Taurus Media, Mucha Comics, Scream Comics
komiks

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #5

Dzisiejszą edycję sponsorują podróżnicy w czasie, tajni szpiedzy, introwertycy i krwiożercze bestie z kosmosu.

valerian6Valerian. Wydanie zbiorcze t. 6. Scenariusz: Pierre Christin. Rysunki: Jean-Claude Mezieres. Taurus Media 2016

“Valerian” jest niezmierzoną kopalnią pomysłów i gatunkowych tropów, za każdym razem oferującą całkiem inny rodzaj rozrywki. W szóstym wydaniu zbiorczym otrzymujemy kolejne trzy tomy serii, które tym razem eksplorują humorystyczne rejony, ale jak to zwykle bywa, nie pozbawione są ładunku edukacyjnego czy komentarza do pewnych społeczno-polityczno-kulturowych spraw.

Pierre Christin tym razem jawnie potępia kapitalizm, u podstaw którego leży wyzysk pracowników, nabija się z branży filmowej i systemów edukacji, i obrazuje zagrożenia płynące z władzy korporacji. W ostatniej opowieści rozwija też swój wcześniejszy, mocno satyryczny pomysł na motyw Boga we wszechświecie i jest to jedna z najoryginalniejszych wizji z jaką miałem do czynienia. Oczywiście elementy te prześwietnie kamufluje pod płaszczykiem awanturniczej przygody, międzygwiezdnych romansów i zagrożeń, pięknych ekosystemów i postapokaliptycznych zgliszczy. Zdumiewające jest z jaką łatwością scenarzysta skleja daleko stojące od siebie motywy, a przy tym jest w stanie zachować spójność i ciągłość narracyjną oraz wartko popychać akcję do przodu.

J.-C. Mezieres jak zwykle daje popis swego talentu i ogromnej wyobraźni. Z lekkością kreśli kolejne wymyśle kosmiczne stworzenia i rośliny, z rozmachem przedstawia obcą architekturę i technologiczne zdobycze, i ze smakiem obrazuje piękną i zaradną Laurelinę, która już dawno zastąpiła biednego Valeriana w roli głównego bohatera. Seria z każdym kolejnym tomem się rozwija, świetnie się ją czyta i ogląda, i nie ważne po jaki tom w danej chwili sięgniemy, możemy mieć pewność, że będzie to rozrywka na najwyższym poziomie.

ocena-90

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

velvet2Velvet #2: Tajne życie umarlaków. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki: Steve Epting. Mucha Comics 2016

Ed Brubaker wrzuca swą szpiegowską opowieść na kolejny poziom skomplikowania, tym samym znacznie podnosząc jej jakość. W pierwszym tomie autor rozstawił piony na szachownicy i rozegrał z czytelnikiem rundkę testową. Rozpoczął od dobrze znanych ruchów, stosując klasyczny szpiegowski thriller, by chwilę później zerwać ze znanymi regułami gry i zdominować pole zupełnie nowym stylem, który kontynuowany jest w “Tajnym życiu umarlaków”.

Mamy tu do czynienia z opowieścią od początku do samego końca trzymającą w napięciu, świetnie przemyślaną, serwującą zaskakujące zwroty akcji, bezkompromisową i angażującą. Intryga Brubakera zatacza coraz szersze kręgi i skutecznie potrafi wyprowadzić na manowce nawet czytelnika. Zasługa w tym przede wszystkim diablo perfekcyjnie napisanych postaci, które świetnie lawirują między kłamstwem a oszczerstwem, przez co naprawdę ciężko wyłapać co jest prawdą a co nią nie jest. Tajemnica coraz bardziej się komplikuje, intryga ujawnia drugie dno, główna bohaterka szukająca prawdy zaczyna wątpić w swe umiejętności, a trup ściele się gęsto.

“Velvet” to kapitalnie poprowadzony thriller wyłamujący się ze schematów, z pełnokrwistymi bohaterami, absolutnie fantastycznym, ponurym klimatem, stawiający przede wszystkim na fabułę i postacie oraz mistrzowsko narysowany przez Steve’a Eptinga i pokolorowany przez Elizabeth Breitweiser, którzy doskonale uchwycili tę ulotną atmosferę lat 70. z czasów zimnej wojny. Prawdziwy majstersztyk.

ocena-90

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

outcast1Outcast. Opętanie #1: Otacza go ciemność. Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunki: Paul Azaceta. Mucha Comics 2016

Rozgrywający się w realiach zamkniętej społeczności „Outcast” Roberta Kirkmana i Paula Azacety, to opowieść o zmęczonym życiem introwertyku, który jako dziecko był świadkiem opętania własnej matki, a skutki tego odczuwa nawet jako dorosły. Jeden dzień, w którym decyduje się wychylić nos poza bezpieczne lokum, zmienia wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Okazuje się, że jego rodzicielka nie była odosobnionym przypadkiem w okolicy, a on sam posiada zdolności, o których nie miał do tej pory pojęcia. Tak rozpoczyna się żmudny proces docierania do prawdy i odkrywania coraz bardziej zagmatwanych i zaskakujących faktów.

Kirkman w „Outcast” robi to co wychodzi mu najlepiej – opowiada o ludziach i ich małych dramatach, które w tym wypadku rozgrywają się w ramach klasycznego horroru. Scenarzysta oś fabularną zapożycza z „Egzorcysty” Blatty’ego, a senną narrację i niepokojącą atmosferę z książek Stephena Kinga, ale to jednak nie wszystko. Gdzieś na horyzoncie zdarzeń majaczą tajemnice o zasięgu znacznie większym niż Wirginia Zachodnia, a główny bohater, Kyle Barnes, jest kluczem do ocalenia nie tylko pojedynczych dusz, ale prawdopodobnie i całej ludzkości. Czy kameralna opowieść o opętaniach przeistoczy się w globalną apokalipsę? Wszystko jeszcze przed nami, ale jeśli znudziły się Wam „Żywe Trupy” „Outcast” będzie doskonałym remedium, gdyż znacznie ciekawiej ogrywa gatunek (wywołuje lęk i grozę, a nie tylko obrzydzenie) i nie grozi mu pożarcie własnego ogona.

ocena-80

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

avpFire and Stone #3: Aliens vs Predator. Scenariusz: Christopher Sebela. Rysunki: Ariel Olivetti. Scream Comics 2016

“Aliens vs Predator” kontynuuje jeden z wątków “Prometeusza” i skupia się na grupie buntowników ze statku Geryon, którzy ze skradzioną bronią Inżynierów pragną wrócić na Ziemię. Wygląda jednak na to, że ich los jest znacznie gorszy od tych, którzy pozostali na LV-223, bo w ślad za nimi wyrusza skażony akcelerantem i wciąż mutujący syntetyk, a do zabawy szybko przyłącza się klan Yautja.

“AVP” to w zasadzie niewiele więcej niż dobrze skrojony akcyjniak rozgrywający się w kosmosie. Pobudkami generującymi krwawe i bardzo brutalne wydarzenia są zemsta, chęć poszerzenia wiedzy oraz sprawdzenie się w walce z silniejszym przeciwnikiem. Nie ma tutaj ani dobrej, ani złej strony konfliktu. Sebela bardzo zgrabnie porusza się po szarej strefie i potrafi poruszyć struny zrozumienia dla każdej z trzech wojujących ze sobą stron. Argumenty stojące za ich poczynaniami są logiczne i wiarygodne, a nie wciskane na siłę czy dla lepszego efektu (choć wątek Francisa i Eldena może być mocno irytujący). Scenarzysta całkiem nieźle rozegrał całość, i jak na standardową, ale dość spektakularną i dynamiczną, nawalankę, jest ona wciągająca. Choć opowieść nie rozbudowuje w żaden sposób nowopowstałego uniwersum, to jednak pozostawia kilka fundamentów, na których w przyszłości da się zbudować coś sensownego.

Album uszlachetniają wspaniałe rysunki Ariela Olivettiego, który przywiązuje uwagę do wszystkich detali, a jego malarskie umiejętności doskonale sprawdzają się w estetyce kosmicznego horroru. W ogóle w całym “Fire and Stone” ilustracje, choć każde inne, stanowią wielki atut serii. I nawet tylko dla nich warto chociaż spróbować zmierzyć się z największymi drapieżcami w naszej galaktyce.

ocena-70

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

serpieri_koloryKolory dzikiego zachodu. Scenariusz: Paolo Eleuteri Serpieri, Roberto Ambrosio. Rysunki Paolo Eleuteri Serpieri. Scream Comics 2016

Paolo Eleuteri Serpieri, podobnie jak Moebius, swą przygodę z komiksem rozpoczął od rysowania westernów. O ile jednak współtwórca sukcesu “Incala” na łamach “Blueberry’ego” dopiero rozwijał swój styl, o tyle autor “Druuny” dysponował już w pełni rozwiniętym talentem. Doskonale obrazuje to album “Kolory dzikiego zachodu”, zbierający pięć opowiastek z różnych okresów twórczości artysty. W każdej z nich Serpieri rysuje dokładnie tak, jak w późniejszych albumach z “Druuną”: z wprawą, pasją i przywiązaniem do szczegółu. Każdą opowieść ogląda się z niemałym zainteresowaniem, ogromne wrażenie robią pięknie uchwycone plenery, naturalność i szorstkość ówczesnych realiów oraz niezwykle surowa i ponura atmosfera.

Nieco gorzej jest z fabułami. “Bestia”, “Przeklęte złoto” i “Szaman” to połączenia westernu z fantastyką z pogranicza grozy, ale trochę bez polotu i z oczywistymi puentami. “Człowiek, który nie miał kciuków” to prosta, lekko erotyzowana opowieść o zemście z toporną narracją i naiwnymi dialogami. Z kolei “Człowiek o wielkiej mocy” próbuje podjąć temat kiepskiej sytuacji Indian, ale nie robi tego w jakiś wyszukany sposób. Może te opowieści nie są wyrafinowane i kręcą się wokół wyeksploatowanych tematów (zemsta, poszukiwanie skarbu, dyskryminacja rasowa) ale w połączeniu z rysunkami Serpieriego stanowią ciekawe doświadczenie, zupełnie inne niż w przypadku wspomnianego “Blueberry’ego” czy też “Comanche” i “Durango”. Dla fanów westernów jest to pozycja obowiązkowa, a dla pozostałych będzie to wizualna uczta, wzbogacona dodatkowo o garść szkiców i przepięknych portretów.

ocena-60

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

lokiLoki. Scenariusz: Rob Rodi. Rysunki: Esad Ribic. Mucha Comics 2016

Wreszcie dostaliśmy jakiś superbohaterski komiks, w którym to nie bijatyki stanowią najważniejszy element opowieści a bohaterowie. Rob Rodi rozkłada na czynniki pierwsze relacje między Thorem, a jego przyrodnim bratem, Lokim i zastanawia się, co by było gdyby to złoczyńca wygrał tę ostatnią batalię?

Scenarzysta rozpoczyna historię tam, gdzie zazwyczaj inni ją kończą. Jest koniec wielkiej, wyniszczającej bitwy, Asgard pokonany, Thor i Odyn upokorzeni, a władza trafia w ręce Lokiego. Bóg kłamstwa i podstępu osiąga upragniony cel, ale okazuje się, że tak naprawdę nie wie co dalej. Wyobrażenie władzy jakiej pragnął, z tą rzeczywistą niewiele ma wspólnego; nagle musi podejmować ważne decyzje dotyczące obronności, rozsądzać spory, ugaszczać dyplomatów i dbać o poddanych, a na domiar złego, niedawni sojusznicy w walce domagają się spłaty długów. Loki w końcu zdaje sobie sprawę, że nie umie grać w politykę, a jego celem tak naprawdę było zupełnie co innego.

W “Lokim” po raz pierwszy dostaliśmy wgląd w historię konfliktu boga kłamstw z asgardczykami, z tej drugiej strony. Wersja Lokiego znacznie różni się od tej “oficjalnej”, a jemu samemu nadaje cech postaci tragicznej. Pomysł Rodiego jest ciekawy, choć zrealizowany w dość oczywisty i przewidywalny sposób, a morał jaki z niego płynie jest boleśnie banalny. Niemniej album stanowi interesującą ciekawostkę, którą dzięki malarskim umiejętnościom Esada Ribica, można kartkować w nieskończoność. Chorwacki artysta zachwyca filmowym rozmachem, realistycznymi kreacjami i wyblakłą, pastelową kolorystyką. Już dla samych rysunków warto więc sięgnąć po ten komiks.

ocena-60

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]

[/accordion] [/accordions]

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz