komiks

Piotruś Pan [recenzja] [komiks] [dla dorosłych]

Regis Loisel stworzył niezwykle mroczny, brudny i brutalny prequel do powieści J.M. Barrie’go. Opowieść o dzieciach, absolutnie nieprzeznaczoną dla dzieci.

„Piotruś Pan i Wendy” jest jedną z najsłynniejszych powieści dziecięcych, która doczekała się licznych adaptacji oraz dziesiątek nieautoryzowanych sequeli, sidequeli i prequeli. Z ciekawszych produkcji warto wspomnieć „Hooka” z Robinem Williamsem”, „Piotrusia Pana w czerwieni” Geraldine McCaughrean, „Zagubione dziewczęta” Alana Moore’a, serię o „Chłopcach” Kuby Ćwieka oraz oczywiście tę najsławniejszą, czyli „Piotrusia Pana” w wersji Walta Disney’a. Większość z nich, podobnie jak pierwowzór, emanuje swego rodzaju optymizmem i humorem, inne dodają nieco mroku i odrobiny seksu, bądź przetwarzają na współczesną modłę, ale tylko „Piotruś Pan” Loisela całkowicie wyzbywa się umowności na rzecz bestialskiego realizmu.

XIX-wieczny Londyn, w którym przyszło żyć Piotrusiowi, chłopcu, którego ojciec ulotnił się jeszcze przed jego narodzinami, a matka za butelkę brandy sprzedaje własne ciało, to siedlisko szczurów, dzikich kundli, wulgarnych prostytutek, morderców, wszelkiego rodzaju zboczeńców i wynaturzeń. Pomimo ponurej atmosfery i nieprzychylnego losu, bohater wykazuje się niezwykłą wyobraźnią i optymizmem, którymi zaraża dzieci z pobliskiego sierocińca, serwując im wyidealizowane opowieści o kochających mamach i pięknych miejscach. Właśnie ta niepohamowana fantazja sprawi, że trafi do Nibylandii, miejsca poza czasem i znaną rzeczywistością, pełnego kuszących syren, dzielnych Indian, chciwych piratów, faunów, centaurów, trolli i innych przeróżnych stworów wykształconych przez wyobraźnię. W odróżnieniu jednak od klasycznej powieści i jej klonów, wszystko będzie tu inne: śmierć jak najbardziej możliwa, Dzwoneczek niezwykle zawistna i pamiętliwa, a Kapitan Hak naprawdę bezwzględny i nieludzki. Losiel w swoim dziele, które tworzył blisko czternaście lat, wywraca wszystko do góry nogami. Z premedytacją rujnuje dziecięcą niewinność i konsekwentnie demontuje jej symbol, jakim jest Piotruś. W okrutną opowieść o dzieciach, o wyraźnym dickensowskim posmaku, wplata dodatkowo losy Kuby Rozpruwacza i freudowskie teorie psychologiczne, jak chociażby relacja z matką alkoholiczką czy wątek tożsamości ojca. Wszystko to sprawia, że interpretacja losów tego bohatera w wykonaniu Loisela jest mroczną, pozbawioną nadziei i przepełnioną znaczeniami baśnią wyłącznie dla dorosłych.piotruś_pan_plansze

Piekielnie ponury scenariusz autor dopełnia specyficznymi, lekko karykaturalnymi rysunkami, którymi jeszcze bardziej obrazuje depresyjne środowisko. Z wielką pieczołowitością i dbałością o szczegóły kreśli złowieszcze lokalizacje Londynu i Nibylandii oraz złowrogie fizjonomie ich mieszkańców. Na tę podróż u boku Piotrusia Pana trzeba odpowiednio przygotować się psychicznie ale zapewniam, że warto, a dwie nagrody publiczności na festiwalu w Angouleme to nie w kij dmuchał.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz