank Quitely. Egmont 2017
Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz