Egmont
komiks

Komiksowy maraton, czyli czytamy hurtowo #2

Co miesiąc na sklepowych półkach ląduje tak duża ilość komiksów, że więcej czasu zajmuje nam ich czytanie niż o nich pisanie. A zatem aby nadrobić trochę tytułów wchłaniamy je hurtowo w wielogodzinnych maratonach i tak też od czasu do czasu będziemy o nich pisać. Dzisiejszą edycję sponsorują Wayne Industries, moc prędkości i podłe korporacje.

batmanrok100Batman: Rok Setny. Scenariusz i rysunki: Paul Pope. Egmont 2016

Paul Pope wytargał Batmana za uszy. Dosłownie i w przenośni. Ten amerykański twórca niezależny, chadzający wyłącznie własnymi ścieżkami, stworzył wyjątkową opowieść, nie tylko o Mrocznym Rycerzu, co o jego legendzie.

Akcja głównej opowieści rozgrywa się w 2039 r. równo sto lat od debiutu Batmana w komiksie. Wymyślony przez Pope’a świat przyszłości to mokry sen każdego fana cyberpunka, w którym rządzą bezwzględne i brutalne korporacje, totalitarny rząd sprawuje władzę nad każdym aspektem życia obywatela, a rozwój technologii w równym stopniu ułatwia jak i utrudnia egzystencję. W takich realiach, istnienie takiego zjawiska jak zamaskowany mściciel jest nie do pomyślenia, tym bardziej, że jego obecność przez dekady traktowana była jako miejska legenda, a policyjne archiwa bardziej mącą niż rozjaśniają sprawę. Kim jest człowiek pod maską, który wplątuje się w niebezpieczną aferę z udziałem rządowych szych? Czy to ta sama osoba sprzed stu lat, a jeśli tak, jak to możliwe?

Pope zadaje ciekawe pytania, bawi się pomysłami, podrzuca interesujące tropy ale niekoniecznie zależy mu na odpowiedziach. Tym co w “Roku setnym” jest najważniejsze to unikalna atmosfera stworzona na bazie cyberpunkowej wizji lat 90. (brud, regres, kable, dużo kabli), noirowego sznytu i dynamicznej, ani na moment nie zwalniającej, akcji. Autor buduje ją dzięki swej niepodrabialnej, żywiołowej kresce, fantastycznym kadrowaniu i mrocznej kolorystyce w wykonaniu Jose Villarubii.

“Rok setny” to jeden z najlepszych Batmanów na naszym rynku w ostatnich latach, o czym niech świadczą dwie nagrody Eisnera. Co prawda nie jest to historia przełomowa albo jakoś szczególnie wpływająca na medium, ale ociera się w jakiś sposób o ideał. A w albumie znajdziemy jeszcze trzy dodatkowe opowieści o Nietoperzu, równie intrygujące i oryginalne.

ocena-90

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

segmentySegmenty. Scenariusz: Richard Malka. Rysunki: Juan Gimenez. Scream Comics 2016

“Segmenty”, zbierające trzy wydane do tej pory albumy najnowszej serii Juana Gimeneza, (współautora sukcesu “Kasty Metabaronów”), doskonale wpisują się w najnowszy gatunkowy trend, którego cechą są interesujące pomysły na przedstawienie świata przyszłości i jego funkcjonowanie, ale podane w dyskusyjny sposób.

Opowieść rozgrywa się trzy tysiące lat w przód, w czasach kiedy ludzkość zasiedliła Drogę Mleczną i utworzyła Unię Galaktyczną Segmentów Funkcjonalnych, a pamięć o Ziemi wyblakła. Galaktyka podzielona jest na siedem sektorów, każdy z jego mieszkańców spełnia ściśle określoną funkcję, przypisaną do konkretnego segmentu, tj. prawa, wojny, rozrywki, handlu, duchowości, rozwoju i pracy. System zrzeszania w grupach jednostek o podobnym światopoglądzie kompletnie wyeliminował konflikty, co przyczyniło się do znacznego rozwoju cywilizacji. I jak w każdej utopii, zawsze pojawia się jakieś “ale”… w tym przypadku jest to pandemia bezpłodności, której rozwiązanie znajduje się na zapomnianej trzeciej planecie od Słońca. Misji uratowania ludzkości, a przy tym politycznego przewrotu, podejmuje się dwoje wyrzutków, niegodzących się na zastany ustrój społeczny.

Richard Malka kreśli całkiem intrygującą wizję przyszłości, przybliża mechanizmy stojące za takim a nie innym stanem rzeczy, czasem kusi się na zadanie zastanawiających pytań, wrzuca aluzje do “Fundacji” czy “Battlestar Galactica”  ale to całe bogactwo wszechświata traktuje wyłącznie jako tło eksponujące nowofalową przygodową akcję. Więcej tu pościgów, ucieczek i miłosnych uniesień niż spekulacji i socjologicznego zacięcia. Nie byłoby to jednak wadą gdyby scenarzysta więcej czasu poświęcił na dopracowanie fabuły i samej narracji. Całość poprowadzona jest w nieco chaotyczny sposób, zbyt dużo tu szczęśliwych zbiegów okoliczności, prowadzenia bohaterów za rączkę i naiwnych rozwiązań. Mimo to, jeśli się przymknie nieco oczy na niedoskonałości, “Segmenty” dostarczają całkiem sporo rozrywki, głównie dzięki “smaczkom” (np. religia traktująca dzieciństwo jako stan nieczysty – wizja mrozi krew w żyłach) i fenomenalnej warstwie graficznej Juana Gimeneza, który choć już nie przykłada się do swojej pracy tak jak kiedyś, wciąż stanowi niedościgniony wzór dla innych twórców, a jego kreska zapewnia przepyszną ucztę dla oka.

ocena-65

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

batmanziemiajeden2Batman: Ziemia Jeden t. 2. Scenariusz: Geoff Johns. Rysunki: Gary Frank. Egmont 2016

Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu “Ziemi Jeden” to niewiele straciliście. Ale jeśli jednak chcecie poczytać o całkiem fajnych początkach działalności Mrocznego Rycerza, to nadróbcie “jedynkę”, bo tom drugi podwyższa loty.

Wizja Geoffa Johnsa na taką ostateczną wersję Batmana, z tomu na tom robi się coraz ciekawsza. O ile na starcie dostaliśmy kolejną, taką sobie wersję genezy tej postaci, to kilka zawartych tam pomysłów zostało ładnie rozwiniętych w sequelu. Tutaj głównym złym jest, ukazany dość typowo, Riddler. Przy okazji jego działań wychodzi na jaw kilka ciekawych faktów o umiejętnościach Wayne’a, który w tej wersji nawet nie stał obok najlepszego detektywa na świecie, a jego nieokrzesanie i buractwo nie są w stanie zrównoważyć braku umiejętności i doświadczenia.. Johns udanie interpretuje Two Face’a w osobie bliźniaków Dent, logicznie i pomysłowo podchodzi do postaci Killer Crocka, nadal interesująco rozwija Alfreda, a wszystko podaje w bardzo filmowy i przystępny sposób. O ile pierwszy tom nie przekonał mnie do końca, o tyle drugi sprawił, że coś zaiskrzyło i przekonało mnie do tej wizji. I już nawet rysunki Gary’ego Franka nie irytują tak jak na początku.

ocena-65

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

harleyquinn2Harley Quinn #2: Zamotana. Scenariusz: Jimmy Palmiotti, Amanda Conner. Rysunki: Chad Hardin, John Timms i inni. Egmont 2016

Seria z Harley Quinn wciąż jest niezła, choć już nie tak odświeżająca jak tom pierwszy. Palmiotti i Conner pogrążają się w coraz większym absurdzie i to niekoniecznie tym najwyższych lotów. Cała opowieść z udziałem Power Girl, choć miejscami zabawna i urocza, stanowi raczej dygresję do głównej fabuły. Nie wnosi nic nowego, a oferuje jedynie niedorzeczne sytuacje, groteskowe postaci i opowieść tak surrealistyczną jak obrazy Salvadora Dali. Niepokojący jest też fakt, że autorzy jeszcze bardziej skręcają w seksualne podteksty. Owszem, miejscami jest to przyjemny dodatek, najczęściej humorystyczny, ale skupianie coraz większej uwagi tylko na tym sprawia, że opowieść traci. Album najlepiej wypada tam, gdzie żarty mają interesujący kontekst, autorzy nabijają się z Marvel Studios, superbohaterskiej branży, czy też oldschoolowego sci-fi. No i tam, gdzie fabuła skupia się na Harley Quinn i lokatorach jej kamienicy – to wciąż kopalnia ciekawych sytuacji i motywów. Małymi perełkami są zatem rozdziały “Klatka pełna nerdów” i “Żadnych zasad”, humorystyczne, ale z większym naciskiem na obyczajówkę. Najsłabszymi częściami są te poświęcone Comic-Conowi (acz to po prostu reklamówka) i wizycie Harley na bezludnej wyspie (dość wymowny i oddający jej naturę tytuł “Długo i syfliwie”) – strasznie męczące epizody.

Tym co jednak pozostaje w tej serii niezmienne, to świetne rysunki Chada Hardina uzupełnione talentem Johna Timmsa. Rysownicy nadają opowieści pewnej dozy seksapilu, ale też odnajdują się w scenach akcji i tych bardziej kameralnych. I to dzięki nim “Harley Quinn” czyta się jeszcze z jako taką przyjemnością.

ocena-55

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

supermanbatman3Superman / Batman #3: Władza absolutna. Scenariusz: Jeph Loeb. Rysunki: Carlos Pacheco. Egmont 2016

“Władza absolutna” kontynuuje blockbusterową tradycję poprzednich tomów serii. Loeb serwuje w niej kolejną dynamiczną, pełną zwrotów akcji i dramatycznych wydarzeń fabułę, która ma bawić i dostarczać niezobowiązującej rozrywki, nie obciążającej za bardzo umysłu. Tym razem sięga po motyw podróży w czasie i głównym bohaterom, a przy okazji całemu uniwersum DC, serwuje zupełnie inne losy.

Grupa podróżników w czasie z odległej przyszłości cofa się do kluczowych momentów w życiorysach Batmana i Supermana; temu pierwszemu oferują natychmiastową zemstę po morderstwie rodziców, a drugiemu tych rodziców odbierają. Bohaterowie, pod opieką przybyszów, wyrastają na despotów trzęsących całym globem. W wyniku nieoczekiwanego zdarzenia orientują się, że coś jest nie tak z linią czasową i poprzez niekontrolowane skoki po różnych alternatywach próbują naprawić co zostało zepsute.

Loeb nie sili się na jakieś szersze przemyślenia, czy próby uchwycenia tematu z innej strony. Po prostu tworzy niewybrednego akcyjniaka na bazie sprawdzonej sztancy, obarczonego standardowym bagażem wad i zalet, doprawionym jeszcze absurdem wywołującym najczęściej reakcję facepalma. Album do przeczytania i zapomnienia, ale też i do obejrzenia, bo rysunki Pacheco mogą się miejscami podobać.

ocena-55

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]

flash2rebeliaFlash #2: Rebelia łotrów. Scenariusz: Francis Manapul, Brian Buccellato. Rysunki: Francis Manapul i inni. Egmont 2016

No cóż, niestety i drugi tom “Flasha” zalicza spadek formy. O ile w pierwszym przynajmniej połowa albumu była na bardzo dobrym poziomie, o tyle w “Rebelii łotrów” dostajemy już typową superbohaterszczyznę, bazującą na sprawdzonych schematach. Najpierw Flasha tłuką goryle, co jest rozwinięciem finału poprzedniej części, potem ten tłucze się z łotrami, i tutaj zaskoczenie, ramię w ramię z jednym ze swoich najzagorzalszych przeciwników. Gdzieś tam w tle przewinął się wątek z zemstą i drobne problemy życiowe Barry’ego, ale te nie mają okazji ani wybrzmieć, ani nabrać znaczenia dla fabuły. Najważniejsza okazuje się być nawalanka i to niestety jest smutne. Autorzy nawet nie próbują rozwijać nowego talentu najszybszego człowieka na świecie (o tym było w “Całej naprzód”), który kryje ogromny potencjał i mógłby stać się osią przynajmniej kilku albumów. Nie, w zamian dostajemy kolejny nic nieznaczący zapychacz o średnich walorach rozrywkowych.

Co gorsza również rysunki lecą w dół. To co było największym atutem serii, czyli grafiki Francisa Manapula, dostajemy w aptekarskich ilościach. Sporą część albumu rysują inni artyści, którzy idealnie wpasowują się w ramy typowej amerykańskiej średniej artystycznej: ani to złe, ani dobre. Potencjał serii szybko się rozmył, a zapowiedź trzeciego tomu pt. “Inwazja goryli” nie zapowiada, aby miało się to zmienić.

ocena-55

[accordions] [accordion title=’Gdzie kupić?’]
[/accordion] [/accordions]
Kategorie
komiks
Paweł Deptuch

Miłośnik komiksów, scence-fiction, pulpy i kryminału. W latach 2004-2010 redaktor naczelny serwisu Carpe Noctem. Współpracował m.in. z Bicepsem, Czachopismem, Ziniolem, Kolorowymi Zeszytami, a swego czasu prowadził stałe kolumny związane z fantastyką w lokalnych periodykach. Od 2006 r. stały współpracownik miesięcznika Nowa Fantastyka. Autor kilku scenariuszy komiksowych i opowiadań. Legniczanin. Tata.

Dodaj komentarz