komiks

Komiksowy maraton czyli czytamy hurtowo #23 (Mucha Comics)

Dzisiejszemu komiksowemu maratonowi patronują twarde babki, twardzi faceci i jeden superbohater w przebraniu pająka.

Bękarty z Południa #3: Powrót do domu. Scenariusz: Jason Aaron. Rysunki: Jason Latour. Mucha Comics 2017

W dwóch poprzednich tomach Jason Aaron zapoznał nas z zasadami panującymi w hrabstwie Craw i jego mieszkańcami, którymi bezwzględnie rządzi Euless Boss, trener drużyny futbolowej. “Powrót do domu” stanowi w pewnym sensie uzupełnienie tych opowieści, poszerza perspektywę i dopełnia obrazu zaszczutego skrawka Południa USA.

W albumie, pełniącym w zasadzie rolę zbioru opowiadań, znajduje się sześć rozdziałów przybliżających nam poszczególnych, mniej lub bardziej ważnych dla głównej fabuły, bohaterów. Jest zatem bezradny szeryf, który chciałby coś zmienić, ale jednak nie może, są zawodnicy Rebeliantów, którzy w różny sposób radzą sobie ze swoimi obowiązkami, jest tajemniczy łucznik wymierzający sprawiedliwość, podstępna żona burmistrza i pogrążony w śpiączce chłopiec. Jedyną nicią łączącą ich wszystkich jest trener Boss, który na każdym w jakiś sposób pozostawia swoje piętno.

Wszystkie te opowieści w żaden sposób nie posuwają głównej fabuły do przodu, stanowią raczej przysłowiowy zapychacz, ale w tym konkretnym przypadku tak naprawdę nie ma to wielkiego znaczenia. Same w sobie są interesującymi opowiadaniami, autonomicznymi i często zaskakującymi. Mnie osobiście nie przeszkadzają takie fabularne dygresje mogące nieco bardziej rozbudować postaci i świat, a Aaron jak mało kto potrafi takie wtrącenia przytaczać. Jest kilka wątków w tle, które w kolejnym albumie zapewne bardziej się rozwiną (jak chociażby ten z Robertą Tubb, który był już sygnalizowany pod koniec tomu “Na boisku”), tak więc w minimalnym stopniu powinny one zadowolić tych, którzy oczekiwali kolejnego przywalenia z grubej rury.

“Powrót do domu” może trochę podzielić fanów serii, ale i tak jest on wart zapoznania, zarówno ze względu na scenariusze Aarona, jak i rysunki Jasna Latoura, który niezmiennie dodaje niezwykłej brzydoty hrabstwu Craw i jego mieszkańcom.

Outcast: Opętanie #2: Bezkresne, nieprzebyte zgliszcza. Scenariusz: Robert Kirkman. Rysunki: Paul Azaceta. Mucha Comics 2017

Pierwszy tom “Outcast” chwaliłem za interesującą atmosferę jaką udało się osiągnąć Kirkmanowi i ciekawe pomysły przemykające gdzieś na drugim planie zmagań Kyle’a Barnesa z własną przeszłością. Autorowi “Żywych Trupów” udało się sprawnie połączyć horror z dramatem rodzinnym, ale po przeczytaniu “Bezkresnych, nieprzebytych zgliszcz”, mam wrażenie, że tylko na krótką metę.

W całym drugim tomie istotnych elementów dla ciągu fabularnego jest raptem kilka, a i tak pojawiają się one dopiero pod koniec. Cała reszta to scenki z życia rodzinnego, zmagania z prozą życia i przerabianie traum z przeszłości, podane w depresyjnym tonie i w bardzo wolnym tempie. Owszem, te obyczajowe wstawki same w sobie są ciekawe, ale nie mogę pozbyć się wrażenia, że Kirkman używa ich wyłącznie do rozdmuchania opowieści. Mnóstwo tu zbędnych kadrów, przestojów, leniwej narracji i napięcia, które idzie w gwizdek. Ot kolejna telenowela od Kirkmana, ale trochę nie dorastająca do pięt “Invincible” czy nawet “Żywym Trupom”, które potrafią przyprawić o nagłe bicie serca, bądź po zakończeniu lektury albumu pozostawić z otwartą buzią. Brakuje tutaj jakiejś iskry, która mogłaby wzniecić ogień.

Niemniej daję jeszcze “Outcast: Opętanie” kredyt zaufania, bo te elementy, które jednak są istotne potrafią zainteresować na tyle, aby chciało się czekać na kolejny tom. Poza tym Paul Azaceta robi dobrą robotę z rysunkami, lubię taki styl, umowność i zabawę z cieniami. NO i to on w zasadzie buduje tą fajną małomiasteczkową atmosferę rodem z powieści Stephena Kinga.

Velvet #3: Człowiek, który ukradł świat. Scenariusz: Ed Brubaker. Rysunki Steve Epting. Mucha Comics 2017

“Człowiek, który ukradł świat” to już ostatni tom z serii “Velvet”, zamykający finalnie wszystkie wątki i odpowiadający na pytania: kto, co i dlaczego?

Ed Brubaker skroił kawał znakomitej opowieści szpiegowskiej w stylu Bondów z Seanem Connerym czy cyklu o Jasonie Bournie. Świetnie rozstawił piony na szachownicy, umotywował bohaterów, rozegrał wątki, zagęścił atmosferę, odpowiednio dawkował suspens, namieszał w głowach czytelników i sprawnie, i satysfakcjonująco domknął całą intrygę. Nie ma tu mowy o jakimś chodzeniu na łatwiznę, skrótach myślowych czy rozwiązaniach typu deus ex machina. O nie, to komiks przemyślany i dopracowany od A do Z, angażujący, wyłamujący się ze schematów, z pełnokrwistymi bohaterami, absolutnie fantastycznym, ponurym klimatem, stawiający przede wszystkim na fabułę i postacie oraz mistrzowsko narysowany przez Steve’a Eptinga.

Jeśli jeszcze nie zdecydowaliście się na zakup tej serii, a lubicie rasowe thrillery w zimnowojennym tonie z seksownymi i twardymi sekretarkami przed emeryturą, to czym prędzej nadrabiajcie zaległości. To tylko trzy tomy, a ile zabawy i emocji.

 

Hrabstwo Harrow #2: Siostry. Scenariusz: Cullen Bunn. Rysunki: Tyler Crook. Mucha Comics 2017

Coraz bardziej przekonuję się do “Hrabstwa Harrow”. Pierwszy tom był pięknie namalowaną opowieścią grozy utkaną co prawda z klisz, ale podaną w przyjemny sposób. “Siostry” kontynuują te pozytywne doznania i coraz bardziej angażują w historię Emmy, nastolatki mocującej się z wiedźmim przeznaczeniem.

Po wydarzeniach z “Niezliczonych duchów” mieszkańcy Harrow wracają do starych zwyczajów, a bogatsi w nowe doświadczenia, przekuwają strach w ufność, a to co kojarzyło im się ze złem, w społeczny profit. Emmy odzyskuje upragniony spokój, zawiera nowe znajomości (głównie z istotami paranormalnymi) i na ile potrafi, angażuje się w pomoc dla wspólnoty. Gdy już wszystko zdaje się być poukładane, nad jej domem pojawiają się czarne chmury w postaci tytułowej siostry, która jest jej kompletnym przeciwieństwem.

Cullen Bunn fajnie ukazuje konflikt między bliźniaczkami, rosnące napięcie między nimi da się łatwo wyczuć, podobnie jak zbliżające się nieuchronnie stracie. Równie ciekawie zaprezentował sielankowe, wiejskie życie, w które ponownie próbuje wkraść się zło. Scenarzysta ponownie buduje fabułę na zasadzie dopasowywania kontrastów: zło – dobro, ładne – brzydkie, i w tej konwencji sprawdza się to wyśmienicie. Cieszy również fakt, że fabuła nie jest rozdmuchiwana, a całość zamyka się w zwięzłych i konkretnych czterech rozdziałach, bez tak lubianego w Marvelu czy DC cliffhangera.

Są jeszcze rysunki Tylera Crooka, które potrafią zachwycić nie tylko kreską ale i fenomenalnymi kolorami. Dzięki temu “Hrabstwo Harrow” to wciąż kawał niezwykle przyjemnego w odbiorze komiksu.

Spider-Man: Niebieski. Scenariusz: Jeph Loeb. Rysunki: Tim Sale. Mucha Comics 2017

Mucha Comics wznowiła wreszcie najlepszy chyba komiks z całej kolorowej serii Loeba i Sale’a (oprócz „Spider-Mana: Niebieskiego”, należą do niej jeszcze „Hulk: Szary”, „Daredevil: Żółty” oraz „Kapitan Ameryka: Biały”), tym samym dając powód do radości wszelkim zbieraczom chcącym zachować ład i harmonię w kolekcji.

Loeb w zasadzie nie opowiada żadnej nowej historii, a jego narracja wpasowuje się w opowieść stworzoną przez Gerry’ego Conwaya w numerach „Amazing Spider-Man” #121-122. Był to przełomowy moment zarówno dla serii o Człowieku Pająku jak i komiksu superbohaterskiego w ogóle. Nie jest tajemnicą, że wówczas zginęła Gwen Stacy, dziewczyna Petera Parkera, a zdarzenie to zaważyło na całym jego późniejszym życiu. Był to też pierwszy zeszyt, gdzie nie było typowego dla ówczesnych niewinnych opowieści happy endu. W „Niebieskim” Loeb przedstawia bardzo melancholijną i wzruszającą historię Parkera, który po latach wciąż próbuje radzić sobie ze stratą ukochanej. By uśmierzyć ból, swoje uczucia i przemyślenia zapisuje na taśmie magnetofonu, tym samym chcąc pozbyć się tragicznego zdarzenia z pamięci. Autor bardziej skupia się na prywatnym życiu bohatera, pierwszym spotkaniu z Gwen, pobudzonych uczuciach, rozdarciu między nią a Mary Jane i próbach zdobycia ukochanej. Choć nie brakuje tutaj pojedynków z łotrami, są one jedynie tłem dla romantycznej aury, niezbędnym minimum życia superherosa. Podobnie jak w „Długim Halloween” Loeb umiejscawia akcję między świętami, w tym przypadku pomiędzy jednymi a drugimi walentynkami, a Tim Sale z kolei operuje podobnymi chwytami graficznymi. Kontrastując dynamiczne, pełne szczegółów sceny ze środkami wizualnymi z kina noir (wyraziste cienie, specyficzne kadrowanie) zamiast niepokojącej atmosfery udaje mu się wprowadzić spokój, zadumanie i w pewnym sensie nastrój pogodzenia się z sytuacją.

„Niebieski” to piękna, a zarazem smutna opowieść o miłości, czającej się na horyzoncie tragedii i próbie radzenia sobie ze stratą; wyznanie wiary udręczonego bohatera, który nigdy nie odzyska spokoju ducha. Opowieść o Spider-Manie jakiej nigdy wcześniej nie czytaliście.

Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz