Taurus Media
komiks

Locke & Key #1: Witamy w Lovecraft [recenzja] [komiks] [thriller]

„Locke & Key” sprawnie balansuje na granicy obyczajowego dramatu, thrillera i paranormalnego horroru.

Joe Hill to świetny przykład, że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Syn Stephena Kinga wydał do tej pory trzy powieści i każda z nich okazała się bestsellerem, była nominowana do prestiżowych nagród, a także doczeka się kinowej adaptacji. Już teraz wróży mu się literacką karierę porównywalną do Króla Horroru, jednakże można odnieść wrażenie, że medium w którym czuje się najlepiej jest komiks. „Pudełko w kształcie serca” oraz „Rogi” waliły czytelnika prosto między oczy i ani na chwilę nie spuszczały z tonu, a już najnowsza powieść, „NOS4A2”, chwilami grzęzła w mieliznach i zaliczyła kilka technicznych potknięć. Natomiast pisana przez pięć lat seria „Locke & Key”, zamknięta w sześciu tomach, to wzór doskonałego budowania napięcia, podrzucania tropów, splatania wątków oraz kopalnia oryginalnych pomysłów.

„Witamy w Lovecraft” jest swoistym wstępem do całej opowieści, krozpoczynającej się rodzinną tragedią. W wyniku gwałtownej śmierci Rendella Locke’a, jego żona oraz trójka dzieci przenoszą się do wiktoriańskiej posiadłości znajdującej się w tytułowej miejscowości. Stary, monumentalny dworek skrywa liczne tajemnice związane z przeszłością nieżyjącej głowy rodziny i ujawnia nadprzyrodzone cechy – poukrywane klucze w połączeniu z odpowiednimi drzwiami otwierają portale o przeróżnych właściwościach. Podczas gdy każdy z bohaterów rozprawia się z traumą na własny sposób, w ruch zostają wprawione wydarzenia, które odcisną na nich kolejne piętna. Hill umiejętnie rozstawia piony na szachownicy, doskonale rozgrywając sekretami oraz skrupulatnie i konsekwentnie konstruując postacie. Uchyla jedynie rąbka tajemnicy nadzwyczajnych kluczy i sprawnie balansuje na granicy obyczajowego dramatu, thrillera i paranormalnego horroru.

 

Całość pięknie uzupełniają nieco groteskowe rysunki Grabriela Rodrigueza, które znacząco podsycają poczucie zagrożenia i atmosferę niepokoju. „Witamy w Lovecraft” to wzorcowy album dozujący napięcie i niedopowiedzenia, na koniec pozostawiający uczucie niedosytu i niezaspokojoną ciekawość, co tylko zachęca do sięgnięcia po kontynuację. „Locke & Key” dwukrotnie nagrodzona British Fantasy Award i Eisnerem, to obok „Sagi” Vaughana, jedna z najciekawszych komiksowych serii debiutująca w tym roku.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Komentarz
  • Locke & Key | Mask & Mirror
    15 września 2017 at 01:32
    Skomentuj

    […] będę tu pisał recenzji, bo inni (i jeszcze inni) zrobili to za mnie […]

  • Dodaj komentarz