Kurc / Egmont / Niebieska Studnia
komiks

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #8

Dzisiejsze wydanie sponsorują Jason Aaron i rycerze Jedi (w ilościach podwójnych), Człowiek Nietoperz, Człowiek Chuck Palahniuk i piękna Druuna.

Kurc

Druuna #1: Morbus Gravis. Delta. Scenariusz i rysunki: Paolo Eleuteri Serpieri. Kurc 2016

Seria o ponętnej Druunie to klasyk europejskiego komiksu erotycznego, a przy okazji całkiem sprawnie napisana i mocno intrygująca opowieść postapokaliptyczna. Serpieri jest znakomitym artystą, co już udowodnił w swoich wczesnych pracach o dzikim zachodzie: hipnotyzuje dbałością o detale, wprawną kreską i świetnym, charakterystycznym stylem. W jego wykonaniu zarówno kobiety jak i mężczyźni potrafią przykuć wzrok (zupełnie inaczej niż u Manary), a bijący od nich erotyzm, subtelnie podkreślony przez odpowiednią kompozycję kadru, zniewala.

Jeśli chodzi o pisanie fabuł i narrację Serpieri mistrzem nie jest, ale rozwleczone wątki, sztywne dialogi i fabularne mielizny nadrabia interesującymi pomysłami na świat przedstawiony. A i kilka zaskakujących wolt znajdzie w swoim repertuarze. Przede wszystkim “Druuna” nie jest kolejnym erotykiem, w którym intryga pełni rolę trzeciorzędną i pretekstową. Serpieri wykreował ponury i niebezpieczny świat, w którym seks jest walutą mogącą zapewnić nieco dłuższe życie. Zagrożeń jest ogrom, a i nie wiadomo które z nich są gorsze: czy trawiąca resztki ludzkości zaraza zmieniająca ludzi w krwiożercze i rozochocone mutanty, czy represyjny, totalitarny i bezwzględny do granic możliwości system. Główna bohaterka nieźle się przystosowała do tych realiów i potrafi wykorzystać swoje najmocniejsze atuty. A te bardzo jej się przydadzą w misji jakiej przyjdzie się jej podjąć.

“Druuna” to elektryzująca seria, spodoba się nie tylko miłośnikom postapokalipsy i erotyki ale i entuzjastom unikalnych ilustracji. Do tego to edytorska perełka, która uświetni każdą kolekcję.

ocena-80

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

batmangotykBatman: Gotyk. Scenariusz: Grant Morrison. Rysunki: Klaus Janson. Egmont 2016

Pod koniec lat 80. wystartował miesięcznik “Legendy Mrocznego Rycerza”, na łamach którego przez lata ukazywały się jedne z najlepszych opowieści o Batmanie. Twórcy z oryginalnymi pomysłami i podejściem do materii komiksu nie mieli tutaj żadnych ograniczeń, nie musieli się trzymać sztywnego status quo, ani wpasowywać w dalekosiężne pomysły innych scenarzystów. “Gotyk” to jedno z takich właśnie nieskrępowanych dzieł.

Grant Morrison, który rok wcześniej z Davem McKeanem wydał “Azyl Arkham”, po raz wtóry zaserwował Batmanowi mroczną i nieoczywistą przygodę, co prawda nie tak surrealistyczną, ale doskonale wpisującą się w podejmowaną wówczas tematykę grozy. Autor stworzył świetnego antagonistę, zakotwiczył fabułę kilka wieków wstecz w austriackim miasteczku trawionym przez zarazę, dorzucił do tego gangsterskie porachunki, diabła, nowe spojrzenie na dzieciństwo Bruce’a Wayne’a i liczne odniesienia do prozy Szekspira, Poego czy Orwella. Sporo tu części składowych, ale mieszanka jaka z nich wychodzi jest pierwszorzędna, smakowita i klimatyczna. Dobre wrażenie robią też kanciaste, nieociosane rysunki Klausa Jansona (etatowego inkera Franka Millera) podsycające gotycką atmosferę.

“Gotyk” wpisuje się w kanon najlepszych opowieści o Batmanie i choć nie jest to dzieło na miarę “Azylu Arkham”, “Zabójczego żartu” czy “Roku pierwszego”, stanowi doskonały przykład jak powinno się opowiadać historie o tym bohaterze. Fantastyczny album, który jeszcze bardziej zyskuje na tle miałkich bat-tytułów z Nowego DC Comics.

ocena-80

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

thor2Thor Gromowładny #2: Boża bomba. Scenariusz: Jason Aaron. Rysunki: Esad Ribic. Egmont 2016

W “Bogobójcy” Jason Aaron zafundował piekielnie dobry kosmiczny thriller z wątkiem detektywistycznym, który w “Bożej bombie” wszedł w fazę kulminacyjną i przekształcił się w typową superbohaterską sieczkę. Mimo to “Thor Gromowładny” i tak wyróżnia się na tle pozostałej oferty z MarvelNOW!

Bo o ile łomotanina i jej finał to przewidywalny standard, o tyle cała jej otoczka ma solidne fundamenty i została świetnie zaaranżowana. Wszystko co doprowadza do tej chwili ma sens i jest w miarę logicznie umotywowane. Gorr, czyli zupełnie nowy przeciwnik w panteonie Marvela, to intrygująca postać i godny sparingpartner dla całej trójki Thorów z trzech linii czasowych. A i ci zostali ciekawie przedstawieni na zasadzie kontrapunktów: jako zuchwały gówniarz, rozważny mocarz w średnim wieku i zgorzkniały, uparty starzec. Aaron zadaje jeszcze kilka ważnych pytań o sens istnienia bogów i po mistrzowsku ogrywa motyw zmartwychwstań bohaterów. Tak więc drugi tom “Gromowładnego” to całkiem solidna lektura, dużo słabsza od poprzedniego, ale wciąż warta uwagi. Tym bardziej, że rysunki Esada Ribica ciągle robią wrażenie, nadają całości pewnej nuty poetyckości i mitologicznego wymiaru, a wiele scen potrafi pozostać w pamięci na dłużej.

ocena-70

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

swk66mStar Wars Komiks #6/2016: Rebelianckie Więzienie. Scenariusz: Kieron Gillen, Jason Aaron. Rysunki: Angel Unzueta, Mike Mayhew, Leinil Yu. Egmont 2016

Kolejny album z serii “Star Wars” Jasona Aarona to kolejna bardzo przyjemna lektura. Jako przystawkę otrzymujemy specjalny rozdział autorstwa Kierona Gillena, poświęcony rebelianckim szpiegom działającym w niedalekim otoczeniu Imperatora – szybka akcja z dreszczykiem, przewidywalna, ale fajna. Tuż przed daniem głównym, w formie deseru, dostajemy kolejny rozdział z zapisków Bena Kenobiego, bardzo ładnie, realistycznie rysowany przez Mike’a Mayhewa – sympatyczna opowiastka rzucająca nieco światła na kwestię nie szkolenia przez Obi-Wana młodego Skywalkera.

Główna opowieść to tytułowe “Rebelianckie więzienie”, które bardzo mocno skupia się na księżniczce Lei, i jest to jedna z lepszych fabuł komiksowego nowego kanonu. Może i nie jest ona wyszukana – ot ściśle tajne więzienie Rebelii zostaje przejęte przez nieznanego wroga – ale duży plus dla Aarona za zbudowanie ciekawych relacji między bohaterkami (Leia, Saina i Aphra), stworzenie świetnej atmosfery nawiązującej do “W stronę słońca” Danny’ego Boyle’a i ukazanie kolejnych szarości w szeregach rebeliantów. Bardzo dobra i odświeżająca historyjka, choć już nie tak do końca dobrze narysowana. Leinil Yu był świetnie zapowiadającym się artystą, jego “Silent Dragon”, “Superman: Birthright” i “Ultimate Wolverine vs Hulk” syciły oczy, ale w jego ostatnich pracach widać, że korpomachina i napięte terminy mu nie służą. W jego obecnych pracach jest dużo uproszczeń, niestaranności, pośpiechu i przypadkowo stawianych kresek. Wciąż da się wyłapać kilka świetnych kadrów, ale Yu jest już cieniem dawnego siebie. Szkoda. Niemniej “Rebelianckie więzienie” warto przeczytać i pooglądać. Rzecz nie tylko dla zagorzałych fanów SW.

ocena-70

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

fclub2Fight Club 2. Scenariusz: Chuck Palahniuk. Rysunki: Cameron Stewart. Niebieska Studnia 2016

Półtora roku temu pisząc recenzję pierwszego zeszytu “Fight Club 2” zastanawiałem się czy będziemy mieli do czynienia z kolejną błyskotliwą satyrą, tym razem na terroryzm i związki małżeńskie, czy tylko z pisaną na siłę kontynuacją bez większych spostrzeżeń. Po lekturze całości okazuje się, że Palahniuk stanął gdzieś pomiędzy, ze wskazaniem na tę drugą opcję.

Kontynuacja literackiego hitu lat 90. ma swoje mocne i słabe strony. Do tych pierwszych należą przede wszystkim ilustracje Camerona Stewarta. Jego rysunki są wycyzelowane, kreska czysta, pozbawiona rozedrgań, zbędnych linii, a styl quasi realistyczny, popadający w kreskówkową umowność. Wszystko to celowo kontrastuje z gęstym, neo-noirowym klimatem filmu Finchera i oniryczną, gorzką powieścią Palahniuka, nadając komiksowi zupełnie nową, samodzielną jakość, i jakby kompletnie odcinając się od poprzednich dzieł.

Niektóre fabularne patenty są ciekawe i intrygujące, ale tak po prawdzie giną niezauważone pośród chaosu narracyjnego, ciągłego przeskakiwania między scenami i ogólnego niezdecydowania autora co do tego, jaką ostatecznie wybrać ścieżkę. Ni to satyra, ni komedia, ni dramat, ni thriller. A pomysł z wpleceniem w fabułę samego Palahniuka uważam za totalnie przestrzelony i niepotrzebnie gmatwający i tak wątłą intrygę – ten eksperyment niestety autorowi się nie udał i sprawił, że “Fight Club 2” prędzej zaliczymy do kategorii sequela-parodii niż pełnowartościowej kontynuacji.

ocena-55

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

sw_opowiesci_jediStar Wars Legendy: Opowieści Jedi – Dawni Rycerze. Scenariusz: Tom Veitch. Rysunki: Christian Gossett, Janine Johnson, David Roach. Egmont 2016

Seria “Star Wars Legendy”, której celem jest przybliżenie najlepszych opowieści ze starego kanonu, coraz bardziej uzmysławia, że reset i tworzenie nowego kanonu od podstaw były dobrymi pomysłami. Ostatnie pięć tomów tej kolekcji (łącznie z bieżącym) były, najprościej mówiąc, po prostu słabe. Owszem, nie można im odmówić pewnego wpływu na rozrost uniwersum i niekiedy ciekawych pomysłów wyjściowych, ale z wykonaniem bywały duże problemy.

“Opowieści Jedi – Dawni Rycerze” rozgrywa się cztery tysiące lat przed wydarzeniami z “Nowej Nadziei”, w czasach kiedy technologie podróży międzygwiezdnych wciąż się rozwijały, galaktyką rządziła stara Republika, a Jedi mieli już ugruntowaną pozycję walecznych mnichów, dyplomatów i rozjemców. Dostajemy w zasadzie dwie, luźno powiązane ze sobą historyjki: obie równie toporne, przewidywalne i naciągane. Tom Veitch składa scenariusz z ogranych motywów, ale tym co go całkowicie zabija jest nudna i dość staroszkolna narracja. Wszechwiedzący narrator nader często dopełnia fabułę wzniosłym komentarzem – dając wrażenie obcowania ni to z baśnią, ni legendą – nie pozwalając jej w pełni rozwinąć skrzydeł. Z jednej strony to pójście na łatwiznę, z drugiej, być może, próba oddania sędziwości samej opowieści.

Graficznie jest równie staroszkolnie. Żaden z tria rysowników nie może poszczycić się przykuwającą uwagę kreską czy poczuciem finezji. W oczy rzucają się za to częste anatomiczne i strukturalne błędy oraz prostota wykonania. Miałkiego obrazu dopełniają płaskie kolory o bardzo ograniczonej palecie.

“Dawni Rycerze” to dziełko przeznaczone przede wszystkim dla fanów uniwersum Lucasa, które choć w niezbyt wyszukany sposób, to jednak przybliża minioną epokę. I choć album, z racji swojej jakości, szybko wyparowuje z głowy to jego niewątpliwą zaletą było przyczynienie się do powstania jednej z najlepszych gier ze świata SW, czyli “The Knights of the Old Republic”.

ocena-40

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]
Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz