komiks

Monstress – dziewczyna i potwór, macki i koty [recenzja]

„Monstress” odniósł w USA duży sukces, komiks pokochały nastolatki i to chyba wyraźna wskazówka, czym oprócz superbohaterskich opowieści i mang można dziś kupić popkulturową rzeszę fanów.

Zacznijmy jednak od H.P.Lovecrafta, którego mitologia Wielkich Przedwiecznych jest dla „Monstress” istotnym elementem. I zastanówmy się nad jednym – czy z twórczości pisarza z Providence pamiętamy jakieś kobiety? No przykro mi, ale kobieta u Lovecrafta może wystąpić jedynie w trzecioplanowej roli, a najpewniej jako bezimienna ofiara. Zaś same teksty to przede wszystkim opowieści o pogrążających się w szaleństwie mężczyznach. I być może dlatego ożenienie mitologii lovecraftowskiej z pierwszoplanowymi, kobiecymi rolami w „Monstress” przynosi tak ożywczy efekt.

Szaleństwo (i skrywane obsesje, nie zapominajmy o nich) mężczyzn zostaje tu zastąpione niezwykłym, mentalno-fizycznym związkiem młodej, siedemnastoletniej bohaterki ze starożytną, potężną  istotą, co niechybnie sprawi, że świat przedstawiony zatrzęsie się tu w posadach. To jednocześnie rewers opisywanych przez Lovecrafta męskich fantasmagorii, związek na innym poziomie, gdzie znaczenie ma i odmienna, anatomiczna budowa bohaterki (a nawet pewne w niej braki), inna wrażliwość i zupełnie różna w charakterze opowieść. Bardziej chodzi tu bowiem o emocjonalne dojrzewanie, niż męskie fantazmaty. Choć przecież, obydwa te aspekty nie mogą się obejść bez równie istotnych dla fabuł tych dzieł, tak w sensie fizycznym jak i symbolicznym – macek.

No dobrze – a co z fabułą komiksu? Paradoksalnie, stanowi ona jako całość nieco słabsze ogniwo od jej poszczególnych elementów. Bo w zasadzie, oprócz związku  Maiki Halfwoolf z potworną istotą, nie mamy tu do czynienia z czymkolwiek, co mogłoby nas jakoś mocniej zaskoczyć. Ot świat fantasy, ot dwie poróżnione ze sobą rasy, do tego wiele tajemnic z przeszłości, czyli wiadomo, że będzie się działo. Wrzuceni jesteśmy w ów świat siłą rozpędu, z początku nie za dobrze orientując się co do skali i przyczyn konfliktów nim rządzących, dopiero począwszy od drugiego zeszytu, zostajemy przez twórczynie komiksu obdarowywani łopatologicznymi, choć ubranymi w przyjemną formę wyjaśnieniami. Ano tak, siła „Monstress” tkwi  w poszczególnych elementach składowych, które po prostu pozytywnie nastrajają czytelnika.

Często jest to gra oparta na kontrastach. Dużo w „Monstress” charakterystycznej dla mangi kreski (i trochę narracji), patrzą na nas maluchy o dużych oczach i szwendają się urocze z wyglądu, acz dziarskie z zachowania koty,  potrafiąc  (wraz z główną bohaterką)  solidnie przekląć – „fuck” śmiga tu dosyć regularnie. Niby mamy fabułę charakterystyczną dla fantasy, ale osadzoną w scenerii steampunku i stylu art-deco, co od razu wyróżnia „Monstress” na tle innych tego rodzaju opowieści. No i zapewne dlatego, że za powstaniem komiksu stoją dwie panie (Marjorie Liu i Sana Takeda), jest on można rzec wybitnie kobiecy, przesiąknięty żeńską wrażliwością, ale wcale nie w stereotypowym tych słów znaczeniu i obrazie. Literatura kobieca, a co za tym idzie i komiks, w dzisiejszych czasach wcale nie oznacza jedynie fabuł i schematów rodem z Katarzyny Grocholi, czy „Domu nad rozlewiskiem”. Nie kojarzmy jej z obyczajowymi romansidłami, bo się jedynie ośmieszymy.  Czyli co – „Monstress”, to taki Lovecraft dla pań? Wychodzi na to, że w dużym stopniu tak. Szaleństw i obsesji doświadczają przecież obie płcie.

Monstress vol.1.  Scenariusz: Marjorie Liu. Rysunki: Sana Takeda. Image Comics 2016. Ocena: 70%

Kategorie
komiks
Tomasz Miecznikowski

Filmoznawca z wykształcenia. Nałogowy pochłaniacz seriali. Kocha twórczość Stephena Kinga i wielbi geniusz Alana Moore’a. Pisał artykuły do „Nowej Fantastyki”, jego teksty i recenzje ukazują się na portalach fantastyka.pl i naekranie.pl. Wyróżniony przez użytkowników fantastyka.pl za najlepszy tekst publicystyczny 2013 roku. W 2014 roku dołączył do zespołu Dzikiej Bandy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
Instagram
  • Lektura jeszcze przed nami, ale jak ślicznie to wygląda. A i sama fabuła zapowiada się pysznie. Koniecznie sprawdźcie.

#komiks #czytam #czytambolubie #comics #comicbook #instacomics #instaread #comicstagram #comicsaddict #fanboy #ilovereading #comicnerd #design #favele #Mandioca
  • Grudzień to miesiąc sprawiania sobie i innym małych przyjemności. "Armstrong"  jest właśnie jedną z nich. Cudna książeczka dla małych i dużych.

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagrampl #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #dladzieci #kosmos #wydawnictwoWilga
  • Niech Was nie zawiedzie ta słodycz. To prawdziwy, soczysty thriller. Tak, chodzi o książkę. 😊

#książka #czytam #czytambolubie #bookporn #booklover #instabook #instaread #bookstagram #bookaddict #bookworm #reading #bibliophile #bookcommunity #booknerd #bookstagrampl #zaczytanegiry