Kultura Gniewu
komiks

Niesłychane losy Ivana Kotowicza [recenzja]

Weird Fiction to bardzo specyficzny gatunek, który łączy w sobie elementy fantastyki, grozy, mitów i nauki. Najważniejszym przedstawicielem tego nurtu w Polsce jest chyba tylko i wyłącznie Stefan Grabiński, ale po piętach depczą mu już polscy komiksiarze, którzy zdecydowanie czują bluesa. A mowa tu m.in. o autorach „Niesłychanych losów Ivana Kotowicza”.

Oczywiście na rodzimym literackim podwórku nie brakuje twórców próbujących mierzyć się z Weird Fiction (np. nieźli Dawid Kain i Kazimierz Kyrcz), ale w przeważającej mierze ich utwory nie wybijają się ponad pewną średnią. W komiksie z kolei niedawno pazury pokazał ponownie Janusz Pawlak („Toshiro”), a wcześniej twórcy „Pierwszej Brygady”, a na ich tle dzieło Kusiny (scenariusz) i Ambrzykowskiego (rysunki) jawi się całkiem przyzwoicie. Z ich współpracy wyszedł komiks bardzo mocno przynależący do literackich tradycji gatunku, będący połączeniem historii alternatywnej z lovecraftowskim horrorem, fantastyką naukową spod znaku H.G. Wellsa i nutą mistycyzmu. Nawet fakt, że część bohaterów z niejasnych powodów jest zezwierzęconych niejako wpisuje się w konwencję tej dziwności.

Ivan Kotowicz, który w prologu jest już dorosłym bojownikiem o równość i wolność, spisuje swoje niezwykłe dzieje. Opowieść rozpoczyna się w małej, odciętej od świata i wielkich historycznych wydarzeń początku XX w., radzieckiej wsi, w której dorasta bohater. Nękany koszmarnymi wizjami, na wezwanie dawnych towarzyszy ojca, wyrusza wraz z nim w podróż, której celem jest tajemniczy kompleks naukowy. Tak oto młody Kotowicz staje się świadkiem istnienia przedziwnych potworów, niebezpiecznych eksperymentów, szeroko zakrojonych spisków, zjawisk i fanatyków, a w sobie odkrywa pokłady dorosłości i niezwykłych umiejętności. A wszystko to toczy się wokół zdarzenia z 30 marca z 1908 r. i na tle przemian społeczno-politycznych w Rosji.

„Niezwykłe losy…” to typowa, ale też nieźle skrojona, opowieść o dorastaniu, wewnętrznej przemianie i odkrywaniu zarówno siebie jak i świata, rozgrywająca się w barwnej scenerii. Debiutant Kusina tworzy ją z dobrze ogranych elementów, wedle sprawdzonego przepisu, ale potrafi też tchnąć w całość osobliwego ducha. W pierwszym tomie pozostawia wiele niewyjaśnionych tropów i zagadek, a tym samym podsyca apetyt na dalszy ciąg. Z kolei debiutant Ambrzykowski choć dysponuje już całkiem wyrobioną kreską o lekkiej mignolowskiej naleciałości, to jeszcze sporo przed nim pracy (zwłaszcza przy sekwencjach walk), ale mimo to wiele scen i kadrów potrafi zatrzymać na dłużej (szczególnie te z udziałem Antona Swinojewa i rozgrywające się w osobliwej fabryce). Zdecydowanie jest to artysta, którego karierę warto obserwować.

Tak więc „Niesłychane losy…” to bardzo przyzwoity komiks z ogromnym potencjałem, będący świetnym reprezentantem polskiego weird fiction. Czekam na kontynuację.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz