Kultura Gniewu
komiks

Rycerze świętego Wita [recenzja]

Czasem, gdy utalentowany twórca sięga po wyjątkowo osobisty temat, dzieje się coś niesamowitego, wyjątkowego, jedynego w swoim rodzaju, coś, co sprawia, że powstaje dzieło genialne. To znaczy takie, które mógł stworzyć tylko ten konkretny artysta i w którym, mimo osobistego tonu, jak w zwierciadle przeglądają się losy wielu innych ludzi. Właśnie takim dziełem, a właściwie arcydziełem, są „Rycerze świętego Wita”, komiks stworzony przez Davida B.

Najkrócej mówiąc jest to autobiograficzna opowieść o tym, jak autor (wraz z całą swoją rodziną) przez wiele lat radził sobie z epilepsją starszego brata, jak dojrzewał, szukał własnej tożsamości, budował mechanizmy obronne, by zachować zdrowie psychiczne, a także mozolnie kształtował swój artystyczny styl. David B. nie pomija trudnych chwil i nie pudruje bólu. Używając bogatej symboliki rozrysowanej na kapitalnych, czarnobiałych planszach, ekshibicjonistycznie obnaża sedno swojego życiowego doświadczenia – coś, co w różnym stopniu dotyka nas wszystkich – poczucie zagubienia, brak oparcia w świecie, który nie daje odpowiedzi na najważniejsze pytania i wreszcie okrutną prawdę, że siłę do zmagania się z przeciwnościami życia musimy znaleźć wewnątrz siebie. I robi w to w zachwycający, dogłębnie poruszający sposób. Lektura takich dzieł jak „Rycerze świętego Wita” sprawia, że czujemy, że nasze prywatne problemy nigdy nie są odosobnione i zaczynamy wierzyć, że przezwyciężając je mamy szansę stać się lepszymi ludźmi.

Kategorie
komiks

Dodaj komentarz