komiks

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #35 (Mucha Comics)

Dzisiejsze hurtowe czytanie to przegląd nowości od Mucha Comics, które zafundowało nam przegląd gatunków: od science fiction, przez horror po fantasy.

Saga #7. Scenariusz: Brian K. Vaughan. Rysunki: Fiona Staples. Mucha Comics 2017

Sztandarowa seria Vaughana jest już na takim etapie, że może co niektórych zacząć nużyć. Po pierwszym tomie, który był przysłowiowym obuchem w głowę i w pewnym sensie nową jakością, a każda strona zaskakiwała kolejnym wymyślnym tworem, całość mogła spowszednieć. I o ile w kwestii światotwórstwa wciąż można oczekiwać nieoczekiwanego, o tyle fabularnie nie ma zaskoczeń. Bohaterowie wciąż uciekają, a końca tej podróży nie widać.

Pod względem konstrukcji “Saga” przypomina trochę “Żywe Trupy”: bohaterowie przenoszą się z miejsca na miejsce, poznają nowych kompanów, innych tracą, a gdy zagrożenie staje się zbyt duże wyruszają w dalsza drogę. Jednak siłą komiksu Kirkmana nie są fabularne zwroty czy kolejne zagrożenia, a soczyste relacje między postaciami, i to dla nich głównie sięga się po ten tytuł. I pod tym względem “Saga” jest podobna. Jeśli obedrzeć ją z kosmicznego anturażu, akcji i wulgarności otrzymujemy czystą opowieść obyczajową o rodzinie zmuszonej radzić sobie z przeciwnościami losu. Opowieść pełną emocji, dramatów i radości, czyli taką jaką niesie samo życie. Do wielu czytelników, zwłaszcza młodych i samotnych lub pozbawionych empatii, może to nie trafiać, ale “Saga” to komiks przede wszystkim dla rodziców, którzy chyba najmocniej identyfikują się z głównymi bohaterami, Alaną i Markiem. Nic tak na nich nie działa jak wizja utraty dziecka czy rozpadu rodziny, a te wizje Vaughan roztacza z rozmachem i premedytacją.

W siódmym tomie grupa Alany i Marko musi zatrzymać się na zamieszkałej i toczonej przez wojnę komecie. Poznaje tam nowych kompanów, innych traci, a gdy zagrożenie staje się zbyt duże, wyrusza w dalszą drogę. Pętla się powtarza, ale ile tu iskier przyprawiających o szybsze bicie serca, ile emocji i uczuć. Reszta to tylko dodatek, dekoracje pozwalające wybrzmieć tym wszystkim doznaniom. Czytajcie zatem “Sagę” drodzy rodzice, dobra zabawa gwarantowana.

Outcast: Opętanie #3: Światełko. Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunki: Paul Azaceta. Mucha Comics 2017.

Po lekturze “Światełka” mogę powiedzieć, że jest dwa do jednego dla Kirkmana. Pierwszy tom intrygował, drugi przynudzał, trzeci wraca na właściwe tory i ponownie rozpala wyobraźnię.

Przede wszystkim, w porównaniu do “dwójki”, dzieje się naprawdę wiele. Są sceny akcji rodem z filmów sensacyjnych, są też takie wyjęte wprost z klasycznych horrorów, a to wszystko przeplatane jest w kontraście scenkami obyczajowymi, które zdominowały poprzedni album. Tym razem Kirkman wyważył wszystko w idealnych proporcjach, to pobudzając, to uspokajając czytelnika. A co ważniejsze przestał pierdzielić i kopnął fabułę lekko do przodu, zdradzając co nieco z głównej tajemnicy. Nie na tyle oczywiście aby ujawnić coś istotnego, ale kolejny trop skutecznie podsycił zainteresowanie i uruchomił wyobraźnię, a to przecież liczy się najbardziej.

Kyle Byrnes z cichego i zamkniętego w sobie introwertyka, który najchętniej zszedłby z tego świata, przeistoczył się w walecznego tygrysa, który wreszcie znalazł cel w życiu. Cała ta demoniczna afera niemiłosiernie go napędza i uskrzydla, mimo negatywnego żniwa jakie zbiera. Ta przemiana jest wiarygodna, dobrze umotywowana i działa na korzyść fabuły. Nieźle też rozkręcają się wątki wielebnego Andesona i Sydneya, co zwiastuje jakąś interesującą kulminację.

Graficznie jest bez zmian. Paul Azaceta czaruje swoim brudnym, surowym stylem i z wirtuozerią oddaje atmosferę typowego, małego amerykańskiego miasteczka taplającego się we własnych tajemnicach i krzywdzonego przez nadnaturalne siły. Jest w tym jakaś diabelska moc.

The Wicked + The Divine #1: Faustowska zagrywka. Scenariusz: Kieron Gillen. Rysunki: Jamie McKelvie. Mucha Comics 2017

Mucha Comics sięgając coraz głębiej do katalogu Image Comics stara się wyłuskiwać co ciekawsze tytuły. Tym razem jest to “The Wicked + The Divine”, opowieść o bogach we współczesnym świecie.

Raz na dziewięćdziesiąt lat zbieranina dwunastu bogów z przeróżnych panteonów odradza się w ciałach młodych ludzi, by przez kolejne dwa lata zdobywać szczyty sławy i uwielbienia. W XXI w. stają się gwiazdami przemysłu rozrywkowego, który jest w stanie najszybciej wygenerować wiernych i podładować baterie. Tym jednak razem ich wizyta na ziemskim padole nie przebiega wzorcowo, ktoś zostaje zamordowany, na jaw wychodzi spisek, a nerwy biorą górę. Świadkiem kolejnych etapów staczania się bogów jest Laura, typowa nastolatka-zombie, która zrobi wszystko aby im pomóc.

Kieron Gillen to całkiem utalentowany scenarzysta, znacie go chociażby z serii “Star Wars: Darth Vader”, który w tym albumie w przyjemny sposób przemiela mitologie i zaszczepia je na współczesnym gruncie, tworząc urban fantasy bardzo w stylu Gaimana. Z pomysłem i oryginalnie podchodzi do wizerunku bogów, z rozmysłem czerpie z popkultury i udaje mu się nawet przemycić jakieś komentarze co do obecnego stanu społeczeństwa. Niestety brakuje tu efektu wow, sprawiającego, że tytuł wręcz się pochłania, a towarzyszą temu jakieś większe emocje. Zagadka niespecjalnie wciąga, gdzieniegdzie można trafić na fabularne mielizny, a główna bohaterka, która jest naszym przewodnikiem, jest po prostu nijaka i nudna. W efekcie pierwszy tom “The Wicked + The Divine” to sukces połowiczny. Ma wady i zalety, ale żadne nie przeważają, więc tak naprawdę dopiero kontynuacja określi czy po serię warto jednak sięgać czy nie.

No i są jeszcze rysunki, które tak po prawdzie nie wyróżniają się niczym szczególnym. McKelvie ma czystą kreskę, bez zbędnych udziwnień i bajerów. W kadry wrysowuje niezbędne minimum, nie bawi się w umowność i graficzne fajerwerki, woli odwzorowywać rzeczywistość taką jaka jest jest. Z drugiej jednak strony może nie miał jak się wyżyć, bowiem tym co najczęściej musi rysować są gadające głowy.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz