Mucha Comics
komiks

Saga tom 1 [recenzja] [komiks]

Gdy rodzi się dziecko zmieniają się życiowe priorytety. Jednak gdy potomek pochodzi z zakazanego związku, dopiero wtedy zaczynają się prawdziwe kłopoty.

Pochodzący z Clevland Brian K. Vaughan niewątpliwie posiada talent do pisania bestsellerów. Tworzy niewiele, ale za to z pomysłem, uwagą i wielką dokładnością. Jego dotychczasowe długie serie autorskie, „Ex Machina” i „Y: Ostatni z mężczyzn”, przyniosły mu łącznie trzy nagrody Eisnera i wiele innych nominacji (w tym do Hugo), a także uplasowały go w absolutnej czołówce najbardziej pożądanych komiksowych scenarzystów. Nawet tworząc na zlecenie Marvela czy DC, jeśli da mu się większą swobodę, potrafi trzeciorzędną serię bądź postać („Runaways”, „Doctor Strange”) zamienić w rozpoznawalną i lubianą markę. Sukcesy odnosi też jako producent telewizyjny współtworząc takie seriale jak „Zagubieni” czy „Pod kopułą”. Z kolei jego najnowsza, rozpoczęta w 2012 r., komiksowa seria „Saga” traktowana jest za opus magnum tego twórcy. Do tej pory dzięki niej zdobył aż pięć statuetek Eisnera, sześć Harveya i jedną Hugo, a jej popularność dorównuje tej generowanej przez „Żywe Trupy” i niezmiennie od dwóch lat plasuje się na szczytach rankingów zarówno w prasie, jak i Internecie. To, że trafia w końcu na polski rynek można uznać za najważniejsze tegoroczne wydarzenie w komiksowej branży.

Akcja „Sagi” rozpoczyna się jak u Hitchcocka, a dalej napięcie już tylko rośnie. Szybki, udekorowany soczystymi wulgaryzmami poród w improwizowanej kryjówce zostaje brutalnie przerwany przez oddziały poszukiwawcze dwóch zwaśnionych armii. Alana i Marko, których połączyła miłość są bowiem dezerterami, ale jakby tego było mało, są też przedstawicielami dwóch, odmiennych ras, od wieków toczących krwawe bitwy. Nieudane, brutalne przejęcie sprawia, że małżeństwo staje się najbardziej poszukiwanymi zbiegami w galaktyce. Rządowi przedstawiciele obu stron konfliktu – skrzydlaci i zaawansowani technicznie mieszkańcy planety Brzeg oraz rogaci, władający magią obywatele księżyca zwanego Wieńcem – próbują zatuszować ich zakazany związek oraz jego efekt w postaci nowo narodzonej Hazel przed opinią publiczną. W pościg za nimi wyrusza m.in. Książę Robot IV, którego ród zamiast głów posiada monitory stylizowane na iMac G3, a także łowcy głów – przemierzający przestrzeń kosmiczną za pomocą specyficznego helikoptera Will i jego towarzysz Kłamiący Kot, który bezbłędnie wyczuwa fałsz oraz Skradacz, której aparycja zmyliła niejednego kosmicznego cwaniaka. Z czasem dołączają do nich kolejne, niezwykłe osobowości.

Historia w „Sadze” przedstawiona jest z perspektywy kilku postaci, dzięki którym mamy pełny przekrój przez bogactwo i zróżnicowanie stworzonych światów. Losy rodziców Hazel i ich ucieczka od okropieństw bezsensownej wojny to dla Vaughana doskonały pretekst aby dać upust wyobraźni i pożonglować gatunkowymi schematami. Czego tutaj nie ma! Walki na lasery i zaklęcia, wygadane duchy, drewniane, samowystarczalne rakiety, dziesiątki wizualnie zdumiewających gatunków istot, elementy surrealizmu, kupa czarnego humoru, erotyki, wulgaryzmów, krwawych pojedynków i przede wszystkim kosmicznego survivalu wynikającego z rodzicielskiej miłości. Poprzez przygodową opowieść drogi, gdzie kryminał, fantasy, groteska i science fiction egzystują na równych zasadach, autor opowiada niezwykle wciągającą historię o rodzicach gotowych podjąć wszelkie ryzyko aby zapewnić przetrwanie swojemu potomkowi. Gdzieś na drugim tle, jakby mimochodem, zabiera też głos w dyskusji o pedofilii, rasowej dyskryminacji, uprzedzeniach, pornografii i wojennej propagandzie, dając do zrozumienia, że bez względu na miejsce i czas, problemy te zawsze będą obecne.

„Saga” wymyka się jakimkolwiek próbom klasyfikacji. Porównywanie jej do „Gwiezdnych Wojen” zmiksowanych z „Władcą Pierścieni” w żaden sposób nie oddaje unikalności i oryginalności tej serii. Trzeba by dodać tu jeszcze sarkastyczny, a czasem rubaszny humor z „Futuramy”, pogoń za ideami i szczyptę dramatu z „Człowieka z wysokiego zamku”  czy klasyczną tragedię miłosną w stylu „Romea i Julii”, a to i tak wciąż byłoby za mało. Seria swą siłę zawdzięcza przede wszystkim solidnie zarysowanym, żywym postaciom, bardzo dobrze nakreślonym wątkom obyczajowym i komediowo-dramatycznym oraz wspaniałym ilustracjom Fiony Staples, które podążają za uczuciami i wrażeniami jakie generuje opowieść. Historia Vaughana od początku do końca wzbudza emocje i na każdym kroku zaskakuje zupełnie nieprzewidywalnymi zwrotami akcji, co zapewnia jej pierwsze miejsce na liście najlepszych komiksów Nowej Przygody. Nic przed i po „Sadze” nie było i nie będzie tak urokliwe, mądre i jednocześnie zabawne.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz