Egmont
komiks

Liga Sprawiedliwości #3: Tron Atlantydy [recenzja]

Aquaman to superbohater, który wycierpiał chyba najwięcej poniżeń ze strony czytelników i fanów. Postać, która potrafi rozmawiać z rybami i kontrolować wodę wielokrotnie padała ofiarą niewybrednych żartów i parodii (śmiano się z niego m.in. w „Teorii Wielkiego Podrywu” czy „Różowych latach 70.”), przez co przez lata osuwana była w cień i marginalizowana na łamach komiksów. Po restarcie uniwersum w ramach Nowego DC Comics, Geoff Johns za punkt honoru postawił sobie przywrócenie Króla Atlantydy do łask i uczynienie z niego bohatera lubianego, sensownego i wartościowego.

Jako narzędzia w tym przypadku użył Ligi Sprawiedliwości, która w trzecim tomie wspólnych przygód musi stawić czoła inwazji ze strony Atlantów. Tym sposobem zdetronizowany Aquaman staje się centralną i kluczową postacią, która rozdarta pomiędzy oboma światami musi walczyć przede wszystkim o zachowanie równowagi i pokoju. A nie będzie mu łatwo, bo nawet jego towarzysze z Ligii nie chcą  go słuchać i zamiast rozmawiać, pertraktować i negocjować musi wymieniać ciosy na pięści.

Choć Arthur okazuje się być rozsądnym i sympatycznym facetem (pozostałych superbohaterów zdegradowano do roli ignorantów), a jego rola w wydarzeniach bardzo ważna, to mimo wszystko odchodząc w stronę zachodzącego słońca wciąż pozostaje Aquamanem – gościem, który gada z rybami i którego tak naprawdę wszyscy mają w nosie. Johns wyłuszczył jego tragizm, świetnie pokazał jak bardzo wyalienowany jest ten bohater, jak bardzo nikt go nie rozumie, i że w gruncie rzeczy porządny z niego chłop. Z wad uczynił zalety i to się bardzo chwali. Niemniej sama fabuła to kalka poprzednich przygód Ligii. Na horyzoncie pojawia się zagrożenie, herosi stawiają mu czoła, biją się, rzucają przy tym klasycznymi sucharami, a gdy sytuacja wydaje się być tragiczna, jak zwykle odnoszą spektakularne zwycięstwo. Nie ma tutaj miejsca na jakiekolwiek tajemnice czy zaskoczenia, ot przygoda wykreślona wprost z szablonu.

Seria „Liga Sprawiedliwości”, co już udowodniła poprzednimi tomami, nastawiona jest przede wszystkim na niezobowiązującą rozrywkę pełną spektakularnych zwrotów akcji, pojedynków i szablonowych przeciwników. Świetnie zatem nadaje się do lektury na czas wakacyjnego rozleniwienia i obniżonych oczekiwań.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz